Sto lat Niepodległości – czas wstać z łożka

by Bogumił Pacak-Gamalski

Przebudzenia bywają różne. Te powolne, z rozleniwionym witaniem się z nowym dniem, z przeciąganiem ramion;  te nagłe z zaskoczeniem, pytaniem wylęknionym: gdzie jestem? co to jest, co widzę wokół?

Niektóre trwają latami, jak śpiączka. Sen Polaka trwał bardzo długo. Nie pomogło i Przedwiośnie pana Stefana zacnego. Może cały wiek od 1918 do dziś. Jeśli nie sen, to byt w pół-majaku, częściowej tylko świadomości. Nasza świadoma, a więc aktywna przygoda z demokracją trwała może siedem, może góra dziesięć lat w ostatnim 200-leciu. Jakieś pięć lat z całego 20-lecia Międzywojennego i może góra drugie tyle po odzyskaniu suwerenności efektem Okrągłego Stołu i Magdalenki. Nie wiele na 200 lat z okładem. Głębiej iść nie ma sensu, bo o początkach współczesnej demokracji można dopiero mówić od XIX wieku.

Ale jest możliwym, że źródeł tego snu, tej maligny narodowej, szukać można pod Maciejowicami, w niespełnionej zapowiedzi Manifestu Połanieckiego Kościuszki. Tej zapowiedzi włączenia we współwładanie i współodpowiedzialność za Rzeczpospolitą najliczniejszej klasy społecznej – chłopstwa.

Osobny i długi bardzo temat. Warty jednak refleksji. Jego konsekwencje są dla mnie jasno widoczne i dziś, gdy patrzymy na polityczne i ideologiczne sympatie dużej części społeczeństwa polskiego. W tym też na ich wyraźny regionalizm, specyfikę geograficzną. Ostatecznie olbrzymia część mieszkańców polskich miast to nie potomkowie szlachty i tradycyjnej inteligencji polskiej oraz byłej klasy robotniczej (ta nigdy nie była liczna w Polsce, kraju rolniczym) ale potomkowie klasy chłopskiej, zwłaszcza tej najbiedniejszej. Szczególnie po 1945, kiedy nagle całe dzielnice, ulice, opustoszały i mogły przyjąć rzesze napływowej ludności okolicznej. Zwłaszcza w miastach, które do 1939 miały dużą liczbę ludności polskiej pochodzenia żydowskiego … .  Znowu – osobny i długi temat. Już rozpoczęty wiele lat temu w III Rzeczypospolitej ale ponownie przerwany od jesieni 2015 roku. Ale przerwanie rozmowy nie powoduje jej wyczerpania. Prędzej czy później trzeba będzie szczerze do niego powrócić. Znowu stracone x lat na rozmowę, którą i tak trzeba będzie przeprowadzić… .

Na razie jednak to, co w chwili obecnej wydaje mi się konstatacją najistotniejszą, refleksją najbardziej mnie poruszającą, najbardziej bolesną i zaskakującą – ów obywatelski sen niemocy politycznej. Z jednej strony państwo zachłannych i świadomych swych czynów polityków – z drugiej społeczeństwo lunatyków. Lunatyk to, jak wiemy, nie jest osoba zła lub niemoralna. Po prostu osoba w pewnego rodzaju transie, półświadomości.

Z jednej strony mary-czary sięgające doby romantycznej („Polska Chrystusem narodów’), ufortyfikowanej dobą literatury ‘ku pokrzepieniu serc’ i legendą heroicznych powstań (wszystkich przegranych, niestety), z drugiej obce, zimne i niebezpieczne mieszkania i ulice rzeczywistości. Rzeczywistości nie ze snu, a z przebudzonej realności. Więc łatwo się w takim sennym spacerze stuknąć kolanem o ostry kant stołu, potknąć o nieprzyjazne krzesło, czy zwyczajnie być potrąconym na ulicy przez przejeżdżający obojętnie samochód.

Czasem, miast krytykowania lunatyków, chciałoby się wykazać szczere zdumienie i zachwyt: jak wy to robicie, że jeszcze … no, istniejecie?!

Ano trwacie, bo bardzo na waszym trwaniu zależy klasom politycznym. Wszystkim. Od lewa po prawo. I tam na prawo od prawa, gdzie poczciwy i porządny człowiek nie zagląda. Jako jednak, że poczciwość i porządność nie jest cechą typową dla polityków – znaleźli się i tacy, którzy tam nie tylko zaglądają ale wręcz na stałe przebywają. Dla tych polityków wasz półsenny żywot jest jedyną szansą na przetrwanie.

