Czy protest i krytyka jest nienawiścią?

Coraz częściej słychać dziwne tony w narodowej dyskusji po zamachu na prezydenta Gdańska. Nieco to przypomina pewne, bardzo podobne, odcienie tonów w rozmowach po tragicznym samospaleniu Piotra Szczęsnego ale tym razem wydaje mi się, że te tony są wyraźniejsze, bardziej głośne. I to podobne po obu stronach ‘polskiej barykady’ ideologiczno-filozoficznej. Bo ‘polska barykada’ w swej istocie nie jest polityczna a dużo głębsza: ideologicznie-filozoficzna. Nie chodzi  tu ani o PiS ani o PO.  Chodzi o dwie, bardzo od siebie różne Polski. A tego zwykłe wybory parlamentarne rozstrzygnąć nie potrafią. Ale nie o tym dylemacie moralnym będę tu pisać. Tematem, mimo dywagacji pobocznych, jest jednak ten dzisiejszy, specyficznie dziwny ton rozmowy narodowej. Zanim wyjaśnię o jakim ‘tonie’ mówię, pewne wprowadzenie zrobić jednak muszę.

Tak wówczas (samospalenie Piotra S.), jak w obecnym czasie, głównym tematem/tonem była chęć ostrzeżenia społeczeństwa i władz przed wzrastającą niechęcią powoli przepoczwarzającą się w nienawiść między tymi, którzy popierali rządy PiSu i Kukizu, a pozostałą częścią społeczeństwa. Tak wówczas, jak i dziś ważne jest zaznaczenie, że te skrajne emocje dotyczyły w zasadzie tylko aktywnej politycznie części społeczeństwa (skupionej wówczas głównie wokół Komitetu Obrony Demokracji a dziś w bardzo licznych innych grupach, organizacjach i fundacjach związanych z szeroko rozumianą ochroną swobód demokratycznych) z jednej strony, a władzy politycznej  (rządu i Prezydenta RP oraz głównego decydenta politycznego – Jarosława Kaczyńskiego)  i jej niebyt licznego ale ‘żelaznego’ elektoratu z drugiej.  Szerokie masy aktywnie nie włączały się w spór polityczno-narodowy. Owszem, sympatie nie były ukrywane ale nie przelewały się na obszar publiczny.

Ponieważ władza ma jednak zawsze po swej stronie zwykłą brutalną przewagę  (‘brutalna’ w tym wypadku nie oznacza przemocy fizycznej – ani wojsko ani policja jawnych akcji pacyfikacyjno-bojowych nie przeprowadzały wobec tzw. obozu demokratycznego) w postaci stanowionych praw, przepisów i obowiązków – ta przewaga stwarzała i dla władzy i dla szerokich mas pewien miraż wyższości i bezkarności.

W dodatku po niebezpiecznie dla władzy wykazanej sile i popularności masowego wówczas KOD – zwłaszcza w obronie konstytucyjnego filaru trójpodziału władzy, Trybunału Konstytucyjnego – te centrum demokratycznego oporu pękło, a przez to pękł drugi miraż polityczny: miraż potęgi ruchu demokratycznego. Oba miraże stwarzały wrażenie pewnego balansu. Na zasadzie: władzy nikt zagrozić śmiertelnie (tj. utratą władzy) nie może ale i władza zawsze była gotowa cofnąć się przed pełną konfrontacją brutalno-fizyczną (np. włamaniem się do budynku Trybunału i aresztowaniem sędziów a zwłaszcza niezłomnego prezesa Trybunału). Skutkiem błędów strategicznych czy personalnych KOD lub wyjątkowo perfidnie ale i skutecznie przeprowadzonej akcji wywiadowczej ‘od wewnątrz’ – KOD będąc u szczytu swej siły uległ wewnętrznemu rozłamowi. To wyraźne osłabienie centrum społecznego oporu PiS zrozumiał błędnie, jako zachętę do totalnej przebudowy systemu prawnego państwa ale i też mniej skodyfikowanego formalnie systemu norm postepowania i umów społecznych w ramach których społeczeństwo-naród funkcjonuje.

Załamanie się KOD, jako potężnej organizacji masowej, było też tylko chwilowym, a może nawet pyrrusowym zwycięstwem władzy. Ostatecznie pojedyncze organizacje można łatwiej pacyfikować i inwigilować. Tak Sanacja  zrobiła z polskimi komunistami i z ultrakatolickimi faszystami Falangi narodowców w latach 30. ubiegłego wieku, a po 1945 tak zrobili z PSL i socjalistami z PPS nowi właściciele Polski. Dla łatwiejszego kontrolowania środowisk chadecko-kościelnych dali glejt falangiście Piaseckiemu do założenia PAXu.

Gdzie był błąd mirażu PiSowskiego? Nie przewidzieli, że w krótkim czasie, opuszczony przez rozbicie KODu, plac walki politycznej zajmą dziesiątki nowych grup i organizacji pro-demokratycznych. Formalnych i luźnych. Klasyczny przykład z Sienkiewicza: złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma.

Tak powstała istniejąca do dziś mapa stałego, otwartego i bez szansy na zwycięstwo kogokolwiek, konfliktu, który trwa w Polsce nieprzerwanie od pozornej klęski KOD. Który zresztą też częściowo się odbudował i odnalazł swoje mniejsze ale istotne miejsce. Co gorsza – pozostał mit koderowski. Coś na kształt legendy Legionów, AK czy Solidarności. Nie mówię o dokonaniach czy osiągnięciach, a o micie, legendzie. Ma PiS i KUKIZ ‘żołnierzy wyklętych’, ma współczesna opozycja społeczna mit KODu. Jeden i drugi przetrwają obecnych polityków u szczytu władzy i polityków opozycji politycznej  PO, Nowoczesnej i PSL. 

Dwa moralne, etyczne wydarzenia w tym gorącym okresie walki ideologiczno-politycznej miały miejsce. Nie były ani zaplanowane ani przeprowadzone przez władze ani przez jej przeciwników. Były jednostkowe i tragiczne. Zginęły dwie osoby: jedna znana i głośna (Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, znany polityk PO) i druga, nikomu nieznany, prywatny człowiek (Piotr Szczęsny, Szary Obywatel).

