List do Senatu

Stół Rozmów Polaków

by: Bogumił Pacak-Gamalski

Z inicjatywy Polek i Polaków spotykających się wirtualnie w grupie Facebook’a pod nazwą “Stół Rozmów Polaków’ powstał List do Marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego w sprawie terminu wyborów prezydenckich w Polsce. Ponieważ termin tych wyborów ustalany jest zgodnie z Konstytucją i stosownymi w tym zakresie Ustawami, takoż samo zmiana tego terminu ustalona jest wyraźnie w stosownym paragrafie konstytucyjnym i nie może być, poza nieprzewidzianymi w tym paragrafie sytuacjami, zmieniana, odkładany w czasie. Pomijając szczegóły tego paragrafu, w olbrzymi skrócie sprowadza się to do faktu, że aby zmienić termin w kraju musi być wprowadzony Stan Wyjątkowy. Jedynym odstępstwem może być wycofanie się z kandydowania wszystkich bez wyjątku kandydatów. Czyli wszystkich jednoczesna i identyczna decyzja publicznie zgłoszona. Pozostanie choćby jednego, choćby najmniej wiarygodnego kandydata – sprawie, ze taki kandydat siła rzeczy wybory wygra nie jako walkowerem: na Liście Wyborczej poza jego/jej nazwiskiem nie będzie nikogo innego! Prawo jest ślepe i czasem takie sytuacje się zdarzają. Treść Listu (podpisanego też przez szereg osób z innych ośrodków w Kanadzie, jak i też z Europy i USA) znajdziecie Państwo na końcu tego artykułu.

Stąd opór rządu Morawieckiego i Prezydenta Andrzeja Dudy (za naciskiem Jarosława Kaczyńskiego, de facto dowodzącego i rządem i prezydentem) by Stanu Wyjątkowego nie wprowadzać, a przez to zasłaniać się klauzula konstytucyjną uniemożliwiającą zmianę terminu wyborów. Sprowadza się to do zwykłej rachunkowości statystycznej. I wyrafinowania politycznego.

Opozycja w Polsce, mimo bohatersko reklamowanej na zewnątrz jedności w sprzeciwie wobec jawnie dyktatorskich i łamiących prawo rządów PiS, nie potrafiła wypracować i uzgodnić jednego tylko kandydata na Prezydenta. Mamy więc kandydata centrowego (PO i Kidawa-Błońska); kandydata Lewicy (Biedroń), prawicowej partii chłopskiej (PSL i Kosiniak-Kamysz). Do tego jeszcze kandydat (Bosak) partii faszyzujących skupionych w Konfederacji. Po stronie ultra-prawicy chrześcijańskiej PiS i jego drobne nadbudówki: partia ‘Porozumienie’ J. Gowina i partia ‘Solidarna Polska’ Zbigniewa Ziobry wystawiają naturalnie tylko jednego, wspólnego kandydata – Andrzeja Dudę.Pomijając Bosaka, który nie ma większego znaczenia ani szansy, mamy więc sytuacje podzielonego wyraźnie społeczeństwa na obóz rządowy i obóz demokratyczny. Tylko strona rządowa ma jedną tylko opcję: Duda, a strona demokratyczna aż trzy.

Matematycznie jest prawie niemożliwe by z tych trzech kandydatów w pierwszej turze ktokolwiek mógł zdobyć 51 procent głosów i wygrać wybory. Zakładając, że nikt – więc i Duda też – pierwszej tury nie wygra, 2 tura to już zupełnie inna para kaloszy. Na boisku zostanie tylko dwóch graczy: Duda i Kidawa-Błońska (wszystkie sondaże raczej taką tylko opcje na 2 turę przewidują). A wtedy sondaże mówią rzecz zaskakującą: Duda (nawet przy poparciu Bosaka z Konfederacji) przypuszczalnie wybory przegra.

I oto nagle w sukurs przychodzi … zaraza. Tak, pandemia koronawirusa Covid-19. Premier Moraczewski (podobnie, jak prezydent Duda, wierny bez zająknięcia władzy i poleceń Prezesa PiS) wprowadza faktyczny stan wyjątkowy używając dostępnych mu dyrektyw i rozporządzeń sanitarnych, epidemiologicznych, socjalnych – bez formalnego wprowadzenia Stanu Wyjątkowego przez Prezydenta. Więc (formalnie) zasłaniają się brakiem możliwości przesunięcia wyborów, bo wszak Stanu Wyjątkowego nikt nie wprowadził. A bez tego nie można.