Więc będą go ścisłe kontrolować, dozować dokładne dawki medycyny uniemożliwiającej pełne przebudzenie: raz dziennie pigułka ‘sprawiedliwości dziejowej’, dwa razy dziennie witamina religijności dewocyjnej; co tydzień jeden zastrzyk stężonego patriotyzmu rocznicowego przegranych powstań i wojen („ach, Boże mój, jak ci polscy ułani się  biją!”)  w pośladek, domięśniowo  i drugi dożylnie, w lewe ramię – ta strona od serca – z dużą dawką mityczno-mocarstwową ( od morza do morza, trójmorza, widelec dla Francji, husaria dla Wiedeńczyków, piloci dla Brytyjczyków, Jagiełło pod Grunwaldem, Żółkiewski pod Moskwą a Koniecpolski pod Kircholmem, itd. et ceatera do znudzenia, jak owsianka dla dzieci). W konieczności można sięgnąć po silne środki psychotropowe: kibole z flagami, bejsbolami i pochodniami, tudzież żołnierze wyklęci.
Dobre na jakiś scenariusz dla Ionesco, Becketa lub Witkacego. Fatalne na dłuższą metę dla normalnego funkcjonowania państwa.

DSC00218Jeden z nas-obywateli, po przebudzeniu, będąc świadomym, co czyni, nie chciał się z tą ‘terapią spiączkową’ władz politycznych pogodzić, nie chciał dobrowolnie poddać się tym ‘witaminom’, ‘zastrzykom’. Wolał z życiem się pożegnac swiadomie niż wrócic do kondycji lunatyka. Nie, nikogo nie namawiam do powtórzenia jego skrajnie dramatycznego i nieludzkiego kroku. Ale pamiętajcie Piotra Szęsnego, Szarego Obywatela. Niech nie tylko władzę ta pamieć boli, niech boli nas wszystkich, bo to – nasz indywidualny i zbiorowy ból – było celem jego aktu.

Jak to się stało? Morze atramentu na opisy i scenariusze wylano. Fatalna kampania wyborcza PO, gorsza jeszcze PSL i SD; niegodne prawdziwego lidera zachowania Kaczyńskiego, który skrył się za plecami Dudy i Szydło itd.  et nausea. Naturalnie autentyczne i nie rozwiązane do 2015 (dalej nie rozwiązane w większości, poza skutecznym i popularnym chwytem rozdawnictwa 500 złotych na rodziny wielodzietne) problemy tzw. zapomnianej warstwy społecznej tych, którym przejście z państwa opiekuńczego sowieckiego socjalizmu do samodzielności ekonomicznej kapitalistycznej demokracji nie udało się. To są suche fakty polityczno-ekonomiczne. Zasadniczą przyczyną była jednak kompletna obojętność większości wobec samego faktu wyborów. W ten sposób mniejszość wyborcza wybrała i większość i mniejszość parlamentarną. Czyli większość społeczeństwa pozostała bez głosu i reprezentantów politycznych. I tu można by zakończyć wywód mówiąc po prostu – macie to, na co zasłużyliście i co (nie głosując) chcieliście z lenistwa umysłowego i bardzo niskiej świadomości politycznej.

To naturalnie szalenie uproszczony opis tego, co miało miejsce latem i jesienią 2015 w Polsce. Tylko, że w uproszczonej formie zupełnie adekwatny i prawdziwy. Wielkim wodzem i strategiem określa się dowódców, którzy wygrywają batalie mimo olbrzymiej przewagi wojsk przeciwnika. W warunkach wyrównanych mocy lub wręcz małej przewagi – zwycięstwo w batalii jest zasługą nie zwycięskiego wodza ale efektem nieudolności wodza przegranego. A wodzem prawdziwie przegranym w wyborach 2015 roku był (nie)wyborca polski. Obywatel, który do obywatelskości nie dorósł.

Przeważyła mentalność poddanego i małorolnego chłopa, któremu obiecano nowe morgi od kolejny raz parcelowanego majątku dziedzica.

Nabrzmiała od pustego powietrza (złośliwy mógłby powiedzieć, że to nie powietrze a inny rodzaj gazu, nie z płuc a dolnej części ciała się wydobywający) bańka polskiej polityki i wewnętrznej i zagranicznej pęknie lada moment. Historia ma to do siebie, że prędzej czy później wystawia weksle za popełnione świadomie długi ekonomiczne i polityczne. Na ogół prędzej niż się dłużnicy spodziewają. A długi Polski są olbrzymie i rosną. Weksle historyczne spłacane być muszą. Nie przez władze a przez społeczeństwo. Jak kiedyś pewien niezbyt moralny za to całkowicie w tym stwierdzeniu słuszny, polityk kąśliwie zauważył: władza się zawsze wyżywi. Poza sytuacjami skrajnymi, rewolucyjnymi, gdy władza nie pada ale zawisa na udekorowanych szubienicami deptakach miast i wiejskich rogatek. Nie sądzę by ta perspektywa nas jednak czekała. Mam nadzieję. Do pewnego stopnia można się pogodzić już dziś z faktem, że kolejne szeregi politycznych zauszników włodarzy kraju zdążyły się już zabezpieczyć skradzionymi (poprzez masową dziś w Polsce, jak nigdy chyba przedtem, korupcję obozu rządzącego) milionami posad, synekur i nadań. Tych pieniędzy raczej już społeczeństwo nigdy nie zobaczy. Ani Skarb państwa. Trudno, za głupotę i życie w pół-śnie się płaci.

