Piotr S., ‘Szary Obywatel’, nie żyje

Kiedy w Gdańsku, w 1980 roku, odsłaniano pomnik ,Poległych Stoczniowców 1970′ na jednej z tablic z brązu umieszczono fragment wiersza Miłosza “Który skrzywdziłeś”. Do potocznej polszczyzny wszedł dzięki temu kolejny powszechnie używany i rozumiany zwrot ze stronic literatury polskiej: “poeta pamięta”. Poeta, w tym wypadku jasno rozumiany, jako symbol narodu, społeczeństwa, ma za zadanie utrwalenie dla przyszłych pokoleń prawdy, jest jakby niewidzialną kamerą ludzi, która rejestruje nie tylko wielkie ale i drobne wydarzenia. Ostrzega butnego Władcę, że nie będa czyny zapomniane. I ofiary tych czynów.

Tragiczne samospalenie na Placu Defilad człowieka, dziś znanego powszechnie pod mianem ‘Szarego Obywatela’, było wstrząsem dla tysięcy Polaków. Coś jakby się bezgłośnie i bez wielkich manifestacji przebudziło, coś chrząsnęło w narodowym sumieniu. Pamięci tego Obywatela poświęcam ten wiersz napisany nocą, kilka godzin po Jego śmierci.

Obywatelowi P.

Oto płonie pochodnia człowieka.

Czerwone ogniki w sino-czarnej

aurze dymu zapalają się

i gasną na przemian w krzyku.

 

Neron w złoconej tunice gra

na lirze i śpiewa pieśń okrutną,

bezbożną, bezludzką – fałszuje.

Rzymianie stają zastygli, milczą.

 

Nie klaszczą cezarowi, jak dotąd

robili, gdy na taras wychodził.

Tym razem nie płonął niewolnik,

jeniec – płonął wolny obywatel.

Rzymianin. Nie oskarżony o nic

i nie skazany za zbrodnie przeciw.

Pomruk groźny pełznie pod Kapitol:

Niegodny Cezarze, Rzym się budzi!

 

Bogumił Pacak-Gamalski, Vancouver, 29.X.17
Advertisements

Październik był muzyczny w Vancouverze

by: Bogumił Pacak-Gamalski

Zaczęło się Galowym Koncertem  pierwszego w Vancouverze Międzynarodowego Konkursu Muzycznego (2017 International Music Competition). Konkurs ma trzy kategorie: fortepianu, skrzypiec i wokalną. W klasie fortepianu pierwsze miejsce (Diamond 1st Prize) zdobył młody pianista z Polski, Łukasz Mikołajczyk. W klasie skrzypiec zwycięzcą był Takumi Taguchi reprezentujący USA i Japonię; w klasie wokalnej mezzo-soprano Yeeun Lee z Południowej Korei. Dla ciekawostki warto zaznaczyć, że laureatka 1 miejsca  w kategorii ‘cash prize’, Tiffany Yeung z Kanady grała Poloneza Wieniawskiego z Koncertu Skrzypcowego D-dur.

img_0487
Koncert Galowy 2017 VIMC. Przy fortepianie Ł. Mikołajczyk

Pianista na koncercie Galowym wykonał Poloneza A-dur, op 53 Fryderyka Chopina. Dojrzałość muzyczna pianista i jego skala poziomu technicznego gry spotkała się z zasłużonym uznaniem Jury i publiczności. Co dziwić nikogo nie powinno, choćby z tego ‘drobiazgu’, że Łukasz jest ćwierćfinalistą ostatniego Konkursu Szopenowskiego w Warszawie. Drobiazg, prawda?  Nie bez kozery określanego, jako najtrudniejszy konkurs muzyki Chopina na świecie … . Nasze gratulacje dla pana Łukasza.

Nazwisko to będzie jeszcze w tym tekście kilkakrotnie powtarzane. A podejrzewam, że nie raz w przyszłości, gdyż Łukasz nie stroni od Polonii w Lower Mainland, czego dał już, w tak krótkim okresie pobytu, kilkakrotnie dowód.

14 października 2017,  Vancouver Chopin Society zaprezentowało  w sali koncertowej Vancouver Playhouse fantastyczny zespół muzyczny Marii Pomianowskiej z Warszawy.