A Jarosław Kaczyński, odwieczny manipulator i kombinator III RP od czasów jej powstania, nie do końca wierzy swojemu elektoratowi. I słusznie chyba, bo wyborcy PiS są wyborcami w większości koniunkturalnymi, tzn patrzą kto im da więcej i za mniejszą (lub żadną) pracę. Mówiąc językiem handlowym, transakcyjnym, to elektorat … łatwo przekupny. Ten ścisły, religijny prawie elektorat PiS jest tak naprawdę bardzo nieliczny. Więc pan Prezes wykombinował, że najlepszą szansą są jednak wybory 10 maja. Kwarantanny, rosnące przerażenie i lęk przed zakażeniem się, nakazy izolacji i nie zbierania się razem – skutecznie zlikwidowały jakąkolwiek kampanię wyborczą. Dla pozostałych kandydatów. Pan prezydent jeździe, pokazuje się stale w telewizji, spotyka z obywatelami. Przecież jest prezydentem, więc powinien być widoczny w czasie zarazy i pomoru, by ludziom dać otuchę! Nawet gdyby inni kandydaci zawiesili swoje kandydatury – pan prezydent tego nie zrobi. A jeden kandydat wedle prawa to liczba wystarczająca. Przecież nie można nikogo zmusić, by kandydował, więc o co chodzi?

10 maja jest prawie za miesiąc tylko. Epidemia dopiero nabiera w Polsce pędu. Jest prawie nierealne by do tego czasu uległa wyraźnemu zahamowaniu, by więcej nie zagrażała. W kwietniu może dojść do sytuacji (co zdarza się już w krajach o dużo silniejszym systemie medycznym i szpitalnym niż w Polsce) w której lekarze będą zmuszeni grać role boga decydując, komu dać szansę na przeżycie a kogo de facto skazać na śmierć. Zabraknie po prostu aparatów tlenowych. Tak się dzieje we Włoszech, w Hiszpanii i powoli w innych krajach. Tak się może zdarzyć szybko w bogatej Kanadzie, w Niemczech, raczej na pewno w USA, które przekroczyły już liczbę zachorowań w Chinach. Pierwszymi ofiarami takich drakońskich decyzji będą osoby po 60 roku życia. Czysta, zwykła (choć okrutna) kalkulacja. Dać szansę komuś 30-letniemu czy 60-latkowi, jeśli jest tylko jedna maszyna dla nich obu? Jak ty, gdybyś był lekarzem, byś wówczas zadecydował, gdyby ta osoba 60-letnia była twoją mamą, tatą? Może przy babci, dziadku byłoby trochę lżej … . Ta makabryczna wizja jest już realnością w niektórych krajach, gdzie ten wirus dotarł wcześniej.

I czy w takiej sytuacji ktokolwiek trzeźwy spodziewać się może, że wystarczająca ilość osób na wybory pójdzie i te ryzyko złapania wirusa i wrócenia z nim do domu podejmie? A wówczas ta własnie mała, religijnie wierna grupka zwolenników PiS może zadecydować o tym, kto będzie prezydentem Polski na następne cztery lata. I to jest kalkulacja pana Prezesa. Szarego Posła Rzeczypospolitej.

Kanada, 25 marca, 2020  

Do Pan Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Tomasz Grodzki

Pan Przewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą, Senator Kazimierz M. Ujazdowski

 Szanowny Panie Marszałku

My, niżej podpisani Polki i Polacy zamieszkali na stałe poza granicami Kraju, wyrażamy głębokie zaniepokojenie nieprzerwanymi przygotowywaniami Władz i czynników politycznych Rzeczypospolitej Polskiej do powszechnych wyborów na Urząd Prezydenta RP w dniu 10 maja 2020. Polska, podobnie jak większość krajów świata, jest w trakcie pandemii koronawirusa powodującego ciężką chorobę dróg oddechowych COVID-19.

Kraj jest dopiero w początkowej fazie epidemiologicznej i wszelka wiedza profesjonalnych środowisk naukowych wskazuje wyraźnie, że w krótkim czasie należy się spodziewać pogorszenia sytuacji, zanim nastąpi jakiekolwiek polepszenie.