Pytanie jest: ale co dalej? Dać władze nowym szeregom głodnych-dumnych-chmurnych, którzy za cenę burzenia pomników poprzedniej władzy i kolejnych zmian nazw ulic i skwerów dalej będą grzęznąc w tym samym błocie pozbawionym wizji nowoczesnej Polski? Polski prawdziwie europejskiej? Państwa obywateli a nie tylko pracowników, petentów, którzy nocą marzą, że są wolni a za dni chodzą ulicami w lunatycznym majaku? Tego, z doświadczenia, można się raczej spodziewać po elicie poprzedniej skupionej w szeregach dzisiejszej opozycji parlamentarnej. Nigdzie prawie wśród nich nie widać wizjonera, kogoś, kto zrozumiał czego kraj i społeczeństwo potrzebuje. Kto pojął, że winę za okrutne przekoślawienia i demoralizację Polski dokonana przez PiS – ponoszą wszystkie czołowe partie III Rzeczypospolitej, a zwłaszcza partie centro prawicowe (PO i PSL). I że od tego naprawę zacząć winny. Do tej pory takiego programu naprawy nie widziałem. Zbudowanie ad hoc, pod naporem żądań grup niezależnego ale zorganizowanego społeczeństwa demokratycznego, mini koalicji przed wyborami samorządowymi nie jest nawet krokiem w tym kierunku. Raczej zwróceniem jedynie głowy w tą stronę. Same wyniki tych wyborów powinny być zimnym prysznicem a nie okazja do wiwatów. Osiągnięto pata politycznego. Kilka spektakularnych zwycięstw opozycji (np. Warszawa) nie zmienia faktu, że po trzech latach straszliwych i czysto dyktatorskich rządów … PiS nie został zmieciony masowym gniewem obywatelskim pod dywan politycznej porażki.  A nie został. Wybory, dużo popularniejsze nawet niż ostatnie parlamentarne dały w najlepszym wypadku pata. To nie jest zwycięstwo a jedynie utrzymanie frontów i ustalonych pozycji. Coś na zasadzie frontu zachodniego w I wojnie światowej. Nieruchomego i bezustannie krwawiącego.

Te opisywane na początku tekstu ‘terapie’ pisowskie zadziałały wobec bardzo sporej grupy pół-obywateli. Jedni są otumanieni, inni po prostu chciwi, reszta lubi, jak się sąsiadom dokopuje i ich napastuje (zwłaszcza jak bardziej zamożnym, wykształconym lub po prostu inaczej myślącym, tym cholernym elytom!, których nikt w Polsce nie lubi. Co w samo w sobie jest jakimś idiotycznym zaczadzeniem, bo któż, jak nie elity każdy naród i państwo budowały, wzmacniały?!). Pewna grupa (pewnie spora) po prostu nie lubi się ‘wychylać’. Niby jest za demokracją, za praworządnością ale … nie mymi rączkami , co ja sam mogę, nec Hercules contra plures … . A może jednak ta Unia w końcu im się do skóry dobierze i porządek wprowadzi, może Tusk jednak wróci na białym koniu … I na tym koniec. A Unia, bez aktywnego poparcia większości Polaków – Polski nie uratuje od ruiny moralnej i konstytucyjnej. Ani rycerz na białym koniu.

Jedynym, wyraźnym i poważnym zwycięstwem, osiągnięciem polityki pisowskiej jest autentyczna aktywizacja i organizacja świadomych środowisk demokratycznych i ich bardzo wyraźny wzrost: od KODu poczynając na małych grupach lokalnych kończąc. To liczby poważne. Niestety, jak w każdym – nawet zdrowym – społeczeństwie: aktywiści i ludzie zaangażowani w pracy obywatelsko-politycznej nie stworzą większości wyborczej. Te grupy dokonywały niebywałych rzeczy  protestując i stawiając opór wobec pisowskiej inwazji populistyczno-ultrakatolicko-nacjonalistycznej. Teraz czas by równą aktywność i poświęcenie skierowały na swoich współobywateli. Robić wszystko by ich z tego marszu lunatyków obudzić. By zrozumieli, że są obywatelami a nie poddanymi. Że to nie niezależny sędzia jest łobuzem a polityk, który tak tego sędziego nazwał; smoleńskie czary i smoleńskie msze są dobre dla sekty a nie dla społeczeństwa; że prezydent nas autentycznie reprezentuje poza granicami, każdego z nas i nie powinien swym zachowanie każdorazowo zmuszać nas do rumieńców wstydu; że premier (jako polityk mimo wszystko…) może się pomylić lub czasem nawet świadomie skłamać ale nie powinien mówić prawdy tylko wtedy, gdy się pomyli; że policja nie jest po to, by chronić faszystów od obywateli a odwrotnie; że minister sprawiedliwości jest od stania na straży niezawisłości sędziów, szacunku wobec nich a nie od chuligańskich na nich ataków;  że środowiska prawicowe maja prawo mieć swoje stacje telewizyjne ale nie maja prawa zawłaszczać w tym celu telewizji publicznej; że stawianie pompatycznych i idiotycznych pomników jest propaganda  państw komunistycznych i dyktatorskich a nie demokratycznych. A przede wszystkim, że godność i szacunek, że wolność nie jest na sprzedaż. Ani za 500 ani 5000,000.00 złotych.

