Vivat Król, vivat wszystkie stany …

by Bogumił Pacak-Gamalski

 

Narodowe święta, rocznice …  Lubimy je obchodzić, może nawet z jakimś szczególnym pietyzmem. Nie aby w sposób wyjątkowo lub zasadniczo różny od innych narodowości, państw.  Ale jakby inaczej trochę. Coś w tym jest, coś więcej niż tylko narodowa duma, przywiązanie wyjątkowe do tradycji. Ostatecznie wielkie rocznice i narodowe święta obchodzone są w każdym chyba państwie, które nie powstało wczoraj. Jedni robią to radośnie (to na ogół zdrowe i świadome swej tożsamości społeczeństwa), inni bardziej solennie, poważnie. My chyba głównie w tej drugiej grupie. Jakbyśmy te rocznice zaklinali, czarowali, jakbyśmy chcieli by nas utwierdziły w pewności, że my tej Tradycji, tego Wydarzenia jesteśmy jedynymi godnymi spadkobiercami.  Naturalnie, niektórzy lubią te świeta z innego, praktycznego znaczenia—dzień wolny od pracy! I to też dobrze. Dlaczego nie?  W końcu nie wszyscy musimy w tym narodowym  tańcu tańczyć co roku, niczym na „Weselu” Wyspiańskiego.

Od czasu pewnego te święta, te rocznice  coraz wyraźniej wykradamy sobie nawzajem;  jedni robią obchody Święta Niepodległości (ulubiona rocznica do budzenia sporów narodowych!) w geście wdzięczności władz i społeczeństwa  za niepodległość i wolność państwa, w geście pamięci i hołdu pokoleniowi i ludziom, która wówczas tą wolność przenieśli, odzyskali.  W geście wyrażenia zwykłego zadowolenia, że ją mamy, że jest. Może nie doskonała, może  szara czasami,  biedna gdzieniegdzie—wszak własna i istniejąca.

Inni przeciwnie—w geście protestu, w geście, że jeszcze jej nie ma, że ciągle historia stara się ją nam okroić. A przede wszystkim, że ta co jest nie jest taka, jak być powinna.  Że jest oszustwem, kłamstwem. Że ci co, twierdzą, że jest i ją reprezentują są sprzedawczykami, złodziejami historii.  To słynne: ‘nie za taką Polskę ginęli nasi ojcowie!’ Naturalnie, jako, że ci ‘ojcowie’ już zginęli, trudno ich się spytać o  jaką rzeczywiście ginęli … A odpowiedzi mogłyby być czasami zaskakujące dla wielu po obu stronach ‘narodowej barykady’

Przykładem wyjątkowo popularnym w obecnych czasach w Polsce 2016, to używanie tego samego symbolu i wzajemne oskarżanie się o bycie spadkobiercą tego symbolu. Chodzi o synonim zdrady narodowej, jakim była Konfederacja Targowicka.

Konfederację Targowicką (dla przypomnienia faktów) zawiązały środowiska konserwatywnych biskupów katolickich i część polskiej arystokracji w celu powstrzymania, zagrażających ich interesom politycznym i ekonomicznym reformom Konstytucji 3-go Maja i środowisk związanych z dworem króla Stanisława Augusta i nurtem oświeceniowym  w Rzeczypospolitej. Był to więc rokosz i akt zdrady państwowej zawiązany dla ratowania i podtrzymania tzw. tradycji narodowej. Tradycji opartej na państwie wąskiej, uprzywilejowanej grupy  dbającej głównie o swoje interesy. O pomoc i opiekę zwrócono się do śmiertelnego wroga Polski, carycy Katarzyny Wielkiej.  Resztę znamy. Zabory  i upadek państwa.