„Apelujemy jednocześnie do obu stron konfliktu ściśle politycznego: do partii rządzącej z koalicjantami i partii opozycyjnych w polskim Parlamencie; do polskich grup społecznych w Kraju i poza jego granicami:

domagamy się rozpoczęcia bezzwłocznie autentycznego dialogu społecznego i politycznego nad stanem Kraju. Polska to nie kawałek sukna wyrywany przez wszystkich dla siebie. Polska nie należy tylko do jednej, obojętnie jak licznej lub jak zamożnej czy silnej, grupy. Należy do wszystkich Polek i Polaków. Jest faktem niemożliwym do ukrycia, że jesteśmy skłóceni i podzieleni, jak nigdy dotąd w naszej ponad 25-letniej historii III Republiki. I że przekroczyło to już dawno ramy zwykłej i naturalnej różnicy opcji politycznych. Polska nie jest i być nie może zakładnikiem czyichkolwiek ambicji, politycznego rewanżu. Nie jest nagrodą w zawodach politycznych określanych powszechnymi wyborami. Nie stać nas, jako państwo i jako społeczeństwo, na zwycięzców i na przegranych. Rozpocznijcie te rozmowy natychmiast i bez wstępnych warunków .Aby nigdy już w wolnej Polsce jakikolwiek Obywatel czy Obywatelka (dobro najwyższe każdego państwa) nie czuł się tak poniżony, tak odosobniony, tak bez cienia nadziei, by wybrał tak tragiczny akt protestu, jako jedyną możliwość apelu do naszych sumień. Tego wymaga dobro Kraju od każdego z nas.”  Powyższy cytat był zredagowanym wówczas przeze mnie i podpisanym przez większość organizacji i działaczy demokratycznych emigracji polskiej w Ameryce Północnej, Europie i Australii apelem. który ogłosiliśmy w swoich krajach ale przede wszystkim w Polsce. Apel od nas – Polaków spoza Kraju do rodaków w Kraju. Odzew był bardzo pozytywny i liczony w tysiącach. Wszystkich ten akt niby bezsilnej a jednocześnie heroicznej ofiary poruszył do głębi. Pierwszy raz społeczeństwo zrozumiało, że to nie są tylko przepychanki polityczne, wyrównywanie starych rachunków między byłymi koalicjantami (ostatecznie korzenie tak PiS, jak i PO są bardzo zbliżone, by nie powiedzieć identyczne: z  narodowo-centroprawicowej koalicji AWS) ani nawet jakieś chorobliwe objawy Jarosława Kaczyńskiego, które łączono z jego domniemanym załamaniem psychicznym po wypadku lotniczym pod Katyniem i tworzeniem jakiejś makabrycznej ‘religii smoleńskiej’ (popularne w Polsce określenie wywodzące się z organizowanych w Warszawie tzw. miesięcznic smoleńskich). Podczas gdy jest najbardziej prawdopodobne, że budowa tej ‘religii’ była po prostu jego cyniczną ale skuteczną grą polityczną wobec tzw. twardego elektoratu dewocyjno-szowinistycznego.

Pośrednio też, ten Apel był skierowany do aktywistów KOD, którzy po wewnętrznym kryzysie ulegli poważnemu podzieleniu, a zwolennicy dwóch przeciwnych obozów prowadzili wobec siebie równie bezpardonową walkę, jak ta miedzy obozem PiS a siłami prodemokratycznymi. Domagania się wyciszenia i ucywilizowania sporu, skutkiem refleksji po samospaleniu w Warszawie Piotra S, załagodziły ostrość tego sporu i dały szansę na tworzenie się nowych struktur nie zwalczających się wzajem a wręcz wspomagających w pracach demokratycznych. 

Niestety, podobnego efektu nie udało się uzyskać ze strony władzy politycznej Polski. Śmierć Piotra Szczęsnego była szansą i dla tej władzy, by włączyć się w nurt łagodzenia języka i działań politycznych.  Szansą niezauważoną lub świadomie odrzuconą.

Jest oczywiście możliwe, że kolejne, bezpardonowe i udowodnione sądownie, świadome łamanie zapisów konstytucyjnych, było częścią jakiegoś międzynarodowego spisku, konspiracji (Putinowska Rosja)  przeprowadzonej przez szarą eminencje PiS, Antoniego Macierewicza. Czy to możliwe? Wątpię by do tego stopnia. Nawet jeśli Macierewicz był (jest?) faktycznie jednym z czołowych agentów Moskwy w grze o Polskę.  Wbrew popularnym mniemaniom nie sądzę by międzynarodowe konspiracje miały aż tak wielki wpływ na faktyczne losy państw. Chyba, że szybko doprowadzają do konfliktu zbrojnego. A na to się raczej nie zanosi – ani w formie agresji zewnętrznej ani w formie wojny domowej.  Polska nie jest na Zadnieprzu (nie w czasach współczesnych, w każdym razie) ani na Krymie. Jest sporym państwem Europy, wieloletnim członkiem NATO i UE. To gwarancje i sposoby myślenia o wiele skuteczniejsze niż ewentualne spiski agenturalne.

Wracajmy jednak do ‘dziwnych tonów’ w narodowej dyskusji po zamachu na Adamowicza. Ten ton, to natychmiastowe (a spowodowane bez wątpienia szokiem w reakcji na te publiczne morderstwo) zrozumienie, że na naszych oczach zobaczyliśmy i doświadczyliśmy efektów ‘mowy nienawiści’ tak perfidnie zadomowionej w Polsce od kilku lat. Więc i szybko, przerażeni możliwością dalszych efektów tego szatańskiego i zręcznie sterowanego przez władze państwowe fenomenu, apel o usunięcie mowy nienawiści rozszerzyliśmy na wszystko i wszystkich. Również wobec siebie. Wydawała się ten apel podjąć także władza, np. w wystąpieniu publicznym prezydenta Dudy. Niektórzy, w tym i w szeregach demokratycznych obywateli, wręcz starali się unikać krytykowania bezpośredniego władzy i szukania bezpośrednich lub nawet tylko pośrednich przyczyn takiego zamachu. Wskazywanie zbyt jasno palcem krajowych władz politycznych widziano, jako też przykład ‘nienawiści’ wobec PiSu. Tak, jakby autentycznie i kompletnie naiwnie uwierzono, że PiS i jego władza nagle się zmieni, potępi a nawet zacznie aktywnie ścigać akty przemocy słownej i czynnej środowisk skrajnie szowinistycznych. Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. Pewien szok (chyba szczery i autentyczny) władz rządowych, że do takiej zbrodni dojść mogło – nie zaowocował zmianą polityki osiągania celów za każdą cenę. Nie mógł. PiS zdaje sobie doskonale sprawę, że wycofać się już nie może. To by zagrażało celowi zmiany struktur systemowych państwa, które miały, w założeniu oryginalnym PiS, uniemożliwić powrót demokracji liberalno-demokratycznej do ponownego powrotu do władzy. Zagrażałoby też zabezpieczeniu się obecnej władzy przed bardzo realną i  wyraźnie głoszoną zapowiedzią, że tym razem PiS za przestępstwa  polityczne ale też indywidualnie za przestępstwa kryminalne (oszustwa o charakterze finansowym) będzie po ewentualnych wyborach odpowiadać. A zabezpieczeniu przed takim obrotem sprawy ma właśnie służyć cała rewolucja systemu sądownictwa w Polsce. Obok umożliwienia zablokowania autentycznej kontroli wyborów.