Czy przebudzenie Polaka-obywatela jest możliwe? Tak. Czy się przebudzi? Nie wiem.

 

 

Advertisements

Wtedy, kiedy jest nam wstyd

Bogumił Pacak-Gamalski

Uroczy, stary Halifax. Po historycznym Quebec City, chyba najważniejsze miasto-brama w historii rozwoju i powstawania Kanady. To stąd głównie, z wielkiej bazy kanadyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej płyneły główne konwoje żołnierzy i materiału wojennego na pomoc Europie w obu wielkich wojnach. A nie były to konwoje ani małe ani dla Europy i Anglii mało istotne. Nie jedna bitwa i nie jedna kampania strategiczna lub taktyczna nie zakończyłaby się tak, jak się zakończyła gdyby nie te konwoje i tysiące żołnierzy z farm kanadyjskich. Wśród tych żołnierzy byli bez wątpienia chłopcy polskiego pochodznia. Emigracja polska do Kanady to blisko 200 lat czasu. Od biedoty chłopskiej z Galicji Wschodniej, przez uciekinierów przegranych powstań narodowych, masy żołnierskiej po tragicznie wygranej-przegranej ostatniej wojnie, po czasy współczesne: emigrantów z Polski Ludowej i masy solidarnościowej. Poza tą ostatnią, wiekszość przybywała przez Halifax – główny kanadyjski port na Atlantyku. Ktoś kiedyś może poświęci kilka miesięcy żmudnych badań archiwów w słynnym Pier 21 i obliczy ileż tysiecy Polaków tutaj postawiło pierwszy krok na ziemi kanadyjskiej.

Naturalnie, Kanada to kraj emigrantów i Polacy nie byli ani jedynymi ani nawet nie najważniejszymi liczebnie w osadnictwie kanadyjskim. Ale byli grupą znaczącą. Ślady tego do dziś znaleźć można nie tylko w muzeach i archiwach statystycznych ale na codzień: w nazwach osad, miasteczek, gór, a nawet regionach (słynne Kaszuby w Ontario).  Byli też Kanadzie potrzebni. Zaludnienie i zagospodarowanie kraju, który jest kontynentalnym olbrzymem bezwględnie przekraczało możliwości i Wielkiej Brytanii i Francji: kolonialnych rodziców dzisiejszej Kanady.

Dziś, jak każdy wysoko rozwinięty kraj, Kanada, podobnie jak Polska, potrzebuje stałego napływu emigracji z zewnatrz by nadążyć z dalszym rozwojem i normalnym funkcjonowaniem gospodarki. Tego procesu nie zmieni ani 500plus zlotówek ani 500plus dolarowe (nie, w Kanadzie nie ma tak bogatego programu, jak ten polski, bo nie jest krajem najwyraźniej aż tak zamożnym, jak Polska).  Zresztą programy takie często te braki siły roboczej bardziej jeszcze uwypuklają, czego przykładem jest właśnie Polska, gdzie brakuje bardziej niż przed kilku laty rąk do pracy, gdyż całe rzesze młodych Polek i chyba Poaków też, woli spędzać czas w domu niż w nisko płatnej pracy  I w dalszym ciagu (co, zważywszy domniemaną potęge gospodarczą Polski jest szokujące) trwa prawie identyczny rok-roczny exodus tysięcy Polaków do innych krajów, w tym do Kanady, w poszukiwaniu lepszego życia i zarobków. Ale nie o kłopotach demograficznych chciałem tu pisać. Chodzi o podejście do emigracji i emigrantów. Wiążące się z ekonomią bezwględnie. Ale też z podejściem od strony humanitarnej, czysto ludzkiej. Etycznej. Z podaniem ręki tym, którzy tej pomocy potrzebują. Często w tragicznych sytuacjach.

I Kanada nigdy tej ręki Polakom w chwilach ciężkich nie odmówiła.  Za co olbrzymia wiekszość Kanadyjczyków polskiego pochodzenia jest temu kraju wdzięczna i odpłaca mu się wielokroć przez aktywne i produkcyjne uczestnictwo w życiu tego kraju. Nie odmówiła i nie odmawia masie innych narodowości. Nie odmówiła olbrzymiej pomocy dla dotknietych niewyobrażalną tragedią bezwględnej wojny Syryjczykom, Irakczykom, Abisynom, Somalijczykom.  To właśnie zwrot w polityce emigracyjnej na jeszcze bardziej chojną i szybszą w początkach tragedii syryjskiej był jednym z ważniejszych momentów ostatnich wyborów kanadyjskich i zwycięstwa Justina Trudeau w walce o fotel premiera Kanady.