Maria Pomianowska, profesor w Krakowskiej Akademii Muzycznej i solistka starych polskich instrumentów muzycznych przygotowała nie lada ucztę i niespodziankę muzyczną dla słuchaczy. Postanowiła przybliżyć nam genezę i źródła natchnienia  muzycznego Chopina. I zrobić to nie tyle stylizowaną współczesną wersją muzyki ludowej (mazurków, kujawiaków, oberków, chodzonych) do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, ile muzyką taką, jaka najprawdopodobniej grana była za jego dzieciństwa i wczesnej młodości w Polsce. I na instrumentach, jakie wówczas były używane. A nie wszystkie nawet do czasów naszych przetrwały. Swoją godną mnisiej cierpliwości pracą i badaniami dokumentów historyczno-etnograficznych odtworzyła te instrumenty i znalazła mistrzów lutników, którzy na nowo przywrócili je do życia.  Jednym z tych instrumentów była przecudownie brzmiąca ‘suka biłgorajska’, na której grały Maria Pomianowska i Aleksandra Kauf. Paweł Betley grał na duduku i flecie drewnianym, Hubert Giziewski na akordeonie, Patrycja Napierała na bębnach (perkusja) a świetny muzyk jazzowy (soul), Gwidon Cybulski zachwycał nas śpiewem, harmonijką, balafonem i digeridoo.  Ach – i naturalnie djembe (nie będę tłumaczyć – ale brzmiał bardzo fajnie, ha ha ha). Na fortepianie akompaniował … Łukasz Mikołajski. No właśnie, mówiłem, że jeszcze z nim się tu spotkamy.

To było oryginalne i ciekawe, aliści (jakby mistrz recenzji muzycznych Waldorf, ongiś powiedział) nie zaskakujące. Przenieśliśmy się w świat muzyki, która fascynowała młodego Fryderyka w Polsce.

IMG_3504
(Kapeli M. Pomianowskiej (pierwsza z prawej) nastrój muzyki tamtych lat wspomagali odtworzyć tancerze lokalnego zespołu “Polonez” z Vancouver)

Niespodzianka czekała nas po przerwie. Chopin na pięciu kontynentach. Profesor Pomianowska (tu już odezwała się silnie badacz muzyki, naukowiec) założyła, że jeżeli tak silny wpływ na Chopina miała muzyka ludowa w Polsce to niewątpliwie nie można odrzucić, że w tej muzyce przetrwały też elementy muzyki azjatyckiej z czasów najazdów tatarskich, mongolskich. Badacz łatwo odnaleźć może echa tej muzyki w muzyce ludowej. A co by się stało, gdyby Chopin żył w latach współczesnych? Gdyby, mieszkając w Paryżu – ostatecznie ciągle ważnym centrum kultury światowej (nie tylko francuskiej czy nawet europejskiej) – słuchał na przykład muzyki afrykańskiej, południowo-amerykańskiej, z innych regionów Azji? Czyż nie byłby nią zafascynowany, czy jest poza prawdopodobieństwem, że mógłby pod wpływem muzyki folklorystycznej gdzieś z Afryki skomponować utwór, który by zachował jej ducha, rytm, melodię?

I w taki własnie świat muzycznych peregrynacji nas Maria Pomianowska poprowadziła. Tym razem przy, bardzo wzbogacającym muzyczne doświadczenie, udziale Canada West Chamber Orchestra pod dyrekcją Kena Hsieha. Była to podróż niesamowita. Kiedy słuchałem zapowiedzi tej części programu – przyznaję, że opanowały mnie wątpliwości. Ileż to już razy słuchałem nadmiernych udziwnień muzycznych, które poza arte pro arte nic nie wnosiły i niczemu po prawdzie nie służyły. Maria Pomianowska przygotowując aranżacje muzyki Chopina do charakterystycznych rytmów wybranych regionów świata przekonała mnie do swego pomysłu w stu procentach. Fantastyczne widowisko muzyczne, z udziałem tancerzy, solistów oryginalnych instrumentów z danego kraju a nawet wokalisty throat singer. Jaką przyjemnością było odnajdywać echa znajomych kompozycji Chopina w rytmach afrykańskich, iberyjskich i południowo-amerykańskich, perskich, z głębokiej Syberii! Publiczność była tym wyraźnie zachwycona.

 

I pomyśleć, że gdy wchodziłem do Playhouse, z pewną zazdrością patrzyłem na długą kolejkę obok na “Turandota” w Queen Elizabeth Theatre … Chopina wszak tak często się słucha a “Turandota” nie oglądałem od parudziesięciu lat! Tylko gdybym uległ sentymentowi – to pewnie nigdy w życiu bym takiej wersji muzyki Chopina i takiego ‘muzycznego wykładu’ o jego twórczości nigdy nie zobaczył. Ze szkodą dla siebie. Marii Pomianowskiej, jej muzykom i gościom muzycznym z Vancouver jestem ogromnie wdzięczny za ten wieczór. A Vancouver Chopin Society oklaski za odnalezienie tej perełki muzycznej i udostępnienie jej słuchaczom nad Pacyfikiem.