Należy wystrzegać się więc ze wszech miar stawiania znaku równania miedzy ‘mową nienawiści’ a ostrą krytyką rządu i władz. Ja na przykład PiSu nie nienawidzę. Natomiast jestem gorącym orędownikiem odsunięcia go od władzy i pociągnięcia do pełnej odpowiedzialności karnej i politycznej o ile będą ku temu podstawy prawne i wiarygodnie przeprowadzone procesy. Przez niezależne od rządu i prokuratury sądy powszechne. Uważam, że polityka PiS szkodzi Polsce i Polakom niewspółmiernie do jakichkolwiek ewentualnych korzyści, jakie ona może przynosić.

Oczywiście, na portalach społecznościowych (jak Facebook i temu podobne) można było spotkać ludzi piszących, że to co spotkało Prezydenta Gdańska winno spotkać takiego czy innego członka władz PiS. I to jest nie tylko naganne. To jest niedopuszczalna mowa nienawiści. Tej samej, która bardzo możliwe włożyła pośrednio nóż do ręki zamachowca w Gdańsku. Takie wypowiedzi należy tępić i nie dopuszczać do politycznego dyskursu. Podejrzewam, że w wielu wypadkach były to zresztą wypowiedzi trollów spoza autentycznych środowisk pro-demokratycznych. Nawet jednak jeśli mówił tak ktoś, kogo znamy – należy to potępić.  Ale np. kogoś opinia, że za mord gdański i wzrastającą wrogość różnych środowisk wobec siebie pośrednią winę ponosi propaganda środowisk rządowych – nie jest w żadnej mierze mową nienawiści. To opinia i ocena. Może mylna, może prawdziwa.  Ale do opinii mamy prawo. Tak, jak do obywatelskiej krytyki władzy. Do tego ostatniego mamy wręcz obowiązek obywatelski.

Niemiecki filozof poprzedniego stulecia Max Scheler określił wydarzenie tragiczne i następującą po nim ‘winę tragiczną’, jako niemożliwą do określenia, a przez to do wydania wyroku. Ale nie oznacza to, że wina taka nie istnieje. Po głębszym wywodzie i rozpatrzeniu tego zagadnienia dochodzi wszak do wniosku, że prawdziwie tragiczna jest sytuacja jednostki, której ostry zmysł etyki i moralności nie pozwala na przemilczenie i niezauważenie odpowiedzialności etycznej za ‘winę tragiczną’. Takie jednostki są niezbędne dla społeczeństwa. Nie zatykajmy im ust dla własnej wygody moralnej i środowiskowej. Czasami trzeba i należy głośno powiedzieć to, co normalnie może nie wypadałoby.

Bo sytuacje tragiczne, wydarzenia tragiczne nie są sytuacjami normalnymi.

Zdarzało mi się wielokroć usłyszeć od skądinąd zacnych działaczy tradycyjnych organizacji polonijnych tłumaczenie, że nie powinniśmy jednak rządu tak ostro krytykować ani o pewnych rzeczach (wzrastające znaczenie i bezkarność grup faszystowskich i rasistowskich w Polsce) poza granicami Polski. Że to wpływa na zły obraz naszego kraju.  Nawet przy założeniu (i tak zakładałem i zakładam) dobrej woli i zbożnej chęci – pogodzić się takim stanowiskiem absolutnie nie można. To dosłowne przestawienie konia i furmana na tył wozu. Kompletnie nie logiczne i w konsekwencji szkodliwe dla Polski i dla samej Polonii. Szkodzą Polsce władze, gdy uprawiają politykę pełzającej dyktatury i kiedy umożliwiają grupom szowinistycznym i faszystowskim na publiczne manifestowanie swojej złowrogiej ideologii. Ci którzy protestują i o tym głośno mówią – Polsce i Jej imieniu służą. Milczenie jest prawie zawsze postrzegane, jako wyraz zgody. A to by było tragiczne.

Dlatego zgadzając się z generalnym apelem o wyraźne NIE wobec języka nienawiści, o tępienie jego w jakichkolwiek publicznych i prywatnych rozmowach, o nieużywanie tego języka w argumentacji politycznej wobec jakiejkolwiek strony konfliktu polskiego – apeluję jednocześnie o nie milczenie w krytykowaniu szkodliwej działalności władz, o bezpardonową obronę wartości demokratycznych, praworządność, o wolność prasy i zgromadzeń. Nie bójmy się mieć własnego zdania. Czas jednakowych mundurków odszedł w przeszłość.  Współczesny obywatel musi być jednostką samodzielnie myślącą i krytyczną. W Kanadzie i w Polsce. Inaczej to pracować nie może.

Lata temu, gdy ukazała się głośna książka Vittorio Messori spisująca wywody Jana Pawła II na zbliżający się koniec tysiąclecia, zatytułowana „Przekroczyć próg nadziei”, z dużym zainteresowaniem zająłem się lekturą tego ciekawego dzieła myśli pastoralno-etycznej ,naszego papieża’.  Ciekawiło mnie jaki testament chce zostawić światu nie z oficjalnych encyklik pontyfikalnych a z przemyśleń filozofa-etyka Jana Pawła II, który powstał z Karola Wojtyły.

Dawno już na ten temat gdzieś coś pisałem. I nie chodzi mi tu rozprawkę na temat tej książki-wywiadu. Ale przed zakończeniem tego artykułu, sięgnąłem po tą książkę ponownie do jej ostatnich rozdziałów. Co de facto jest tej książki przekazem najistotniejszym dla czytelnika? Niekoniecznie katolika czy nawet osoby religijnej. Dla człowieka. Co, przy pominięciu zagadnień opisujących etykę i moralność ścisłe z Kościołem związaną, umiejscowioną w Kościele najpierw a dopiero potem w świecie zewnętrznym, jest dla zbliżającego się Człowieka XXI wieku przekazem najistotniejszym, uniwersalnym?