Otóż skutkiem wyborów w 2015 w Polsce do władzy doszły środowiska, których hasłem politycznym od lat była obrona i odwoływanie się właśnie do tzw. ‘tradycji narodowych’. Zarówno w kręgu religijnym, jak kręgu państwowym. I odwoływanie się do szerokich, często niewykształconych mas, że nowoczesność i nowe reformy państwa zagrażają ich wolności, że staną się niewolnikami we własnym kraju,  poniżani za wiarę i patriotyzm.  Tak samo argumentowali targowiczanie zwracając się do szlachty zagrodowej i do włościan. Oryginalne to było wezwanie wobec ludzi, którzy niewolnikami de facto byli:  chłop pańszczyźniany miałby być wolnym w Polsce latyfundiów magnackich i kościelnych?! wolna miała być ekonomicznie zrujnowana szlachta zagrodowa siedząca po uszy w długach u wielkich książąt  i hrabiów?! Nagle połechtano ich starym zawołaniem „panie bracie szlachcicu’, ‘szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie’ i podobnymi bzdurami, które tak się miały do rzeczywistości, jak pięść do nosa. Tak, jakby poseł lub senator partii PiS (gwoli sprawiedliwości trzeba dodać: i jakiejkolwiek innej partii, która w rządach Polską zasiadała w ostatnich 10-15 latach), na wysokich pensjach państwowych, partyjnych lub wręcz unijnych, miał cokolwiek wspólnego z biednymi szeregami rencistów polskich w prowincjonalnych miasteczkach lub biednej wsi lub tysiącami biedaków pracujących na tzw. umowach ‘śmieciowych’. A miał tyle ile jaśnie panowie Rzewuscy, Potoccy i Braniccy z ’bratem szlachcicem’ Kowalskim. Czyli nic.

Dziś w sejmie słychać  obrzucanie się wzajem, niczym błotem, opozycji i foteli rządowych, obelgą ‘targowiczanina’. I znowu w sporze tym niebagatelną rolę  mają infuły i ornaty dostojników kościelnych. Tym razem w zdecydowanej większości po stronie stronnictw konserwatywno-narodowych. Bo wówczas przynajmniej takiej ‘jedności’ w episkopacie i klerze polskim nie było. Jedni opowiedzieli się bardzo aktywnie po stronie zdrajców , inni pozostali przy królu i prawie konstytucyjnym (Konstytucji 3-cio Majowej). Większość przywódców targowiczan (w tym biskupi: wileński Ignacy Massalski i inflancki Józef Kossakowski) zostali potem osądzeni i publicznie powieszeni przed kościołem św. Anny w Warszawie wyrokiem Sądu Kryminalnego Księstwa Mazowieckiego.

Ze wszystkich naszych rocznic świąt narodowych i państwowych, dwa mają znaczenie pierwszorzędne: rocznice ustanowienia Konstytucji 3-go Maja i rocznica odzyskania niepodległości 11 listopada.  Oba zasadzają się na najistotniejszych cechach państwa: ’11 listopada’ to naturalnie symbol samego istnienia suwerennego państwa. Kwintesencja rzeczownika „Polska”—nie ma państwa, nie ma Polski. Drugie to odniesienie się do specyficznej tradycji państwowości, do specyficznego nurtu w historii państwa polskiego. To jest bardzo istotne. Z ośmiuset prawie lat państwowości polskiej wybrano ten u jej schyłku, ba, ten, który był bezpośrednią przyczyna jej upadku w XVIII wieku. Dlaczego nie np. Unię Lubelską, czemu nie Bitwę pod Grunwaldem lub Pokój Toruński lub jakże popularną wiktorię wiedeńską Jana Sobieskiego? Czemu akt , który trwał ledwie rok, był przyczyną rokoszy, konfederacji zbrojnych, a w konsekwencji—upadku państwa?

Dlatego, że wszystkie pokolenia po upadku Rzeczypospolitej, aż do odzyskania niepodległości ponownie w 1918 rozumiały, że był to Akt najistotniejszy w blisko 1000-letniej historii Polski. To był nie tylko jakiś polityczny krok demokratyzacji państwa, takich czy innych rozwiązań konkretnych dla władzy, mieszkańców, edukacji, wojska czy podatków. Trzeba  głębiej, trzeba zrozumieć, co de facto się wówczas stało, czemuż to nazwano ją ‘pierwszą demokratyczną konstytucją’ w Europie. Wszak już angielska Magna Carta pozbawiała króla władzy bezwzględnej, wszak u nas, już od czasów Ludwika Węgierskiego można mówić o wyjątkowej demokratyzacji władzy. Myśmy naszego króla wolą sejmów koronnych wybierali, gdy inni po prostu nic w tym wyborze nie mieli do powiedzenia!