Ledwie cztery dni później miałem znowu przyjemność słuchać Mikołajczyka i odbyć serdeczną rozmowę z kompozytorem Ryszardem Wrzaskałą. Tym razem dzięki przemiłemu wieczorowi muzycznemu w restauracji ‘Rodos’, za sprawa organizatora, Jana Sowińskiego. Fortepian, muzyka klasyczna i lżejsza (utwory wokalne Ryszarda Wrzaskały), znajomi od dawna nie widziani. Rzecz cała pomyślana właśnie, jako hołd i podziękowanie dla naszych muzyków znanych i mniej znanych. Z bogatą , kilkudziesięcioletnią karierą muzyczną (mistrz Ryszard), z krótką a jakże cenną (Łukasz) i początkującą mile (Monika Sowińska, sopran), z udziałem gościa, wokalistki Deany Zhdanowej.

5-IMG_3593
Łukasz Mikołajczyk, Ryszard Wrzaskała, Bogumil Pacak-Gamalski

Powiadają, że muzyka łagodzi obyczaje. Dodam też, że podnosi na duchu.

 

 

List ‘Szarego Człowieka’ do nas

Nie zamieszczam jakiegokolwiek komentarza. List pozostawiony przez Polaka, który podjął się tragicznego aktu samospalenia na Placu Defilad w Warszawie, zgodnie z życzeniem autora, publikuję dla wiadomości Czytelników.

“Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych. które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresom obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już tę władzę do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowano, a wzywający obrzucani błotom. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej bodę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję. I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju?

Jeśli nie teraz to kiedy? Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u to weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS-u, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form i możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani „nawrócić ich” (bo to naiwne) ale o to aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być maże wystarczy zmiana kierownictwa partii.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności

przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.

  1. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
  2. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
  3. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  4. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  5. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”: przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
  6. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
  7. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów takich jak np. Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  8. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  9. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i LGBT), muzułmanów i innych.
  10. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  1. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
  1. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie.
  2. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia”.