W pierwszym moim dziesięcioleciu życia w Kanadzie poznałem setki, dziarskich jeszcze wówczas, kombatantów polskich, byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wielu z nich zostało na całe życie moimi przyjaciółmi lub bliskimi znajomymi. Olbrzymia wiekszość przybyła do Kanady między 1946 a 1952 rokiem. Głównie statkami transportowymi właśnie do Halifaxu i stąd wyruszyła do Quebec, do Ontario, na prerie i aż nad wybrzeże Pacyfiku. Przybyli z kompanii wartowniczych w Niemczech po klęsce Hitlera, z obożow jenieckich i koncentracyjnych, z rozwiązywanych jednostek polskich w Anglii, Walii i Szkocji, gdzie dla nich nie było ani miejsca ani perspektywy  (Wielka Brytania po 1945, w porównaniu do Kanady, była krajem ubóstwa i powszechnych braków) na przyszłość. Moja fala, solidarnościowa, przybywała już tysiącami nie na pokładach statków a samolotów, więc lądowalismy na ogól najpierw w Montrealu lub Toronto – najbliższych lotniskach z Europy i stamtąd dalej samolotami do końcowego miejsca przeznaczenia.

Ale symbolem emigracji do Kanady, tak jak słynny Pawilon Ceł i Emigracji w Nowym Jorku, był właśnie Pier 21 – Nadbrzeże 21 w Halifaxie. Tutaj z tobołkami, walizkami przechodzili wszystkie emigracyjne formalności emigranci. Dziś z tej oryginalnej funkcji nic de facto nie zostało. Przbijają tu do tegoż Nadbrzeża dalej statki – ale są to komfortowe wielkie pasażery wycieczkowe (cruise ships) pełne zagranicznych turystów.

Otwarte jest jednak muzeum-archiwum emigracji, gdzie nie jest jakąkolwiek rzadkością a raczej codziennością napotkać Kanadyjczyków, którzy przyjeżdżają tu szukać pierwszych śladów swoich dziadów i pradziadów w Kanadzie. Dowiedzieć się po częsci kim są. Bo emigranci-uchodżcy mają tą dziwną podobność wstydliwego przemilczania wobec swoich dzieci i wnuków faktów ze swojej przed-kanadyjskiej historii. Tak, jakby po cichu wstydzili się swoich niezawinionych nieszczęść, lub tego, że stara ojczyzna ich potraktowała po macoszemu. Zwłaszcza ci z niskim wykształceniem. Może przykro im mówić wykształconym dzieciom i wnukom, że nie chodzili do szkoły, lub chodzili ledwie 3-5 lat, że byli biedni lub prześladowani za religie, za orientację seksualną (od szeregu lat to jedna z kategorii, którą Kanada uznaja za podstawowe prawo człowieka i sponsoruje osoby prześladowane za to w swoich krajach), za pochodzenie etniczne (ciągle najczęstsza i najokrutniejsza w skutkach forma prześladowania).

Przed tym Muzeum znależć można kilka wzruszających pomników przypominających losy emigranckie. I wdzięczność Kanadzie ale i wdzieczność Kanady za to, że poświęcili resztę życia temu krajowi, że go tak niewspółmiernie wzbogacili.

Kilka tygodni temu, w związku ze 100-leciem Odzyskania Niepodległości Polski, Polacy z Halifax, we współpracy z Kongresem Polonii Kanadyjskiej okręgu Quebec, z Konsulem Honorowym RP w Atlnatyckiej Kanadzie, odsłonili pamiątkowy kamień i tablicę polskiej emigracji do Kanady. Wartym zaznaczenia jest fakt, że sam głaz/kamień przywieziony został do Halifaxu z Polski – jakby symbolicznie reprezentując tym drogę naszą, polskich Kanadyjczyków (lub kanadyjskich Polaków) od Macierzy do Kanady.

Obowiązki zawodowe nie pozwoliły mi wziąść w samej uroczystości udziału. Może i dobrze, bo ten kamień i tablica są słusznym ukłonem i potwierdzeniem naszej drogi emigracyjnej. Czym Kanada była dla nas i czym byliśmy i jesteśmy dla niej. A ja miałem takie dziwne uczucie, ktorego bym nie zaznaczyć tam nie potrafił. Uczucie wstydu za Polskę. I nie, nie za Polske mojej młodości – komunistyczną. Nie była  wszak nią z własnej woli. A dlatego, że była i ja się właśnie w Kanadzie znalazłem. Z wolnej bym wówczas za nic nie wyjechał. Te uczucie wstydu miałem za Polskę współczesną. Wolną, niezależną.

