‘Shame and Prejudice’ in Halixax Art Gallery

by Bogumil Pacak-Gamalski 
(Polish text followed by English version)

Ojcowie Konfederacji witani przez Miss Chief Eagle Testicle

Dwie wizje. Lub zderzenie dwóch rzeczywistości. Taki dodatkowy tytuł można nadać wystawie malarskiej  Shame and Prejudice  w Art Gallery of Nova Scotia w Halifaxie.

Zacznijmy od prostego skojarzenia dwóch tytułów: „Pride and Prejudice” i „Shame and Prejudice”. Dla wielu naturalnie tytuł pierwszy kojarzyć się będzie z literackim arcydziełem Jane Austen. Kto nie czytał, ten na pewno zetknął się z echami tej powieści. Lub powinien.  Prejudice jest stałym elementem obu tytułów. Oznacza zakorzeniony w tradycji osąd, znajomości i rozumienia świata wynikające z własnego doświadczenia środowiskowego. Oceny podjętej bez wysiłku obiektywnego zbadania faktów, okoliczności. Słowem opartej na micie, na wierze, legendzie, ogólnie panującej (nie)wiedzy. Lub wiedzy ‘narzuconej’ z góry, na zasadzie ‘bo tak jest i basta’.  Jak łatwo duma i uprzedzenia takiej wiedzy ulegają – łatwo się domyśleć. Ulegamy jej wszyscy. Ale czasem warto taką ‘wiedzę’ kontestować. Zastanowić się nad (użyję modnego dziś w Polsce słowa, ha ha) wartością dowodzenia prejudycjalnego. W prawie taka koncepcja jest ważna – w ocenie historii potrafi być zgubna.

Kent Monkman, potomek narodów autochtońskich zmienił ten pierwszy człon (Pride/duma) naWstyd/hańbę (Prejudice). Wstyd 150 ponad lat kolejnych pokoleń, które wiedziały, że są gorsze. Bo przecież gdyby nie byli, nie byliby tymi, którymi są, prawda? Pijakami z kiepskim, niskim wykształceniem, biedakami, prostytutkami w tanich barach, bez ładnych domów z białym płotkiem. Z mama i tatą, którzy nie potrafili być dobrymi rodzicami zmuszając tym Państwo i Kościół do wzięcia ich pod swoje opiekuńcze skrzydła wychowawcze. A i to niewiele pomogło. Mimo surowych kar, w olbrzymiej większości nie udało się ich wychować i wyuczyć na dobrych i mądrych. Kończyli, jak ich rodzice lub jeszcze gorzej, na śmietnikach i marginesach miejskich. Inaczej być widać nie mogło. Byli po prostu głupimi ‘indianami’. Wszyscy to wiedzieli, wszyscy tak mówili. Zresztą to była wiedza ogólnie dostępna, powszechna. Nie zdobyta a nabyta z ogólnie akceptowanych mitów i opowieści. Prejudycyjna, prejustice.

Tak, jak u Henryka Sienkiewicza w rozczytywanych przez pokolenia opowieściach, trylogiach ‘ku pokrzepieniu serc’. Opartych na takiej właśnie powierzchownej lub jednostronnej wiedzy historycznej, bez wysiłku obiektywnej refleksji, oceny. Pani Austen bardziej jeszcze powierzchowniej do tematu podeszła. Ale – z ukłonem wobec jej talentu obserwacyjnego – samym tematem relacji dumy i wstydu środowiskowego się zajęła.

Monkman, świetny malarz, stworzył cykl pastiszów malarskich znanych powszechnie dzieł i faktów historycznych ostatnich 150, a nawet 300 lat kraju zwanego dziś Kanadą. Namalował historię nie inną ale widzianą innymi oczami, z innej perspektywy. Wstrząsającą. Byłem od pierwszej instalacji nią porwany, zasmucony nawet wtedy, gdy zmuszała do ironicznego uśmiechu. Bo ten uśmiech musiał wypływać z głębokiego smutku. Tak,myśmy im zgotowali ten los. Nasza wielka, wspaniała cywilizacja techniczna, literacka, muzyczna, ekonomiczna, militarna, religijna. Nasza filozofia i etyka, przywiązanie do właściwego wyboru miedzy Dobrem a Złem.