Apel polskich grup z Zagranicy do Polek i Polaków

z22538496IH,Zebrali-sie-pod-Palacem

KOD-Polonia i Grupy Demokratyczne Polonii z całego świata

·FRIDAY, 20 OCTOBER 2017
Środowiska, organizacje i liderzy grup pro-demokratycznych Polonii w Ameryce Północnej i Europie, z inicjatywy KOD_Kanada, przytłoczeni wielkim smutkiem wiadomości o tragicznym proteście Polaka, który dokonał samospalenia na Placu Defilad w Warszawie, 19 października 2017 kierują ten Apel do Polek i Polaków, rządzących i rządzonych.
Zgodnie z zostawionym przez tego Polaka listem, był to tragiczny akt protestu wobec poczynań władz PiS łamiących w jego przekonaniu Konstytucję RP, prawa krajowe i międzynarodowe obowiązujące Polskę. Jest on też smutnym apelem do wszystkich Polek i Polaków o podanie sobie dłoni, o zgodę narodową i szacunek wobec przekonań osób o innych poglądach. Ten apel jest więc do nas, nie do władzy.
Jesteśmy tym samotnym aktem do głębi wstrząśnięci. Apelujemy by nigdy nie musiał się powtórzyć w Polsce. Życie ludzkie jest wartością przerastającą polityczne różnice, ideologie i spory.
Do każdego człowieka, który może czuć się zdesperowany, osamotniony, przygnieciony ciężarem sporów politycznych i podziałów społecznych – wyciągamy przyjacielską dłoń z prośbą: przyjmij tą dłoń, porozmawiajmy. Nie jesteś sam. Wesprzemy Cię. Twoje życie jest ważne—jest najważniejsze. Dla Twoich bliskich, dla kraju.
Apelujemy jednocześnie do obu stron konfliktu ściśle politycznego: do partii rządzącej z koalicjantami i partii opozycyjnych w polskim Parlamencie; do polskich grup społecznych w Kraju i poza jego granicami:
domagamy się rozpoczęcia bezzwłocznie autentycznego dialogu społecznego i politycznego nad stanem Kraju. Polska to nie kawałek sukna wyrywany przez wszystkich dla siebie. Polska nie należy tylko do jednej, obojętnie jak licznej lub jak zamożnej czy silnej, grupy. Należy do wszystkich Polek i Polaków. Jest faktem niemożliwym do ukrycia, że jesteśmy skłóceni i podzieleni, jak nigdy dotąd w naszej ponad 25-letniej historii III Republiki. I że przekroczyło to już dawno ramy zwykłej i naturalnej różnicy opcji politycznych. Polska nie jest i być nie może zakładnikiem czyichkolwiek ambicji, politycznego rewanżu. Nie jest nagrodą w zawodach politycznych określanych powszechnymi wyborami. Nie stać nas, jako państwo i jako społeczeństwo, na zwycięzców i na przegranych. Rozpocznijcie te rozmowy natychmiast i bez wstępnych warunków .
Aby nigdy już w wolnej Polsce jakikolwiek Obywatel czy Obywatelka (dobro najwyższe każdego państwa) nie czuł się tak poniżony, tak odosobniony, tak bez cienia nadziei, by wybrał tak tragiczny akt protestu, jako jedyną możliwość apelu do naszych sumień. Tego wymaga dobro Kraju od każdego z nas.
Poniżej nazwiska działaczy i osób oraz nazwy Organizacji, które zdążyły przed publikacją ten Apel podpisać
KOD_Polonia_Kanada: Bogumił Pacak-Gamalski, Anna Bocheńska, Marek Tucholski; KOD_Norwegia: Igor Devold; KOD_Niemcy: Monika Saczyńska, Anna Krenz i Ula Ptak, Andreas Visser,  Ryszard Boba, Anna Maria Patanè, Elżbieta Jagiełło, Małgorzata, Krzysztof Skuła, Danuta Hossain i Andrzej Klukowski; Zbigniew Świrski z  KOD_UK; DOK-Democracy Is OK (międzynarodowa grupa pro-demokratyczna), Natasza Quelvennec; grupa Femini Berlin Polska; grupa “Manifest Wolnej Polski”, Niemcy; Berliński Kongres Kobiet; grupa “Dziewuchy Dziewuchom” z Francji; “Dziewuchy Dziewuchom” z Wlk. Brytanii; Paweł Tomasz Długosz, Dobiesław Pałeczka z KOD_USA i KOD_US West; grupa ‘Nous d’abord” z Francji; “Farsa” z Wlk. Brytanii; Jacek Duda z KOD-Nowy Jork; KOD_USA_Zachód; KOD_UK; Teresa Grabiec-Silverstein (Kalifornia), B.J. Biernatowski (Washington), Sylwester Kor (Maryland) i Robert Kowalski z KOD_USA_Zachód: Katharina Noga z KOD_Niemcy; Grażyna Kwadrans z KOD_Kanada-Toronto; Tamara Szymańska-Golik, Jacek Surma, Agnieszka Bylicki z KOD_Kanada-Vancouver; Kazimierz Klimek z KOD_Canada-Calgary; KOD_Niemcy; L’Association Défense de la Démocratie en Pologne (ADDP), Francja; Bo Kopcewicz z KOD-Ottawa; KOD_UK – Joanna Gos, Magdalena Szabert, Małgorzata Hallewell, Antoni Otffinowski, Mariusz Gąsior; Izabela J. Bary z College of Staten Island, New York, USA; KOD_USA_West; Andrzej Turski (Washington, USA); Maria Kowalewska z KOD_Canada-Montreal: Wawrzyniec Kuczyński z KOD_Canada-Vancouver;