Otóż Polacy, kraj emigrancki, jak mało który z europejskich, w okresie jako-takiego dobrobytu (w porównaniu do krajów biednych poza tzw. światem zachodnim) ekonomicznego, kraj wolności demokratycznych i obywatelskich – pozwolili na to by ich własny rząd wyparł się wcześniej przez Polskę podjętych zobowiązań i odmówił przyjęcia nawet najmniejszej ilości uchodźców z Syrii, którzy w panice uciekali ze swojej ojczyzny objętej płomieniami strasznej wojny domowej. Oglądając w telewizji i gazetach zdjęcia martwych dzieci syryjskich wypływające na brzegi Grecji i Włoch – zatrzasneliśmy przed nimi bramy. Nie mając na to jakichkolwiek twardych dowodów (bo niemożliwe takie mieć w tych sytuacjach) ale opierając się na logicznym prawdopodobieństwie można z przerażeniem się domyśleć, że dzięki takiej decyzji Polski nie jedno więcej dziecko zgineło, nie jedna kobieta była zgwałcona, być może nie jeden mężczyzna zamordowany lub ciężko okaleczony.  I te myśli nie dawały i nie dają mi spokoju. I jako Polakowi i jako Kanadyjczykowi. A przede wszystkim, jako człowiekowi.

W ostrej walce politycznej spolaryzowanego i podzielonego do granic wytrzymałości społeczeństwa w Polsce można by wskazującym palcem pokazac na rząd, na prezydenta, na parlament, że to nie Polacy ale władza zachowała się okrutnie (i krótkowzrocznie). Ale można też , w pełnej świadomości tego, co mówimy, powiedzieć, że grzechy łatwo zwalać na innych, na tych przy władzy. Mimo wszystko jednak społeczeństwo, obywatele Polski na to władzy pozwolili. Więc odpowiedzialność za to spada też na całe społeczeństwo. W jakiś sposób, przez fakt, że Polska to też mój kraj, moja ojczyzna – spada ta odpowiedzialność i na mnie. Stąd wstyd za to tym większy. Mogę się wykazać i udowodnić, że przeciw temu protestowałem, że ostrzegałem przed takim wyborem. Ale może za mało, może za słabo? A przecież sam byłem uchodźcą w obozie kiedyś… Tak, jak olbrzymia wiekszość moich krajan w Kanadzie osiadłych, którzy tu się znaleźli, bo przed czymś uciekali, lub biegli ku lepszemu życiu dla siebie i swoich dzieci.

A tej chęci, tej gotowości pomocy nie znaleźlismy wobec tych, którzy po stokroć bardziej tego potrzebowali niż my. I stąd te uczucie wstydu.

A rząd i władza w Polsce? No cóz, tu słów nie znajduję. A te, które się cisną, do druku się nie nadają. Więc może dobrze, że na samej uroczystości być nie mogłem. Ostatecznie to był gest wdzięczności wobec Kanady i pokłon wobec generacji Polaków, którzy tu na przestrzeni dwóch wieków osiadali.

Byłem więc z własnej potrzeby dziś sam. Pamietałem jeszcze tych i znałem ich, którzy tu przybyli w latach nie tylko 30. ale i 20. ubiegłego wieku. Przyjaźniłem się blisko z tymi, którzy zdejmując polski mundur po Kampanii Wrześniowej, zakładali go zaraz ponownie we Francji, pod Tobrukiem, pod Narwikiem, szli przez Monte Cassino, przez Ardeny, by potem, bezdomni, znależć się w Kanadzie. Sam tu z plecakiem tylko przyjechałem. Kanady uczyłem sie przez radio od niezapomnianego Petera Gzowskiego w jego ‘Morningside’ na CBC, praprawnuku polskiego emigranta, Sir Casimira Gzowskiego. Więc im się poszedłem pokłonić. Ale to uczucie wstydu niosłem w sobie. Na koszulce miałem popularny w Polsce napis “KONSTYTUCJA z wyróżnionymi słowami JA i TY. Ja i Ty to MY. Wszyscy Polacy musimy o dobre imię Kraju dbać. I zachowywać się jak ludzie. Zwłaszcza wobec tych, którzy oczekują naszej pomocy a możemy im jej udzielić.

Propozycje wniosku Rady Unii Europejskiej w sprawie rządu Węgier

Tekst poniżej jest kopia oficjalnego Wniosku Rady UE z oficjalnej strony Parlamentu Europejskiego. Warty przeczytania, ze wzgledu na fakt, że podobny może być prtzygotowany w najblizszej przyszłości wobec rządu RP. Zaniedbania i zagrożenia występujące w obu krajach są bardzo podobne.

 

Decyzja Rady

w sprawie stwierdzenia, zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej, istnienia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Węgry wartości, na których opiera się Unia

RADA UNII EUROPEJSKIEJ,

uwzględniając Traktat o Unii Europejskiej, w szczególności jego art. 7 ust. 1,

uwzględniając uzasadniony wniosek Parlamentu Europejskiego,

uwzględniając zgodę Parlamentu Europejskiego,

a także mając na uwadze, co następuje:

(1)  Unia Europejska opiera się na wspólnych dla wszystkich państw członkowskich wartościach, o których mowa w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) i do których należy poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka. Zgodnie z art. 49 TUE członkostwo w Unii wymaga poszanowania i promowania wartości, o których mowa w art. 2 TUE.

(2)  Przystąpienie Węgier do Unii Europejskiej było dobrowolnym aktem opartym na suwerennej decyzji i odzwierciedleniem szerokiego konsensusu całej węgierskiej sceny politycznej.