Ostatni paragraf jest powtórzeniem słynnego z Biblii i ze Starego Testamentu nakazu/przyzwolenia powtarzanego od Boga przez archanioła Gabriela, Ducha Świętego i Jezusa z Nazaretu. Jest też powtórzeniem przez Jana Pawła tego samego nakazu użytego już w pierwszym, otwierającym książkę wywodzie.  W paragrafie otwierającym papież opisuje go z perspektywy pontifexa, przywódcy Kościoła Rzymskiego. Ale, po kilku miesiącach dalszych rozmów, wraca do tego samego biblijnego zwrotu w kontekście dużo szerszym. W kontekście Człowieka uniwersalnego. I przeczytanie tegoż paragrafu ponownie ( a minęło już chyba 20 lat, jak ostatni raz to czytałem z uwagą) jaśniej zrozumiałem sens jego słów. Właśnie do tego, teraz przeze mnie pisanego tekstu.   I do tej refleksji zamkniętej w moim zdaniu: ‘nie bójmy się mieć własnego zdania’. Do konieczności bycia jednostką samodzielnie myślącą i krytyczną. Jakiegoż zwrotu biblijnego użył więc Karol Wojtyła-papież, jako temat końcowego paragrafu swego indywidualnego, nie pontyfikalnego, przekazu do człowieka uniwersalnego? Nie lękaj się.  

Przemówienie Biedronia 3 lutego, 2019 w Warszawie

3 lutego, na warszawskim Torwarze, miał miejsce kongres załozycielski nowej partii politycznej Roberta Biedronia o nazwie “Wiosna”. Poniżej, bez komentarza, publikujemy całość wystapienia nowego lidera. Na pewno może ono wywołac silne emocje pro i contra. Dlatego warto je samemu znać, aby w rozmowach wiedziec o czym de facto mówił.

Dziękuję, że przyjechaliście, że jesteście, że uwierzyliście, że zmiana jest możliwa! A najbardziej za to, że przywieźliście ze sobą tyle pozytywnej energii.

Bo teraz… potrzebujemy jej bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

20 dni temu, w Gdańsku, stała się wielka tragedia. Dla milionów z nas świat na chwilę się zatrzymał. Nie żyje zasłużony samorządowiec, który nie bał się iść pod prąd. Który ostatnie lata poświęcił budowaniu mostów, tworzeniu wspólnoty.

Ale jako były prezydent miasta, samorządowiec, wiem, że testament Pawła Adamowicza trzeba zrealizować. Bo wartości, których bronił Paweł, są wartościami, które przywiodły nas dzisiaj tutaj.

Naszą najważniejszą wartością jest wspólnota. Nie chcemy wojny polsko-polskiej! Chcemy wzajemnego szacunku i dialogu!

Ostatnie lata były zimne i ponure. Zamiast rozmowy – nieustający konflikt. Zamiast dobra wspólnego – interes partyjny. Zamiast empatii – rosnąca wrogość.

Niech w końcu to się zmieni! Potrzebujemy wiosny, która odnowi ten ponury zimowy krajobraz.

Kiedy patrzę na Polskę, po której jeździłem przez ostatnie kilkanaście miesięcy, wiecie co widzę? Widzę wielu fantastycznych ludzi. Miasta i miasteczka, pełne werwy i pomysłów, na północy, na południu, na wschodzie i na zachodzie. A w środku – zabarykadowany, zamarznięty budynek Sejmu.

Czy są tu regiony z północy? Czy jest Pomorze i Słupsk? Pomorze Zachodnie? Suwałki? Warmia i Mazury? Ja też się zaliczam, bo studiowałem w Olsztynie. Czy są regiony z Południa? Oprócz mnie, bo pochodzę z Krosna. Jest Podkarpacie, Małopolska? Czy są regiony ze Wschodu? Podlasie? Lubelskie? Czy są regiony z Zachodu? Śląsk? Wielkopolska? Czy jest centrum? Warszawa, Łódź? Wy akurat mieliście bardzo blisko!

Jest cała Polska, tylko jednej grupy tu nie ma. Z Wiejskiej.

Tam gdzie cały czas trwa zima stulecia, gdzie posłowie i posłanki myślą, że świat zatrzymał się w poprzednich wiekach. Ale są niedaleko. Niecały kilometr stąd. Niech dowiedzą się, że idą roztopy, że nadchodzi zmiana.

Przyjechaliśmy tu, by im przypomnieć, że w Konstytucji, której bronimy i bronić zawsze będziemy, zapisaliśmy w artykule 1., że “Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Wszystkich obywateli! Bez wyjątku.

Przyjechaliśmy tu dziś, by im przypomnieć, że Polska to piękne i dumne metropolie – Warszawa, Kraków, Poznań i Wrocław. Ale też równie piękne i równie dumne mniejsze miasta i miasteczka – takie jak Konin, Mielec i Ostrołęka.

Przyjechaliśmy tu dziś, by im przypomnieć, że Polska jest każdej i każdego, bez względu na płeć, wiek, wyznanie, orientację czy zasobność portfela.

Od kilkunastu lat dwie partie polityczne próbują podzielić nas na dwa wrogie obozy.

Mnie też wiele razy pytano, czy dołączę do jednej, czy drugiej strony. Wmawiano nam, że – jak na wojnie – “trzeba wybrać front”. “Trzeba walczyć o Polskę bez PO lub Polskę bez PIS”. A my nie chcemy wojny. Chcemy wspólnie zbudować Polskę naszych marzeń.

Przez ostatnie miesiące dużo rozmawialiśmy podczas naszych spotkań, Burz Mózgów w całym kraju. Mówiliście mi jak nasza Polska ma wyglądać. Zapisaliście swoje pomysły i marzenia na tysiącach takich kartoników. [Biedroń pokazuje kartonik].

Te tysiące marzeń stworzyły wspólnie ogromny żagiel, który zawisł przy wejściu. Żagiel, pod którym w końcu wypłyniemy na błękitne oceany. Daleko od tych krwawych oceanów, w których zagryzają się rekiny.

Gdy politycy walczą tylko o swój kawałek tortu zamiast o dobro wspólne – państwo się degeneruje. Liczy się to, kto będzie miał więcej – więcej ministerstw, więcej sądów, więcej państwowych spółek, więcej programów w telewizji.

Chociaż to my wybieramy polityków, nie mamy nad nimi dzisiaj żadnej kontroli.

Nie wiemy jak to możliwe, że szeregowy poseł może mieć spółkę obracającą miliardami, za które buduje sobie wieżowce, bo nie ma nikogo, kto odważy się prześwietlić jego interesów, choć pogłoski słyszymy od dawna.