Ale kto to ci Myśmy? Od 10 do 12 % procent mieszkańców Królestwa Polskiego lub  Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Obojga Narodów? To ‘narodem’ była tylko taka maleńka mniejszość? Kim byli pozostali? Marsjanami? Przybyszami z innych krajów? A przecież przed nastaniem władzy królewsko-chrześcijańskiej wszyscy (poza niewolnikami kupionymi lub zdobytymi na innych ludach) byli ludźmi wolnymi. To chrześcijański feudalizm powoli z wolności wszelkich okroił wielką masę włościańską. Chłop polski niewolnikiem co prawda formalnie nie był. Ale już gdzieś od XVI wieku człowiekiem ‘wolnym’ był tylko teoretycznie. Pańszczyzna świecka i kościelna uczyniła z niego masę bezpodmiotową. Jego jedyną wartością była ekonomiczna wartość jego pracy.

I dopiero Konstytucja Sejmu Wielkiego położyła na nowo, lub po prawdzie po raz pierwszy w historycznym, a więc nie legandarno-mitycznym wymiarze fundamenty pod ‘naród’ nowoczesny. Naród obywateli, wsystkich mieszkańców tego państwa. Daleki jeszcze od tego, jak to rozumiemy dziś  – ale rewolucyjny wówczas. Bez tej Konstytucji, gdyby Polska upadła (a ku upadkowi tak czy inaczej się toczyła) jakakolwiek Insurekcja Kościuszkowska skończyłaby się klęską totalną o wiele szybciej. Bez tej Konstytucji nie byłoby mowy o Uniwersale Połanieckim—a bez Uniwersału, dla włościaństwa, może nawet mieszczaństwa, nie miałoby znaczenia czy władca kraju zasiada na tronie w Warszawie, Wiedniu, Moskwie czy Berlinie.  To dla mnie, jako Polaka, jest największym dziełem Konstytucji: zręby budowania autentycznego narodu polskiego. Opartego na demokracji. Raczkującej, kruchej, wręcz niesmiałej. Ale demokracji. I tą rocznicę przyjęliśmy honorować, jako najważniejszą. Idąc dalej (bo wszak tak Rzeczypospolita doby Stanisława Augusta  jak i Rzeczypospolita utworzona po 1918, były państwami autentycznie wieloetnicznymi) można łatwo i konsekwentnie wyciągnąć  wniosek, że stworzyła bazę dla współczesnego państwa i społeczeństwa obywatelskiego. Zróżnicowanego. Ale opartego na prawie, przywilejach i obowiązkach jednakowych dla wszystkich bez wyjątku. Czyli dochodzimy do syntezy demokracji europejskiej Anno Domini 2016. Co więcej—Konstytucja dzisiejsza Polski nie pozwala jakiejkolwiek władzy (nawet sądowej) obywatelstwa nikomu w Polsce odebrać. Obywatel jedynie sam może się jego zrzec. Tym samy samym  Obywatel stał się de facto indywidualnym suwerenem w państwie. Wartością najwyższą.