Specyficznego efektu dodaje wtrącenie w malarską narrację Monka elementu erotyczno-seksualnego  jego alter ego: Monka-błazna, Monka-magika opodwójnej lub płynnej płciowości (gender-bender). Nazywa tą osobowość Miss Chief. Znowu świetna gra słów. MissChief to oczywiście feministyczny odpowiednik Mister Chief. Ale czy przypadkiem nie jest to po prostu … mischief? Psotnik, błazen. Ktoś, kto ukrywa by pokazać. Kłamie by powiedzieć prawdę.

Two visions of the same. Or a clash of two reality. This additional title can be given to the painting exhibition of Shame and Prejudice in the Art Gallery of Nova Scotia in Halifax. Let’s start with a simple association of two titles:”Pride and Prejudice” and “Shame and Prejudice”. For many the first title would associate with a literary masterpiece of Jane Austen. Who did not read it, would  surely came across echoes of this novel. Or it should have. Prejudice is a regular part of both titles. Rooted in tradition, it means judgment, knowledge and understanding of the world resulting from once own experience. The evaluation undertaken without effort to the objective examination of the facts, the circumstances. The word based on the myth, faith, legend, generally prevailing. Or ‘given ‘ from generally accepted popular knowledge, on the basis of ‘it  is this and that and that’s it ‘.  How easy it is to be proud and prejudice of such knowledge is equally easy to guess. We get it all. But it is sometimes useful to contest such ‘knowledge’.  To reflect on the value of the common wisdom.  Kent Monkman – a descendant of the indigenous Nations, changed the first part (Pride) to shame/disgrace (Prejudice). The shame of more than 150 years of successive generations, who knew that they are worse. Because if they weren’t, they wouldn’t  be the ones which they are, right? A drunkards with lousy, low education, poor, prostitutes in cheap bars, without the nice houses with white picket fence. With mom and dad, who does not know how to be good parents thus forcing the State and the Church to take them under their caring wing and help. Despite severe penalties, in the vast majority of them, the ‘raising’and the ‘teaching’ of how to be good and wise – failed. Finishing second, as their parents or even worse, on the disposable end and margins of society. It must have been like that, otherwise it could not have been seen like that, right? They were just silly ‘indians ‘. Everyone knew it all, seen it, heard it…

Moreover, it was the knowledge generally available, universal. Earned and acquired from the generally accepted myths and stories.  Writers of historical novels often use such basis of their stories. To uplift ones nation greatness, ones social or religious class superiority. To make us ‘feel better’.  In Poland, during the partition of Polish state, Nobel-winner writer, Henryk Sienkiewicz, used it to arouse the feelings of noble and immanently good acts of Polish nation.  Based on superficial or one-sided historical knowledge, effortlessly void of objective reflection, evaluation. Mrs. Austen did not fare better in serious evaluation of the title subject in evaluating society. But, at least, she attempted to deal with the subject of the relationship of pride and shame in a social class-based environment.

Monkman – a great painter, created a series of pastiche paintings of commonly known works and historical facts past 150, and even 300 years of a country called Canada today. He painted the story of not another history but same one seen with different eyes, from a different perspective. Shocking. I was kidnapped by it from the first segment, was sad even when forced to ironic smile. Because the smile had to emerge from a deep sadness.

Yes, we have prepared for them the fate, the tragic ethos. Our great, superior technical civilization, our high culture in art, in economy, in military, religion. Our philosophy and ethics, our attachment to the choice between Good and Evil. /…/

The painter achieves a very specific effect, not too discreetly, by inclusion in his narration element of erotic/sexual alter ego: Monkman-jester, Monkman-the magic of double or fluid sexuality (‘gender-bending time traveller’ in his own words)). The personality is called Miss Chief. Again great game of words. Miss Chief is of course the feminist equivalent of Mister Chief. But, if by chance, is it not simply a … mischief? Trickster. One, who conceals to reveal; lies to tell the truth.

Advertisements