Nie wiemy ile zarabia asystentka prezesa NBP, bo politycy ukrywają swoje pensje przed nami.

Legitymacja partyjna, jest dzisiaj złotą kartą kredytową, a Polska to zwykły bankomat.

Żadna partia – przez 30 lat tego nie zmieniła.

W Słupsku to zrobiliśmy.

A oni? Oni, żyją konfliktem. Nie widzą Pani Ludmiły, którą spotkałem na dworcu w Łodzi. Od pięciu miesięcy czeka na wizytę u lekarza. Jeszcze 2-3 tygodnie. Uśmiecha się mówiąc, że nie ma siły oglądać telewizji, bo zbiera siły na inną walkę. Tą najważniejszą, o swoje zdrowie. O niej politycy zapomnieli, bo ich wojna jest dla nich najważniejsza.

Im większy konflikt, tym częściej zapominają o takich osobach, które miesiącami, a nawet latami czekają na lekarza.

Im dłużej trwa wojenna retoryka, tym dłużej ignoruje się prawa kobiet, bo “to jeszcze nie ten czas”, “poczekajmy, aż odsuniemy tych czy tamtych od władzy”.

Czy 16-letnia córka pani Barbary z Rzeszowa powinna urodzić, nawet jeśli została zgwałcona?

Usłyszałem od pani Barbary tylko jedną prośbę. Pełna żalu i nadziei powiedziała: Robert, zrób coś, proszę, żeby żadna inna matka i żadna inna córka nie stały przed ścianą, jaką jest dla nas dzisiaj Polska.

Kobiety muszą mieć wybór – to jest ich prawo, ich ciała i ich życie.

Im dłużej trwa wojenna retoryka, tym łatwiej ignorować głos osób z niepełnosprawnościami. Bo one nie są potrzebne politykom na wojennej ścieżce.

Marek z Sanoka poprosił żonę, żeby przywiozła go na naszą burzę mózgów. Przyjechał, był aktywny. Po spotkaniu podjechał do mnie na swoim wózku i powiedział, że on miał szczęście, znalazł pracę, założył rodzinę. Ale inni, ci którzy protestowali w Sejmie, nie mieli takiej możliwości. Trafili na mur. Politycy ich upokorzyli. Powiedział mi: ”Robert, proszę, zmieńmy to. My po prostu chcemy pracować i mieć normalne życie. Przeniesiemy góry, tylko ktoś musi w nas uwierzyć”.

Przez ostatnie kilkanaście lat mieliśmy naprawdę ciężki wybór. Z jednej strony dostawaliśmy politykę wykresów i wskaźników ekonomicznych. Nie było ważne, czy zarabiamy godnie, czy oddychamy czystym powietrzem, czy nasze dzieci chodzą do dobrych szkół.

A prawa kobiet i mniejszości musiały czekać, bo “były ważniejsze sprawy do załatwienia”.

Miliony ludzi pozostawały w tyle. Władza mówiła: “Zmień pracę, weź kredyt”. [Głos z sali: wyjedź za granicę]

Z drugiej strony dostaliśmy karykaturę demokracji, z łamaniem Konstytucji, z odbieraniem praw kobiet, z tubą propagandową zamiast mediów publicznych, z upartyjnioną administracją zamiast profesjonalnej służby cywilnej, z Rydzykiem na tronie zamiast świeckiego państwa.

Ani jedna, ani druga strona nie rozwiązywała naszych problemów. A konflikt, który tworzą, jest dla nich najważniejszym paliwem. Wszyscy mamy dosyć tej wojny. Nie damy im już więcej za nas urządzać nam Polski. Oni nas wszyscy zawiedli.

Dzisiaj jesteśmy tu razem. Starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni, z małych miasteczek i metropolii. Jesteśmy wszyscy różni, ale równie ważni.

Dziękuję Wam, że przez ostatnie miesiące tworzyliście nasz program. Pokazaliśmy tym z Wiejskiej, że można inaczej, że programy nie muszą powstawać za zamkniętymi drzwiami gabinetów na Nowogrodzkiej czy w biurze partii.

Jesteśmy tu razem, bo wierzymy, że w Polsce nie ma już miejsca na nienawiść. Limity zostały wyczerpane.

Jesteśmy tu razem, bo w Polsce nie ma już miejsca na mówienie ludziom z kim mogą zakładać rodzinę. Bo wiemy, że możemy być tu, w naszym ukochanym kraju, szczęśliwi – bez względu na to kim jesteśmy i kogo kochamy.

Chcemy wreszcie zacząć głosować za czymś, nie przeciwko komuś.

Więc niech nam nie mówią, że to jeszcze nie czas. To jest właśnie ten czas. Nasz czas! Czas nowej generacji! I regeneracji!

To jest nasz czas dlatego, że jesteśmy dialogiem, że pracowaliśmy długo w samorządach, organizacjach pozarządowych, prowadzimy własne firmy, więc nie znamy przynoszenia ludzi w teczkach. Znamy za to polską codzienność. Potrafimy wystawić przed słupski ratusz czerwoną kanapę, żeby słuchać ludzi, bo odgradzanie się od nich to nie jest nasz sposób.

Słupsk nauczył mnie, że w polityce opartej na wartościach nie istnieje określenie „nie da się”.

Da się rozmawiać z mieszkańcami. Da się upublicznić wynagrodzenia urzędników. Da się zrezygnować ze służbowych limuzyn. Można rozdzielić państwo od Kościoła. Zrobiliśmy to w Słupsku! Zrobimy w całej Polsce!

Ojczyzna to więcej niż krew i blizna

Słowo Ojczyzna nie musi rymować się tylko z krwią i blizną. Żeby ta nasza Ojczyzna nie była balastem, który trzeba zrzucić, ale skrzydłami, które może dać naszym marzeniom. Zacznijmy w końcu dodawać sobie skrzydeł. Przestańmy je podcinać.

Patriotyzm to odpowiedzialność za wszystkich. Wszystkich, którzy czują się Polkami i Polakami.

Człowiek. Wspólnota. Państwo, któremu ufam. To trzy fundamenty naszego programu.

Człowiek, bo Polska to ludzie, którzy latami czekają w kolejce do lekarza. Dlatego wprowadzimy 30-dniowy limit oczekiwania na lekarza specjalistę. Po tym czasie każdy będzie mógł wybrać miejsce leczenia w sektorze prywatnym, za które zapłaci NFZ.

Dzisiejsza Polska to ludzie oddychający trującym powietrzem. Każdego roku 45 tysięcy z nas umiera z powodu smogu, bo przez 30 lat wszystkie rządy bały się podejmować odważnych decyzji.