Jak ważne są konstytucje, zwane też  Ustawami Zasadniczymi, tj. takimi nad którymi żadna inna ustawa mocy mieć nie może, świadczyć może fakt, że w wyjątkowej tylko sytuacji można w nich cokolwiek zmienić  i za wyjątkowym procesem legislacyjnym, który jest praktycznie niemożliwy do osiągniecia bez zgody nie tylko zwykłej większości parlamentarnej ale i bez popracia pozostałych ugrupowań politycznych w parlamencie.  Jednocześnie wszystkie kraje demokratyczne pozostawiają w gestii  sądów kontrole i decyzje czy jakiekolwiek nowe prawo/ustawa/uchwała rządu i parlamentu  czy innego organu władzy politycznej jest z Konstytucją zgodna. W niektórych państwach funkcje te spełniają bezpośrednio tzw. Sądy Najwyższe, w innych powołano specjalne Sądy Konstytucyjne, zwane często Trybunałami. Ich wyroki nie podlegają jakiejkolwiek interpretacji, ocenie legalnej . Nie ma takiej możliwości w Polsce, ani w innych krajach, gdzie takie Trybunały istnieją (gdzie ich nie ma ta sama zasada odnosi się do wyroków Sądu Najwyższego). Można się spierać politycznie o te wyroki, można je krytykować, można głosić wręcz, że są niesprawiedliwe—nie można ich nie wykonywać. Na tym polega dzisiejszy konflikt i kryzys konstytucyjny w Polsce. Że jest niewyobrażalny i po prostu  niemożliwy i nielegalny w każdej mierze.  Tak, jak nie można być katolikiem, który twierdzi, że nie ma Boga, tak nie ma możliwości absolutnie  aby Prezydent Polski, czy rząd polski, czy Sejm czy Senat miał prawo decydować, które wyroki Trybunału są ważne a które nie. Po to właśnie ten Trybunał powstał, by władze polityczne nad nim jakiejkolwiek kontroli nie miały. Można się teoretycznie sprzeczać czy to możliwe, czy rządy wszelkie w taki czy inny sposób  pośredniej kontroli nad nim nie mają. Ale nie ma nikt we władzach wykonawczo-politycznych prawa decydowania, czy wyroki Trybunału są ważne.  Argument, że Trybunał zebrał się w marcu tego roku niezgodnie z nową Ustawą o Trybunale (Sejm ma prawo Ustawy normujące pewne cechy organizacyjne Trybunału podejmować ale te  ustawy w sposób szczególny muszą być skontrolowane czy są zgodne z duchem i literą Konstytucji, a tą kontrolę dokonuje właśnie wyłacznie Trybunał) są zupełnie nic nie znaczące, drugorzędne i bez mocy prawa. Nie mógł się zebrać  w składzie wymaganym przez nową Ustawę, bo tą ustawę  badał czy jest zgodna z prawem konstytucyjnym. Gdyby wykrył, że jest nielegalna i nieobowiązująca (co uczynił) okazałoby sie, że skład sędziowski Trybunału był nielegalny, bo ustawa jest nielegalna!  Trybunał odpowiada tylko przed Konstytucją. Przed nikim więcej. Nie przed Prezydentem, ani Rządem ani Sejmem. Trybunał Konstytucyjny (czy Sad Najwyższy w innych krajach) jest ostatecznym i skutecznym gwarantem prawa w kraju i ostateczną zaporą przed autokractwem lub dyktaturą. Nie uznawanie wyroku Trybunału można by określić za  de facto równoznaczne z puczem i zamachem stanu. Oczywiście nikt nie chce tych sformułowań użyć, podejmowane są nadzwyczajne kroki polityczne i wewnątrz i zewnątrz kraju, by ten kryzys rozwiązać póki autentycznych i bardzo groźnych konsekwencji nie przyniesie. Ale wszystkie te rozmowy, ustalenia, kompromisy muszą oprzeć się na opublikowaniu i wykonaniu wyroku. Innej drogi nie ma. Tu nie chodzi o upokorzenie prezydenta czy premiera. Tu chodzi o uniemożliwienia upokorzenia prawa w Polsce! A więc też wszystkich Instytucji tego prawa, łącznie z instytucjami Prezydentury i Gabinetu Rządowego. To jest ponad głowami i ambicjami pani Szydło, pana Dudy i pana Rzeplińskiego. Chodzi o Urzędy, które sprawują, nie o nich personalnie. Proszę sobie wyobrazić ambasadora Polski lub Konsula Generalnego, który nagle decyduje, że nie zgadza się z taką czy inną decyzją prezydenta lub ministra spraw zagranicznych ( w dodatku mówi, że jego eksperci prawa udawdniają, że ambasador ma rację) i będą prowadzili w kraju, gdzie przebywają własną, niezależną politykę zagraniczną Polski?!  Absurd? Naturalnie. Tylko absurd istniejący w Posce od kilku miesięcy!  Innym, adekwatnym porówaniem może być sytuacja, w której partie opozycyjne decydują, że przedpisy i dekrety rządowe mogą obowiązywać tylko województwa, powiaty, miasta i gminy, gdzie samorządy lokalne są z partii rządzącej, natomiast pozostałe samorządy lokalne będą wypełniać polecenia, zarządzenia i dekrety partii opozycyjnych. Ostatecznie też pochodzą z wolnych wyborów, więc dlaczego mieliby stosować się do praw wydawanych przez partię, która w ich województwie czy gminie wybory przegrała! Niby logiczne i demokratyczne, prawda? Tyle, że Polska stała by się wówczas luźną konfederacją terenową a nie suwerennym państwem. Takie  groźne elementy  państwa w państwie już się jednak pojawiają:    wszystkie instancje reprezentujące środowiska prawnicze i najwyższe instancje sądowe w Polsce (z Sądem Najwyższym i Trybunałem Administracyjnym na czele) oświadczyły, że w procesach dla których mogą  mieć znaczenie wyroki Trybunału Konstytucyjnego , sądy polskie muszą  się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego stosować, bez względu na to czy były one czy też nie były opublikowane przez rząd. Wynika to z logicznej reguły prawa, że niewykonanie obowiązkowej czynności administracyjnej (opublikowanie wyroku sądu) nie wstrzymuje ważności prawa i wyroku!