Opcje władzy i opozycji i ich efektywność

by Bogumil Pacak-Gamalski

Jakiś czas temu, gdzieś około dwóch lat temu, społeczności dziś określane jako środowiska opozycyjne: stara polska inteligencja (nie cała, ale wystarczająco duża w swej uśpionej masie) i tzw. elity (nikt tak do końca nie potrafił mi tego pojęcia wytłumaczyć, bo wszak elitą władzy jest dziś PiS, co jest logiczne i jasne) bawiły się ślinotokiem i parą odwetu płynąca z uszu i nozdrzy nowej władzy Prezesa Wielkiego Choć Niskiego. Wszędzie przypominano niezapomniany przebój Wiesia Gołasa “W Polskę idziemy drodzy rodacy, w Polskę idziemy …” (co było jednocześnie ironizowaniem narodowo-katolicko-patriotycznego nurtu kaczystów). I to był błąd. Może było to słuszne odzwierciedlenie dużej masy elektoratu pisowskiego – ale nie głównych liderów tego ruchu (PiS w istocie nie jest partią polityczną a ruchem społeczno-ideologicznym, ale bez jasno określonej wizji – partia to tylko ich ramię polityczne). Kaczyński nie jest wystraszonym, nie rozumiejącym nowoczesnego świata starym kawalerem z Żoliborza, zgryźliwym dziadkiem do orzechów.  Albo inaczej – może i nie rozumie, jest starym kawalerem (cokolwiek to dziś oznacza) ale to wytrawny i sprytny gracz polityczny. Partię swoją ustawiał zawsze dość hierarchicznie: on u szczytu, poniżej tylko porucznicy. Pewnym wyjątkiem wydaje się być Antoni Macierewicz, ma jakby dużo wyższy stopień. Stad może dlatego u władzy nad armią … Jest zupełnie możliwe, że Macierewicz wie o Kaczyńskim wiele więcej niż pozostali – ostatecznie zawiadywał i rozgryzał polskie służby wywiadowcze już u zarania III Rzeczypospolitej i miał dostęp i do danych i archiwum dla większości (nawet wysoko postawionych polityków) niedostępnych. Być może jest to sytuacja pata politycznego: chwycił Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma… Być może jest to po prostu zwykła, typowa z czasów manipulacji KGB, sieć seksualno-erotyczna: faceta (najczęściej) lub facetkę wikła się w dwuznaczne sytuacje erotyczne, najlepiej homoseksualne i ma się takiego palanta w łapie na całe życie. Może taką sieć zastawili kiedyś na Trumpa towarzysze generalissimusa Putina? Może. Może coś takiego zrobił (lub wykrył) Macierewicz u Kaczyńskiego? Byłby się zdziwił szalenie, gdyby tą kartę odkrył i większość młodych Polaków wzruszyłaby ramionami…  Ale dla nich to nieistotne, co myślą młodzi (chyba, że z kręgów narodowościowo-faszystowskich) – tego raczej na pewno ani Kaczyński ani Macierewicz pojąc nie są w stanie. Współczesność obeszła ich obok. Nie rozumieją jej i jest im przez to wroga. Teraz więc tu i ówdzie ujawniają się szemrania, podchwytywane chętnie przez prasę, o jakiejś homoseksualnej przeszłości Prezesa. Nieszczęśliwej ponoć. Tu i ówdzie określa się go, jako geja. Co jest zupełnym absurdem. Jakkolwiek każdy gej jest homoseksualny, to niestety, zdarzają się przypadki osób homoseksualnych, które gejami nijak nie są. Nie jest gejem na pewno pan Jarosław z Żoliborza. Może być typowym przykładem medycznego określenia homofoba – kiedy jest to istotnie fobia psychiatryczna, tj. nieracjonalny lęk przed i nienawiść do osób homoseksualnych. Występuje rzadko i prawie w 100% u ukrywających się homoseksualistów. Opozycja i przeciwnicy PiS usiłowali to rozegrać na stronach wirtualnych i drukowanych różnych tabloidów i na stronach społeczności internetowej (Facebook itp.).  I też nie wyszło za bardzo. Znowu ta współczesność stanęła okoniem. Może większość starszych polityków i politykierów straciła w Polsce (nie tylko) kontakt z tą współczesnością? Straszak geja-polityka przestał działać. Ludzie z tego wyrośli. Mało tego – w wielu miejscach opozycyjnych wobec PiS znalazłem komentarze, że to nie fair argument i nic nie ma do rzeczy czy Kaczyński jest czy nie.

Skąd więc u mnie aż tyle miejsca temu poświęciłem?! By wykazać niemoc obecnej formalnej (parlamentarnej) opozycji w Polsce. Z bardzo nielicznymi wyjątkami. Zamarli w polityce sprzed 10-15 lat. A w międzyczasie dorosło i dojrzało kolejne pokolenie. Obce metodom takiej gry. Nie rozumiejące ‘liderów’, którzy nie potrafią do niczego wieść, prowadzić. Nie mają cienia charyzmy. Nie ma ich bezwzględnie jakikolwiek pierwszo-szeregowy polityk PiS – ale ma bezwzględność, zaciętość i nieustępliwość. A to w polityce też się liczy, zwłaszcza jeśli się jest u władzy. Zresztą zdecydowana większość chorążych PiSu to głównie karierowicze oczekujący (na ogół  dość skutecznie) na intratne interesy, posady, dorobienia się (a przy okazji dokopania swoim przeciwnikom, odegrania się).  Nie jest to kompania doborowa i gotowa ‘iść w ogień’ za przywódcę – ale zdyscyplinowana i nie zadająca pytań.