Ja ją podejmę. Deklaruję, że

do 2035 roku zamkniemy wszystkie kopalnie węgla i będziemy mieli najczystsze powietrze w tej części Europy. Stworzymy także sektor odnawialnych źródeł energii, a w nim 200 tysięcy miejsc pracy dla górników oraz pracowników elektrowni.

Bo nikogo nie zostawiamy z tyłu.

Ustawa o ochronie zwierząt w artykule 1. mówi, że “zwierzę nie jest rzeczą”. Ich cierpienie jest jednak polską codziennością, a kolejne rządy chowają głowę w piasek w tej kwestii. Zwierzęta może nie mają głosu, ale mają swoje prawa. Utworzymy więc niezależny urząd rzecznika praw przyrody. Zlikwidujemy fermy zwierząt futerkowych, zabronimy wykorzystywania zwierząt w cyrkach i zlikwidujemy chów klatkowy. Zatrzymamy także bezmyślną wycinkę drzew, która niszczy nasze wielowiekowe dziedzictwo.

Polska jest kobietą. Przerywanie ciąży, edukacja seksualna, in vitro…

Polska jest kobietą, jej cierpienie jest naszym cierpieniem. Dlatego przerwiemy piekło kobiet i w końcu

zagwarantujemy kobietom prawo do bezpiecznego przerywania ciąży na żądanie do 12 tygodnia.

Na razie jednak Polska to miejsce, gdzie w niektórych województwach ginekolog oddalony jest nawet o 50 km, a na jednego specjalistę przypada aż 27 tysięcy pacjentek. Zmienimy to tak, by każda kobieta miała dostęp do niezbędnej opieki medycznej.

Postawimy na rodzinę i jej bezpieczeństwo – dlatego wprowadzimy do szkół rzetelną edukację seksualną, zagwarantujemy znieczulenie przy porodzie i pełne finansowanie in vitro.

“Chcemy całego życia” – pisała sto lat temu Zofia Nałkowska. Niestety kobiety w Polsce, w centrum Europy w 2019 roku, nadal muszą powtarzać to hasło.

Zmienimy ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie tak, by każda Polka i każde dziecko mogło się czuć bezpiecznie we własnym domu. A w pracy

zagwarantujemy równość płac, tak aby kobieta i mężczyzna zarabiali tyle samo na tym samym stanowisku.

Bo my trzymamy stronę kobiet. Nie tylko przed wyborami czy ze strachu przed polityczną konkurencją. Ale dlatego, że my po prostu, najnormalniej w świecie w to wierzymy. Wierzymy w równość. I od lat o to walczymy w organizacjach pozarządowych i na ulicach.

Żłobki, przedszkola, szkoły

Nasza wspólnota. Nasza wspólnota nie wyklucza, obejmuje wszystkich.

Dlatego w Polsce równych szans zapewnimy wszystkim dzieciom miejsce w żłobku i przedszkolu.

W ciągu pięciu lat stworzymy 250 tysięcy nowych miejsc dla maluchów.

Rozszerzymy nauczanie języka angielskiego, tak aby każdy uczeń i uczennica kończąc szkołę biegle władali tym językiem. To będzie w końcu jeden z europejskich standardów obecnych w naszym kraju! Uzupełnieniem tego skoku cywilizacyjnego będzie powszechny, darmowy internet w całej Polsce. M.in. w ten sposób wyrównywać będziemy szanse, żeby już żaden polityk nie dzielił naszego kraju na Polskę A i B.

W naszej wspólnej Polsce nikomu nie będziemy mówić, z kim może brać ślub, a z kim nie. Dlatego wprowadzimy związki partnerskie a także ustawową równość małżeńską.

Niech szczęściem miłości dzielą się w Polsce wszyscy, a nie tylko wybrani!

W naszej wspólnej Polsce nikt, kto pracował przez całe życie, nie może być zapomniany przez państwo. Czy wiecie, że ponad pół miliona polskich emerytek i emerytów otrzymuje emeryturę poniżej 1000 zł? Zaledwie 30 zł dziennie. Czy to jest wystarczająca kwota na przeżycie?

To jest rachunek ze spożywczaka. 68-letnia Pani Katarzyna, która mieszka na Mokotowie w Warszawie. Kupiła mleko, 6 jajek, wodę mineralną, parówki i margarynę. Ziemniaki ma z ubiegłego tygodnia. Z dzisiejszej dniówki ma jeszcze 10 złotych, które może odłożyć, żeby wspomóc pod koniec miesiąca córkę. Jeszcze nie wie jak w tym miesiącu zapłaci za gaz, prąd i czynsz.

Myślę, że prezes państwowej spółki nie tak wyobraża sobie swoją emeryturę.

Dlatego wprowadzimy nieopodatkowaną emeryturę minimalną na poziomie 1600 zł dla każdego. Tak, aby seniorzy mogli cieszyć się życiem, a nie bać się jutra.

Asystenci dla osób z niepełnosprawnościami

Nie może być tak, że państwo zamiast wspierać zmusza osoby z niepełnosprawnościami, ich opiekunki i opiekunów do 40-dniowego protestu.

Dlatego zagwarantujemy bezpłatne wsparcie profesjonalnych asystentów i asystentek dla osób z niepełnosprawnościami.

Podwyższymy świadczenia o przynajmniej 500 złotych. Wprowadzimy dla opiekunów i opiekunek tygodniowe, płatne urlopy wytchnieniowe.

Czy wiecie, że dzisiaj aż 14 milionów Polek i Polaków nie może dojechać do większego miasta, jeżeli nie ma samochodu? To prawie połowa z nas. Kolej nie dojeżdża nawet do takich miast jak Łomża, Jastrzębie Zdrój czy Bełchatów. Dlatego zagwarantujemy transport publiczny jako obowiązek samorządu finansowany przez państwo.
Autobus w każdej gminie i pociąg w każdym powiecie.

Wycofamy lekcje religii ze szkół i opodatkujemy tacę

Każda i każdy jest równy wobec prawa. Ale są dzisiaj równiejsi. Kościół katolicki w Polsce ma więcej ziemi niż ktokolwiek poza Skarbem Państwa. Nie ma więc powodu, by tej instytucji wypłacano jakiekolwiek zapomogi. Ksiądz przeciętnej parafii w Polsce płaci ok. dwustu zł podatku, kilkakrotnie mniej niż jego parafianin prowadzący zakład fryzjerski czy warsztat samochodowy.