Dużym brakiem (zapewne wynikającym z faktu, że nikomu przedtem do głowy przyjść to nie mogło, że do takiej sytuacji dojść może) jest zawiła procedura rozpoczęcia niezależnego badania sprawy przez Trybunał Stanu. Trybunał powołany do badania przestępstw wobec Państwa przez najwyższe organa władzy tegoż państwa.   Być może ani Prezydent ani Rząd nie upieraliby się wówczas tak uparcie, że opinie jakichś prawników czy radców prawnych z Kancelarii Prezydenta lub Premiera RP są ważniejsze niż wyroki sądu polskiego…

1200px-Konstytucja_3_Maja

I to, te wezwanie, ten kryzys konstytucyjny w Polsce w maju 2016 roku powinno być głównym tematem refleksji i poważnego zastanowienia się, gdy będziemy rocznicę Konstytucji 3-go Maja obchodzić. Wszystkie inne refleksje są w tej poważnej chwili bez znaczenia lub zwykłym zasłanianiem oczu. To szczególne wyzwanie dla Organizacji polonijnych i emigracyjnych. Tych, które w dobie Wielkiej Emigracji po-powstaniowej, jak i z wyjątkowym poświęceniem w okresie po 1945, były depozytariuszami symboli i imponderabiliów polskich. Nie można w Polsce ani w ośrodkach polonijnych poza granicami kraju, z godnością obchodzić tej Rocznicy bez apelu całego społeczeństwa: Panie Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Premier Rzeczypospolitej Polskiej, w imię szacunku wobec pokoleń przeszłych, które życie za Konstytucję z roku 1791 oddawały, prosimy o wykonanie swoich obowiązków i wykonanie prawomocnych wyroków Trybunału Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej.  Sądy polskie nie przeczą w jakikolwiek sposób realizowania przez Was waszego programu wyborczego, waszej wizji politycznej, gospodarczej. Nikt nie podważa wyników wolnych i demokratycznych wyborów, które wygraliście zgodnie z prawem. Ale wybory powszechne w Rzeczypospolitej nie zmieniają jej porządku konstytucyjno-prawnego. Przeciwnie – te wybory są właśnie ogłaszane na mocy tej Konstytucji. I tylko w ramach tego porządku prawnego możecie wykonywać swoją władzę. Czego dla dobra Państwa Polskiego Wam życzymy.  Po opublikowaniu wyroków i wykonaniu tychże, razem z Wami, wspólnie wszyscy będziemy mogli zakrzyknąć: ‘vivat Król vivat Naród, vivat Konstytucja!’ Jak krzyczano na ulicach Warszawy, gdy Król z Marszałkiem  Koronnym Stanisławem Małachowskim i Marszałkiem Wielkiego Księstwa Litewskiego Kazimierzem Sapiehą szli po uchwaleniu Konstytucji na nabożeństwo dziękczynne do Katedry św. Jana. I jedno jeszcze—to właśnie ta 3-cio Majowa Konstytucja wprowadziła w Polsce trójpodział władzy: wykonawczej, ustawodawczej i sądowej. Ten trójpodział obowiązuje i w III Rzeczypospolitej w 2016.