(3)  W swoim uzasadnionym wniosku Parlament Europejski wyraził zaniepokojenie sytuacją na Węgrzech. W szczególności główne obawy dotyczą funkcjonowania systemu konstytucyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i innych instytucji, praw sędziów, korupcji i konfliktów interesów, ochrony prywatności oraz ochrony danych, wolności wypowiedzi, wolności nauki, wolności religii, wolności zrzeszania się, prawa do równego traktowania, praw osób należących do mniejszości, w tym Romów i Żydów, oraz ochrony przed wypowiedziami nawołującymi do nienawiści wobec tych mniejszości, praw podstawowych migrantów, osób ubiegających się o azyl i uchodźców oraz praw gospodarczych i socjalnych.

(4)  Parlament Europejski odnotował także, że władze węgierskie wykazywały stałą gotowość do dyskusji nad zgodnością z prawem niektórych środków szczególnych, lecz nie podejmowały wszystkich działań zalecanych w poprzednich rezolucjach.

(5)  W rezolucji z dnia 17 maja 2017 r. w sprawie sytuacji na Węgrzech Parlament Europejski stwierdził, że obecna sytuacja na Węgrzech jednoznacznie grozi poważnym naruszeniem wartości, o których mowa w art. 2 TUE, i uzasadnia uruchomienie procedury przewidzianej w art. 7 ust. 1 TUE.

(6)  W komunikacie z 2003 r. dotyczącym art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej Komisja Europejska wymienia wiele źródeł informacji do uwzględnienia podczas monitorowania poszanowania i promowania wspólnych wartości, a wśród tych źródeł: sprawozdania organizacji międzynarodowych i pozarządowych oraz decyzje sądów regionalnych i międzynarodowych. Liczne podmioty na szczeblu krajowym, europejskim i międzynarodowym, takie jak instytucje i organy Unii, Rada Europy, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), Organizacją Narodów Zjednoczonych (ONZ) oraz wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego, wyrażały głębokie zaniepokojenie stanem demokracji, praworządności i praw podstawowych na Węgrzech, jednak opinie te należy uznać za prawnie niewiążące, ponieważ jedynie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może dostarczać wykładni postanowień Traktatów.

Funkcjonowanie systemu konstytucyjnego i wyborczego

(7)  Komisja Wenecka kilkakrotnie wyraziła zaniepokojenie procesem tworzenia konstytucji na Węgrzech, zarówno w odniesieniu do ustawy zasadniczej, jak i zmian do niej. W swojej opinii przyjęła z zadowoleniem fakt, że ustawa zasadnicza ustanawia porządek konstytucyjny oparty na demokracji, praworządności i ochronie praw podstawowych jako podstawowych zasadach, a także uznała wysiłki na rzecz ustanowienia porządku konstytucyjnego zgodnie ze wspólnymi europejskimi wartościami i normami demokratycznymi oraz na rzecz uregulowania podstawowych praw i wolności zgodnie z wiążącymi instrumentami międzynarodowymi. Krytyka skupiała się na braku przejrzystości procesu, niewystarczającym zaangażowaniu społeczeństwa obywatelskiego, braku prawdziwych konsultacji, zagrożeniu dla rozdziału władzy oraz osłabieniu krajowego mechanizmu kontroli i równowagi.

(8)  W wyniku reformy konstytucyjnej zostały ograniczone kompetencje węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, w tym w odniesieniu do kwestii budżetowych, zniesienia actio popularis, możliwości powołania się przez Trybunał na swoje orzecznictwo sprzed dnia 1 stycznia 2012 r. oraz ograniczenia możliwości badania przez Trybunał konstytucyjności zmian do ustawy zasadniczej oprócz zmian o charakterze wyłącznie proceduralnym. Komisja Wenecka wyraziła poważne obawy dotyczące tych ograniczeń i procedury powoływania sędziów i w swojej opinii w sprawie ustawy CLI z 2011 r. o Trybunale Konstytucyjnym Węgier przyjętej w dniu 19 czerwca 2012 r. oraz w swojej opinii w sprawie czwartej poprawki do ustawy zasadniczej Węgier przyjętej w dniu 17 czerwca 2013 r. przedstawiła zalecenia dla władz węgierskich w celu zapewnienia koniecznych mechanizmów kontroli i równowagi. Komisja Wenecka wskazała również w swoich opiniach na szereg pozytywnych elementów reform, takich jak przepisy dotyczące gwarancji budżetowych, postanowienia dotyczące ponownego wyboru sędziów oraz przyznanie komisarzowi ds. praw podstawowych prawa do wszczynania postępowań w sprawie przeglądu ex post.

(9)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził obawy, że obecna procedura skargi konstytucyjnej bardziej ogranicza dostęp do Trybunału Konstytucyjnego, nie przewiduje terminu przeprowadzenia przeglądu konstytucyjnego i nie ma skutku zawieszającego względem kwestionowanego ustawodawstwa. Wspomniał także, że przepisy nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym osłabiają bezpieczeństwo kadencji sędziów oraz zwiększają wpływ wywierany przez rząd na skład i funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego przez zmianę procedury powoływania sędziów, liczby sędziów w Trybunale i ich wieku emerytalnego. Komitet wyraził także zaniepokojenie ograniczeniem kompetencji i uprawnień Trybunału Konstytucyjnego w zakresie przeglądu ustawodawstwa mającego wpływ na kwestie budżetowe.