Wycofamy lekcje religii ze szkół i ich finansowanie. Zlikwidujemy fundusz kościelny i opodatkujemy tacę. Renegocjujemy konkordat.

Tak, zrobimy to, na co zabrakło odwagi wszystkim polskim politykom po ‘89 roku! Gdy mówimy, że nie będziemy klękali przed biskupami, to tak będzie. Bo w przeciwieństwie do innych polityków, my nigdy przed nimi nie klękaliśmy!

Alimenty ściągane jak podatki, 500 plus dla każdego dziecka

Państwo, któremu można zaufać. Państwu powinni ufać wszyscy rodzice. A jak mogą ufać, skoro nie są w stanie odzyskać zasądzonych alimentów. Dlatego alimenty będą ściągane jak podatki, a ich ściąganiem zajmie się administracja skarbowa. Każdy rodzic musi być pewny bezpieczeństwa jutra swojego dziecka.

Program 500 plus zmienimy tak, by obejmował też pierwsze dziecko i rodziców samodzielnie wychowujących dzieci.

Program musi obejmować wszystkie dzieci, a nie tylko te mieszczące się w urzędniczych metryczkach.

Płaca minimalna 2700 w 2020

Ponad 1,5 miliona Polek i Polaków nadal otrzymuje zaledwie minimalne wynagrodzenie, a zbyt często nawet mniej. Dlatego wprowadzimy zasadę, że płaca minimalna wynosić będzie 60 procent średniej krajowej. W 2020 roku podniesiemy ją do 2700 zł, a w 2022 roku – do 3265 złotych.

Ułatwienia dla przedsiębiorców

Najwyższy czas, by państwo zaczęło współpracować z przedsiębiorcami. Nie może być tak, że spółki kontrolowane przez polityków dostają od ręki 1,5 miliarda z państwowego banku, gdy uczciwi przedsiębiorcy traktowani są nieraz jak przestępcy. Pierwszym warunkiem jest zaufanie.

Dlatego zniesiemy kontrole skarbowe jakie znamy. W małych firmach zastąpi je weryfikacja internetowa. Uprościmy też prawo podatkowe tak, by właściciele firm nie zajmowali się ciągłym śledzeniem nowelizacji. Wszystkie procedury załatwimy przez internet. A symbolem tego będzie brak pieczątek do 2022 roku! Zero, pieczątka trafi w końcu tam gdzie jej miejsce – do lamusa! Do muzeum!

Kochani. Nasze państwo, jeśli mamy mu ufać, musi być odpowiedzialne i konsekwentnie stosować prawo.

Odpartyjnienie państwa

Dlatego zagwarantujemy odpartyjnienie spółek skarbu państwa i pełną jawność życia publicznego. Dość już “Misiewiczów”, krewnych i znajomych, zarabiających setki tysięcy rocznie na państwowych posadach. Wprowadzimy ustawę o jawności wynagrodzeń w sektorze publicznym, a kandydaci i kandydatki będą zdawać egzamin przed komisją bez udziału polityków.

Rozliczenie PiS

Państwo musi też wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy łamią jego podstawowe zasady. Dlatego stworzymy Komisję Sprawiedliwości i Pojednania. Rozliczymy tych, którzy dopuścili się naruszenia podstawowych praw i wolności zapisanych w Konstytucji.

Odpowiedzialnych – nawet tych sterujących dzisiaj państwem z tylnego rzędu – postawimy przed Trybunałem Stanu.

To nie tylko słowa. Będziemy działać natychmiast. W pierwszych miesiącach nowej kadencji Sejmu mój klub parlamentarny przedstawi pakiet pierwszych trzynastu ustaw.

Pakiet 13 ustaw na początek

Na początek przyjmiemy Krajową strategię odchodzenia od węgla na lata 2020-35.Oczyścimy wreszcie powietrze w Polsce. Priorytetem będzie wymiana pieców.

Ustawą powołamy też Rzecznika Praw Przyrody.

Przedstawimy nowelizację ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta.Zagwarantujemy każdemu i każdej dostęp do lekarza specjalisty w ciągu 30 dni.

Przedstawimy nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Dodatkowo przedstawimy ustawę o prawach kobiet, w tym prawie do przerwania ciąży – to pierwsza ustawa, która rozwiąże problemy od lat zamiatane przez POPiS pod dywan.

Ustawa o likwidacji Rady Mediów Narodowych i zmiana ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Zagwarantujemy określoną w Konstytucji niezależność polityczną mediów publicznych.

Koniec z patologią! Zabierzemy politykom te zabawki!

Przedstawimy projekt zmiany ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.Zwiększymy odpowiedzialność prawną polityków za wypowiadane słowa. Jeżeli chcemy walczyć z mową nienawiści, to zacznijmy od siebie…

Obywatelki i obywatele muszą mieć skuteczne narzędzia kontrolowania polityków. Dlatego przedstawimy ustawę o jawności i zasadach wynagrodzeń w sektorze publicznym.

Znowelizujemy ustawę o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby publiczne. Nie może być tak, że prezes partii politycznej na boku prowadzi miliardowy biznes.

Ustawą powołamy Komisję Sprawiedliwości i Pojednania, która zbada naruszenia Konstytucji, a winnych tych naruszeń postawi przed Trybunałem Stanu.

Przedstawimy ustawę o wieloletniej polityce kształtowania płacy minimalnej.

I wreszcie – ustawa o warunkach renegocjacji konkordatu ze Stolicą Apostolską.Polska musi w końcu stać się państwem suwerennym i świeckim. Każdy musi być równy wobec prawa!

Polska potrzebuje wiosny

Kochani, w Polsce zbyt długo trwa już mroźna zima. Teraz, po kilku latach, musi się skończyć. Naprawdę skończyć.

Czy Polska potrzebuje świeżości? Czy Polska potrzebuje wiosny?

To my zrobimy tę wiosnę! My jesteśmy tą wiosną, tą świeżością, którą wniesiemy do polskiej polityki. Dlatego zapraszam Was. Stwórzmy nową siłę polityczną, której nazwa: to…

Tak, to jest wiosna. To jest nazwa nowej siły politycznej, która zmieni oblicze Polski! Tak, chcemy zmiany! Chcecie zmiany?

Nasz ruch nazywa się Wiosna, bo Polsce potrzeba rozkwitu. Bo wiosną robi się porządki – trzeba wymieść kurz z najciemniejszych zakamarków. Bo wiosna nie wyklucza – wiosną każdemu może być w Polsce lepiej. Bo wiosny nie da się zatrzymać. Chcemy zmiany! Chcemy nowej polityki, na nowe czasy!