skrzyneczkaZ ideologów wymienić chyba tylko można samego Kaczyńskiego (nie jestem w stu procentach pewny, czy ideologia jego jest spójna i jedna), Macierewicza (zdecydowanie po stronie polskiego faszyzmu, już od bardzo, bardzo wielu lat, jeszcze z doby PRL i KOR tu niewiele zmienia), Dudę (ściśle pro Kościelna) i chyba Terleckiego. Inni, nawet jeśli mają jakąś ideologię polityczno-filozoficzną są z PiSem związani jedynie koniunkturalnie. Wierząc, że przy okazji im też coś kapnie. Jest to więc kompania dość osobliwa. Łączy ich niechęć do współczesnej, XXI wiecznej demokracji, do globalizmu ekonomicznego, który bezwarunkowo musi nieść globalizm kulturowy, niechęć do struktur poziomych w społeczeństwie a obstawanie przy hierarchicznych strukturach pionowych (stąd tendencja sprzyjania zasadzie wciągania się po drabinie stąpając na ręce tych poniżej). I zdecydowane rozumienie patriotyzmu, jako trybalizmu, plemienności. Przeciwieństwo obywatelskości. Aby taka ‘kompania’ mogła wygrać władzę w demokratycznych (sic!) wyborach musi oprzeć się na kampanii negatywnej. Idealnym tego przykładem i wzorem była kampania Trumpa w USA. Tani patriotyzm plemienny („America first”) i oskarżenie wszystkich z wewnątrz i zewnątrz o spisek przeciw takiej „Ameryce”. I polityka historyzmu ahistorycznego. Odwołania do ‘świetnej przeszłości’, zwłaszcza tej, której nikt z żyjących pamiętać już nie może. Próbowano, co prawda, użyć (w Polsce) też elementu bohaterskiej przeszłości nie aż tak odległej. Państwo Podziemne i AK. Po bardzo znamiennych porażkach (niestety, żyli jeszcze i ciągle nieliczni niestety żyją i teraz) – nagle Polskie Państwo z Rządem w Londynie i Armia Krajową jakby zniknęło z trybun propagandowych a wyłoniły się z grobów, nieliczne co prawda, szeregi cieni ‘żołnierzy wyklętych’. I kolejne narodowe widowiska i msze żałobne z okresu II wojny światowej i pierwszych lat po jej zakończeniu. Gdzie ni stąd ni zowąd wiodąca siłą zbrojnego ruchu oporu były nie tysiące żołnierzy AK i BCh ani regularni żołnierze Polskich Sil Zbrojnych – a kilkuset watażków, straceńców i zdaje się kilku zbrodniarzy wojennych. Czyli nawet w przypominaniu i gloryfikowaniu historii stosuje się tą konwencję negatywną, nie pozytywną. Konwencję ludzi i społeczeństw przegranych. Mesjanizm polski, encore! s’il vous plaît. Chrystus Królem Polski (mimo, że to bluźnierstwo teologiczne), różańcem otoczymy granice (w rocznicę zwycięstwa nad Turkami pod Lepanto, nie przez przypadek – ha ha ha – wiec o wyraźnym zabarwieniu anty-muzułmańskim. To święto Matki Boskiej Różańcowej było wprowadzone przez papieża właśnie, jako votum zwycięskiej bitwy z Imperium Osmańskim.) – a więc ponownie: zagrożenie, poświęcenie się. Niby wzniosłe cechy – ale negatywne, nie pozytywne. To nie jest memento vitae, to memento mori. Trudeau w Kanadzie zastosował dokładnie odwrotną taktykę w wyborach. Pozytywną na wskroś. Może aż nazbyt. Harper prowadził negatywną, a NDP ostrożną. Trudeau na starcie miał daleką, trzecią pozycję. Wygrał miażdżąco, pozostawiając innych w głębokim tyle. Uwierzyliśmy mu, że jesteśmy lepsi. Nie lepsi od innych. Lepsi od siebie. I mu uwierzyliśmy bez względu na fakt czy było to racjonalne i logiczne. Ale argumenty pozytywne ludziom dodają skrzydeł. Negatywne przypominają o naostrzeniu szabli, naładowaniu pistoletu.