 

Jak już pisałem, drugim takim świętem narodowym jest Dzień Niepodległości. Coś, co łączyć winno wszystkich. No, wszak bez tej niepodległości i tych obchodów by nie było! Do czasów „Solidarności’ nikt nie odważył się wyjść na pochód lub marsz 11 listopada w Kraju.  A w tej wolnej wszyscy mogą. Nie zawsze wszyscy powinni—ale mogą. I wychodzą. I ci, którzy na tą wolną, demokratyczna, tolerancyjną, plują.  Nic tu więcej napisać nowego nie mogę. I nie jest to ‘nowość’ z tego lub poprzedniego roku. Więc przytoczę swój tekst opublikowany oryginalnie blisko trzy lata temu.

11 listopada 2013

Bagnety rosyjskie, pruskie i austriackie przyszły później. Najpierw były zdradzieckie noże tych zdrajców i warchołów, które tym obcym bagnetom otworzyły bramy Polski.
Tak i dziś w wolnej Polsce, wolnej dzięki nie potomkom tych warchołów a następcom tych, którzy dla jej zdrowia moralnego i politycznego poświęcili życie, mieliśmy godne obchody w stolicy Rzeczypospolitej, miastach dużych i małych, na wsiach.
Mieliśmy marsz ‘Razem dla Niepodległej’, gdzie Prezydent symbolizujący cały naród złożył hołd wszystkim siłom politycznym, które tą Polskę wskrzesiły. Ludowcom i wsi polskiej pod pomnikiem Witosa, Narodowcom pod pomnikiem Dmowskiego, Kościołowi polskiemu pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia, żołnierzom AK i całemu Ruchowi Oporu w okresie II Wojny przy monumencie Grota-Roweckiego, politykom i mężom stanu pod pomnikiem Paderewskiego i wreszcie pod pomnikiem tego, który siłą swej woli i nadludzkim omal wysiłkiem dla tej przywróconej Rzeczypospolitej poświęcił bezgranicznie całe życie – Józefowi Piłsudskiemu.
To był marsz i świętowanie Polaków – z refleksją nad przeszłością, z nadzieją ku przyszłości i zasłużoną dumą z własnego kraju. Nie krystalicznie czystego, nie płynącego miodem i winem, nie zawsze i nie dla wszystkich sprawiedliwego – ale własnego.
A obok, w tej Polsce danej im wysiłkiem godnych i szlachetnych obywateli (w tym nie tylko etnicznie polskiej narodowości), pomioty tego samego warcholstwa, które się do upadku tej wolności w XVIII wieku przyczyniły, poprowadziły własny ‘marsz niepodległości”. W kominiarkach, z petardami, z nienawiścią w sercu i oczach. Łobuzeria spod faszystowskiego szyldu ‘Młodzieży Wszechpolskiej’ wspomaganej ideologicznie przez ultraprawicowe ugrupowania polityczne Giertychów i im podobnych. Wykorzystywana przez politycznych maniaków, którzy szansę kariery i rozgłosu szukają w rozróbach osłabiających i ośmieszających Polskę. Przez polityczne bagno i moralne ostępy nietolerancji.
Macie prawo być w tej Polsce, prawo do bezpiecznego życia, prawo do mówienia po polsku, do polskich szkół, opieki zdrowotnej i socjalnej. Jesteście – niestety – też Polakami, więc z dobrodziejstw mieszkania we własnym wolnym kraju możecie korzystać. Choć go nie budujecie a rujnujecie. Ale nie śpiewajcie głosem wypełnionym nienawiścią “Jeszcze Polska” lub “Rotę”, bo urągacie tej Polsce to robiąc; nie okrywajcie się sztandarami narodowej dumy, bo hańbę tym sztandarom przynosicie.

Żeby być godnym Ateńczykiem nie wystarczy rzucać obelgi na innych na agorze i zakładać białą tunikę – trzeba te Ateny budować i chronić, trzeba chronić i szanować innych Ateńczyków. Bo bez godnych Ateńczyków Ateny przestają być latarnią Grecji.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s