Dlatego już czas. Czas na Wiosnę!

Ale sam tego nie zrobię. Zapraszam czternaścioro ekspertek i ekspertów, liderek i liderów w swoich dziedzinach. Najlepszych z najlepszych. To oni pomagali mi w układaniu programu. Kochani, chodźcie ze mną.

Zapraszam dr. Marcina Anaszewicza, eksperta ds. restrukturyzacji państwa. Skończymy z państwem, które natychmiastowo obsadza stołki swoimi, a w urzędzie czeka się miesiące na załatwienie najprostszej sprawy. Dzięki planowi, który stworzył Marcin, będziemy mieli w końcu sprawne i odpartyjnione państwo.

Zapraszam Monikę Gotlibowską, przedsiębiorczynię, działaczkę społeczną. Państwo musi być przyjazne także dla przedsiębiorców. Monika stworzyła rozwiązania, dzięki którym prowadzenie firmy będzie dużo łatwiejsze.

Zapraszam do mnie dr. Krzysztofa Śmiszka, doktora prawa, eksperta wymiaru sprawiedliwości, szczególnie mi bliskiego. Ostatnie lata to seria naruszeń prawa przez najważniejsze osoby w państwie. Krzysztof stworzył mechanizmy, które zagwarantują rozliczenie winnych tych naruszeń. Zapewni też, że będziemy w końcu żyli w świeckim państwie.

Zapraszam do mnie Gabrielę Morawską-Stanecką, adwokatkę, ekspertkę ds. prawa cywilnego i gospodarczego. Czas skończyć z podziałem na obywateli pierwszej i drugiej kategorii. Gabriela stworzyła mechanizmy, które sprawią, że każdy i każda, my wszyscy, będziemy mieli równe prawa, bez względu na płeć, wiek czy orientację.

Zapraszam do mnie dr. Krzysztofa Gawkowskiego, prawnika, samorządowca. Zbyt długo żyliśmy poza centrum Europy. Krzysztof przygotował plan, w którym to człowiek, jego prawa i potrzeby znajdą się w Centrum Europy.

Zapraszam do mnie Paulinę Piechnę-Więckiewicz, prawniczkę, działaczkę samorządową, ekspertkę ds. polityki społecznej. Rządzący przekonują, że dbają o rodzinę, ale prawdziwe wsparcie zapewnić może tylko efektywna polityka społeczna. Paulina zadba o to, aby rodziny otrzymały realne i całościowe wsparcie państwa.

Zapraszam do mnie Dariusza Standerskiego, ekonomistę, prawnika, eksperta ds. gospodarczych. Obecnie polityka gospodarcza jest tworzona na poczekaniu, z miesiąca na miesiąc. Tak nie sprostamy wyzwaniom współczesności. Potrzebujemy długofalowego myślenia o gospodarce opartej na współpracy. Dariusz zadba, by tak było i by nikt nie został w tyle.

Zapraszam do mnie Karolinę Hamer, paraolimpijkę, rekordzistkę i wielokrotną mistrzynię kraju w pływaniu. Polska nie jest obecnie krajem równych szans. A Karolina pokaże nam, jak możemy zwyciężać, jak możemy sprawić, aby wszyscy mieli w końcu równe szanse.

Zapraszam do mnie Macieja Gdulę, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, eksperta od edukacji i szkolnictwa wyższego. Maciej stworzył plan naprawy naszej edukacji. Tak by była oparta na współpracy. Tak, by przygotowywała do wyzwań współczesności. Przygotował też plan naprawy szkolnictwa wyższego. Tak, by wreszcie pozwalało na zrealizowanie pełni potencjału naszych naukowczyń i naukowców.

Zapraszam do mnie Beatę Maciejewską, ekspertkę ds. zrównoważonego rozwoju. Polska obecnie truje. Umieramy od smogu. Beata przygotowała strategię odejścia do węgla do 2035 roku. Abyśmy w końcu odetchnęli pełną piersią. Strategia, która zakłada płynne przejście i stworzenie 200 tysięcy miejsc pracy w sektorze energii odnawialnej.

Zapraszam do mnie Łukasza Kohuta, ślązaka, działacza społecznego. Obecnie Polska nie jest państwem wolności wypowiedzi. Łukasz przygotował pakiet zmian, który sprawi, że media publiczne przestaną być tubą dla rządu! A język śląski stanie się językiem regionalnym. Bo ślonsko godka je fest pjykno!

Zapraszam do mnie Liliję Twardosz, notariuszkę, ekspertkę ds. prawa rodzinnego. Kobiety muszą uzyskać wreszcie pełnię swoich praw. Mają prawo decydować o swoim ciele, mają prawo dostać alimenty, jeśli tak zadecydował sąd, mają prawo do równego traktowania. Lilija przygotowała pakiet zmian, które sprawią w końcu, że w Polsce zapanuje równość płci.

Zapraszam do mnie Grzegorza Pietruczuka, samorządowca, burmistrza warszawskich Bielan. Który zadba m.in. o rozwój transportu publicznego. Musimy wykorzystać potencjał całego kraju, państwo musi być blisko wszystkich. Grzegorz przygotował rozwiązania, które połączą całą Polskę gęstą siecią komunikacyjną.

I ostatnia, ale równie ważna, Kalina Michocka, ekspertka ds. samorządu lokalnego i kultury. Kalina będzie odpowiedzialna za stworzenie ogólnopolskiego budżetu partycypacyjnego. Obywatele i obywatelki także mają prawo decydować. Zadba też o to, by kultura była dostępna dla wszystkich i nikt nie mógł ograniczać swobody twórców.

Dziękuję, że jesteście ze mną! Wielkie brawa! Dzięki Wam mogę spać spokojniej i wiem, że nasza zmiana się uda! Że wiosna zawita tu na dobre!

Jest ze mną też 41 koordynatorów, którzy organizują nasze struktury w całej Polsce. Na tej sali jest kilkuset koordynatorów i koordynatorek powiatowych. A w Polsce nadzieja i szansa na zmianę! Dziękuję wszystkim, którzy zaangażowali się w budowanie naszego ruchu i tym, którzy pomogli zorganizować nasze dzisiejsze spotkanie.

Nie palmy komitetów, zakładajmy własne! Czas zakasać rękawy! Od jutro ruszamy w Polskę, zaczynamy wielką trasę wiosenną.

Bądźcie z nami. Teraz i przez całą tę podróż, podczas której odnowimy Polskę!

Nareszcie zmiana!

Nareszcie Wiosna!