Kaczyści (tak to możemy , jako pewien specyficzny ruch określić, ponieważ nie mając wspólnej i spójnej ideologii łączy ich głównie przywódca: Jarosław Kaczyński) , podobnie, jak Trump w USA, Erdogan w Turcji mają pewną wspólną cechę: nie zadawalają się zwycięstwem i nie uznają wspólnej pracy nad dobrem wszystkich po tym zwycięstwie. Wygrać to za mało. Po zwycięstwie trzeba ukarać pokonanych, trzeba im pokazać ‘ich miejsce’, zniszczyć wszystko prawie, co przed nimi ‘tamci’ dokonali. Nie szukać wspólnego mianownika a przeciwnie: od sumy odciąć, odjąć minusem tą część, która była im przeciwna. csm_rzeplinski_3875aa1ff3Nastały czasy, jak to określił wybitny konstytucjonalista europejski, prof. Andrzej Rzepliński, systemu posibilistycznego w Polsce. Posybilizm to taka potoczna od łacińskiego (possibilis) i angielskiego zwrotu ‘possible’. Czyli – możliwy, możliwe. Konstytucja może pewnych rzeczy w państwie zabraniać: ale w państwie realistycznym, racjonalnym. W państwie posibilistycznym – wszystko jest możliwe. Obecny Trybunał Konstytucyjny jest zorganizowany w sposób poza konstytucyjny. Formalnie nie można było tego tak zrobić. Ale zrobiono – i to bez ogłaszania, że Konstytucja jest nieważna. Następuje pewien dualizm lub wielowymiarowość rzeczywistości. Everything is possible. I znowu porównanie do ‘twitterowej dyplomacji’ prezydenta Trumpa: coś jest ujęte w prawo federalne, do pewnych rzeczy prezydent USA nie może wprowadzać zmian samodzielnie (dekretami). Ale konstytucja nie przewidziała, że kiedyś będzie Twitter! I stąd miast dyplomacji departamentu Stanu, miast konwencji międzynarodowych wynegocjowanych latami w pocie czoła – tweat tweat, tweat i wszystko jest do góry nogami. Atmosfera niepewności, niestałości. Też broń z arsenału polityki negatywnej.

Ale nie tylko Jarosława Kaczyńskiego można porównać do Donalda Trumpa (w narzędziach politycznych, nie w osobowościach! Trump to sybaryta, a Kaczyński raczej asceta,). Podobnego porównania można użyć wobec opozycji  tu i tam. Zawiodła. Jest bez wizji przeciwstawnej. I nie ma (oj, jak nie lubię tego określenia – ale jest w polityce czasem niezbędne) przywódcy, lidera.  Dawniej można by użyć jeszcze zwrotu ‘wodza’ ale dziś to raczej archaiczne i wręcz ośmieszające określenie. Chodzi o osobę, która pod pewnym ogólnym sztandarem pozytywnych odwołań i wizji potrafi skupić wokół siebie ludzi o odmiennych poglądach, zapatrywaniach, celach. Ale z jedną wspólna chęcią powrotu rzeczywistego czasu historycznego. Czasu dnia dzisiejszego. Chcących wysiąść z pociągu, który jedzie do tyłu. Polski wszystkich obywateli. Bez wyraźnych lub ustawowych praw nadzwyczajnych.  I trochę pozytywnie podniecającej. Ciekawszej. Weselszej. Nie nastawionej ustawicznie contra a raczej pro.  Zawiodła też trochęZakodowani_007 (bez niedoceniania olbrzymich zasług dla ratowania demokracji i porządku konstytucyjnego w Polsce) główna siła społecznej, spontanicznej opozycji: Komitet Obrony Demokracji. Być może tej masy nie można było utrzymać w ryzach pewnej dyscypliny i stałego zaangażowania. Nikt (poza politykami, oczywiście) nie chce być ‘zawodowym’ demonstrantem, manifestantem. Każdy chce po prostu normalnie żyć. No i konflikt personalny na szczeblach najwyższych KOD poważnie zranił ten ruch i wyrosłą z niego organizację. Bardzo sprytnie wykorzystany przez całkowicie zawłaszczony przez państwo aparat propagandowy. Wielkim zwycięstwem KOD było jednak pokazania Polakom, że protest jest możliwy. Czasem nawet skuteczny. Że Polska, mimo wszystkich ograniczeń, jest ciągle państwem o ustroju demokratycznym i jest członkiem Unii Europejskiej, która te podstawowe prawa gwarantuje i potrafi ich dociekać. Nie jestem pewny, czy bez KOD byłoby możliwe osiągnąć tak silne i masowe protesty ograniczania praw kobiet (tzw. Czarny Protest), czy nawet obecny, dramatyczny Protest Głodowy młodych medyków-rezydentów doszedłby do skutku, nie wspominając o walce w obronie niezależności polskich sądów – od Trybunału Konstytucyjnego poczynając – co było główna zasługą KOD w Polsce i na świecie.  I cała masa innych grup aktywnie dziś zaangażowana w walkę o prawa obywatelskie. To wszystko pośrednio a czasami bezpośrednio jest pokłosiem działalności KOD właśnie. Kolejnej legendy polskiego społecznikostwa.