Rząd i Samorządy Lokalne w Kraju wydały już stosowne przepisy kryzysowe, które w sposób drakoński – aczkolwiek słuszny – ograniczają wiele podstawowych funkcji normalnego, wolnego społeczeństwa.  Fundamentalnym przekazem tych przepisów jest maksymalne ograniczenie mobilności i kontaktów obywateli polskich, nakaz etyczny i prawny izolowania się od innych i przebywania w domach. Jest zrozumiałe, że tego typu obostrzenie bez względu na fakt, jak je formalnie określimy w przepisach i zarządzeniach i czy oficjalnie wprowadzi się określony konstytucyjnie stan wyjątkowy – uniemożliwia swobodne prowadzenie jakiejkolwiek kampanii wyborczej  i skutecznie ogranicza prawa wyborcze i polityczne obywateli, ich kandydatów na Urząd i partii politycznych.  Ma to też legalne znaczenie dla Polaków  mieszkających poza granicami Polski, którzy w miejscach zamieszkania podlegają lokalnym przepisom uniemożliwiającym lub bardzo ograniczającym czynny udział w wyborach. Wszystko to stawia pod dużym znakiem zapytania wyniki wyborów, ich akceptację przez społeczeństwo.

Te fakty same w sobie w sposób oczywisty winny wpłynąć na przełożenie terminu wyborów na czas po ustaniu zagrożenia epidemiologicznego. Ale ponad te zasady zdrowego funkcjonowania Państwa wyłania się rzecz wagi wyższej i najistotniejszej: bezpieczeństwo życia i zdrowia obywateli.  Dążenie do wyborów w niezmienionym terminie wydaje się być jakimś makabrycznym nieporozumieniem,  zagrożeniem zdrowia i życia osób, ich rodzin i znajomych, którzy w wyborach by udział wzięli.

Apelujemy przeto do Pana, Panie Marszałku i Pana Senatora Ujazdowskiego, który nas w Senacie reprezentuje, abyście podjęli wszelkie sposobne i możliwe kroki do powstrzymania tego procesu. Szczególnie Senat, Izba Parlamentu kojarzona ze spokojem, równowagą i refleksją godną senatorów Najjaśniejszej, winien mieć ku temu wyjątkowe znaczenie i usytuowanie w randze Instytucji demokracji polskiej.

Niżej podpisani nie reprezentują jednej, konkretnej organizacji lub zgromadzenia polonijnego. Reprezentujemy razem i z osobna szereg profesji, szeroki zakres aktywnego współuczestnictwa w polskim i lokalnym życiu kulturalnym, artystycznym, naukowym. Idea Listu powstała w kręgach Polonii kanadyjskiej, ale znalazła szerokie poparcie wśród naszych przyjaciół w innych krajach osadnictwa polskiego. Niektórzy z nas działają tu aktywnie od dziesięcioleci, inni od lat kilkunastu lub kilku. Co nas łączy to serdeczna nić z Krajem i wspólna troska o jego losy i dalszy rozwój.  I zaniepokojenie losami naszych rodzin i przyjaciół , których wybory w maju tego roku naraziłyby na niedopuszczalne i całkowicie możliwe do uniknięcia ryzyko.  Nie wyrażamy poparcia lub potępienia dla takiej czy innej opcji ideologicznej, politycznej lub wręcz filozoficznej.  Natomiast mamy głębokie przywiązanie do zasad zdrowej demokracji, pluralizmu i współuczestnictwa w procesach rozwoju społeczeństw, w których mieszkamy i społeczeństwa w Polsce.

Z wyrazami głębokiego szacunku

Anna Bocheńska, St. Catharines, Ontario; Agnieszka Bylicka, Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Iko Bylicki, Vancouver, Kolumbia Brytyjska (b. wieloletni Prezes Vancouver Chopin Society); Lena Chorobik, North Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Bożenia Chudzińska, Seattle, USA;  Christian S. Ciesielski, Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Mieczysław Czarski, Ottawa, Ontario;  Jola Drożdżeńska, Port Moody, Kolumbia Brytyjska; Jerzy Goliski, Königs Wusterhausen, Niemcy; Kazimierz Klimek, Calgary, Alberta;Janusz Kowalski, Galiano Island, Kolumbia Brytyjska; Anna Krenz, Berlin, Niemcy (kurator non-conform art projects w Europie): Tadeusz Orłowski, Coquitlam, Kolumbia Brytyjska; Maja Urbanski, Toronto, Ontario; Bogumił Pacak-Gamalski, Dartmouth, Nowa Szkocja (b. red. naczelny Rocznika twórczości Polskiej w Kanadzie „Strumień”); Agata Pilitowska, Toronto, Ontario (aktorka, producent teatralny); Izabella Sobieska, North Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Jacek Surma, Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Tamara Szymańska-Golik, Vancouver, Kolumbia Brytyjska; Mark Tucholski, Montreal, Quebec; Anna Wiaczek-Fustik, Bremen, Niemcy; Jolanta Woźniak, Surrey, Kolumbia Brytyjska; Marcin Żmudzki, Falls Church, USA (social media editor-coordinator)