Łatwo, przyznaje, jest ulec wizji negatywnej. Nie wymaga to specjalnej pracy i wysiłku. Ulec gorzkiej konstatacji, że jesteśmy społeczeństwem niskim, zapyziałym, zacofanym, sobkami i egoistami zapatrzonymi tylko we własny garnek (‘…niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna …”), nie wymaga to wysiłku intelektualnego. Ale gdyby to była prawda nie byłoby POW w latach przed i trakcie I wojny światowej, nie byłoby polskiej szkoły spółdzielczości  w Międzywojniu, nie byłoby Żegoty, nie byłoby KORu i „Solidarności” w 1980-1989, nie byłoby KOD też. Nie wymieniam ani AK ani ruchów partyzanckich i wojskowych – bo to walka o życie, o przetrwanie. Mówię o ruchach społecznych, których celem było dobro wszystkich a nie siebie i najbliższych. Nie trzeba może stale ‘niezłomnych’, wielkich, tragicznych, nawet ‘wyklętych’. Trzeba po prostu ludzi poczciwych, dobrych.

A takich jest najwięcej. I potrzebują dziś liderów, potrzebują kogoś, jakąś grupę, która poprowadzi ich nie na szaniec a do urny wyborczej. I zaproponuje im: nie głosujcie na Polskę wielką; nie głosujcie na Polskę małą. Spróbujmy raz zagłosować na Polskę normalną. Sympatyczną dla Polaków i dla sąsiadów. Nie przeciw czemuś lub komuś. Dla.

  • Ale tego nie można osiągnąć używając wszystkich dostępnych środków walki politycznej. Przede wszystkim trzeba w słowniku opozycji demokratycznej wymazać wszelkie odniesienia do ‘dobrego” i ‘gorszego sortu’. Jest jeden sort: obywatele Polski. Odróżniać satyrę od argumentu racjonalnego, politycznego. Pani Pawłowicz nie jest złą posłanką ponieważ jest samotna lub mało atrakcyjna. Jest złą poprzez to , co robi w Sejmie, jako posłanka. Kaczyński nie jest fatalnym liderem dla Polski, bo wygląda śmiesznie na skrzynce na Krakowskim Przedmieściu ponieważ jest niski, ani dlatego, że może jest osobą homoseksualną (na 100% nie jest gejem, co już wyjaśniłem) – jest fatalnym, bo Polskę cofa a nie prowadzi do przodu, bo ją izoluje na arenie międzynarodowej, pozbawia solidnych sojuszników. A przede wszystkim dlatego, że Polaków dzieli. I to jest jego wada największa. Koronnym argumentem winna być kwestia wręcz ‘być albo nie być’ Polski w przyszłości. W każdym razie takiej Polski, jaką chcielibyśmy, by nasze dzieci i wnuki odziedziczyły. Tą kwestią jest członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Nie ma znaczenia, że nikt z przywódców PiSu nie powiedział jasno, że dążymy do wyjścia z Unii.  Cała działalność polityczna i ustawodawcza przeprowadzana przez PiS jest w dużej części w sprzeczności z duchem Karty Atlantyckiej a często i z literą prawa Unii. To nie może trwać w nieskończoność. Jestem pewny, że nie będzie.   Gdy tylko jako-tako wypracują się zasadnicze punkty negocjacji z Wielka Brytanią – Europa zwróci się w kierunku powstrzymania erozji traktatów i konwencji europejskich w państwach członkowskich. Dwa kolce to głównie tylko Węgry i Polska. Z czego Polska dużo ważniejsza i dużo przez to niebezpieczniejsza dla Unii. Status quo Unia zostawić sobie samemu nie może. Wszelkimi metodami będzie chciała Polskę, jako członka utrzymać. Ale nie wszystkimi i nie za każdą cenę.  Sojusz francusko-niemiecki na to nie pozwoli. I większość innych krajów też. Nawet za cenę wymuszonych zmian traktatowych. Ostatecznie dla Polaków najważniejsza jest Polska – takie wrażenie odnosi się w Brukseli i większości stolic europejskich. Dla Berlina i Paryża, raczej też dla większości innych stolic: najważniejsza jest Europa. Młode pokolenie Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Holendrów, Włochów nie wyobraża sobie świata w zamkniętych granicach krajowych. Oni są już Europejczykami. Z moich rozmów i obserwacji tego samego pokolenia w Polsce odnoszę wrażenie, że ma podobne aspiracje. To im trzeba wyraźnie powiedzieć. Niech mają świadomość wyborów.13001294_1080214845404011_8774310758556996483_n Tak – Europa to jedność kulturowo-cywilizacyjna. Ale to też jedność polityczna. A jedność polityczna nie jest dana raz na zawsze. To decyzje polityczne i ich konsekwencje. Polska ma duży potencjał gospodarczy, ekonomiczny i polityczny. Ma go w Unii. Samotnie jej potencjał jest tak mały, że znaczenia żadnego mieć nie będzie.