(10)  We wstępnych ustaleniach i wnioskach przyjętych w dniu 9 kwietnia 2018 r. ograniczona misja obserwacji wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE stwierdziła, że od strony technicznej wybory były profesjonalne i przejrzyste, a podstawowe prawa i wolności – poszanowane, chociaż korzystanie z nich odbywało się w niesprzyjającym klimacie. Administracja wyborcza wypełniła swój mandat w sposób profesjonalny i przejrzysty, ciesząc się ogólnym zaufaniem zainteresowanych stron. Kampania była ożywiona, lecz wroga i zastraszająca retoryka wyborcza ograniczyła przestrzeń na konkretną debatę i zmniejszyła zdolność wyborców do dokonania świadomego wyboru. Finansowanie kampanii ze środków publicznych oraz określenie pułapów wydatków ma na celu zapewnienie równych szans wszystkim kandydatom. Jednakże zdolność przeciwników do kandydowania na równych warunkach była znacznie osłabiona, gdyż rząd wydatkował nadmierne kwoty na spoty wyborcze skierowane do obywateli, które nagłaśniały przesłania z kampanii koalicji rządzącej. Misja wyraziła także zaniepokojenie wytyczaniem granic jednomandatowych okręgów wyborczych. Podobne obawy zostały wyrażone we wspólnej opinii z dnia 18 czerwca 2012 r. w sprawie ustawy o wyborach posłów do Parlamentu Węgier, przyjętej przez Komisję Wenecką i Radę na rzecz Demokratycznych Wyborów, w której stwierdzono, że okręgi wyborcze należy wytyczać w sposób przejrzysty i profesjonalny w drodze bezstronnego procesu, tj. unikając zaspokajania krótkoterminowych celów politycznych (manipulowanie granicami okręgów wyborczych).

(11)  W ostatnich latach rząd Węgier na szeroką skalę stosował konsultacje krajowe, rozszerzając demokrację bezpośrednią na szczeblu krajowym. W dniu 27 kwietnia 2017 r. Komisja wskazała, że konsultacje krajowe „Zatrzymajmy Brukselę” zawierały kilka stwierdzeń i zarzutów, które nie były zgodne ze stanem faktycznym lub były bardzo mylące. W maju 2015 r. rząd węgierski przeprowadził również konsultacje „Imigracja i terroryzm”, a w październiku 2017 r. konsultacje na temat tzw. „planu Sorosa”. Podczas konsultacji pokazywano związki między terroryzmem i migracją, co pociągało za sobą pobudzanie nienawiści do migrantów, a także brano za cel zwłaszcza osobę George’a Sorosa i Unię.

Niezależność sądownictwa i innych instytucji oraz prawa sędziów

(12)  W wyniku szeroko zakrojonych zmian ram prawnych uchwalonych w 2011 r. przewodniczącemu nowo utworzonego Krajowego Biura Sądownictwa przyznano rozległe uprawnienia. Komisja Wenecka skrytykowała te rozległe uprawnienia w swojej opinii w sprawie ustawy nr CLXII z 2011 r. o statusie prawnym i wynagrodzeniach sędziów oraz ustawy nr CLXI z 2011 r. o organizacji i administracji sądów na Węgrzech, przyjętej w dniu 19 marca 2012 r., a także w opinii w sprawie ustaw kardynalnych o sądownictwie, przyjętej w dniu 15 października 2012 r. Podobne obawy zgłosili: specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów i prawników w dniach 29 lutego 2012 r. i 3 lipca 2013 r. oraz Grupa Państw Przeciwko Korupcji (GRECO) w swoim sprawozdaniu przyjętym w dniu 27 marca 2015 r. Wszystkie te podmioty podkreśliły potrzebę wzmocnienia roli organu kolegialnego, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, jako instancji nadzoru, ponieważ przewodniczący Krajowego Biura Sądownictwa, który jest wybierany przez węgierski Parlament, nie może być uznawany za organ samorządu sądowego. Zgodnie z zaleceniami międzynarodowymi status przewodniczącego Krajowego Biura Sądownictwa został zmieniony, a jego uprawnienia zostały ograniczone w celu zapewnienia lepszej równowagi między przewodniczącym a Krajową Radą Sądownictwa.

(13)  Od 2012 r. Węgry podejmowały pozytywne działania w celu przekazania pewnych funkcji przewodniczącego Krajowego Biura Sądownictwa Krajowej Radzie Sądownictwa, co ma zapewnić większą równowagę między tymi dwoma organami. Konieczne są jednak dalsze postępy. W swoim sprawozdaniu przyjętym w dniu 27 marca 2015 r. GRECO domagała się zminimalizowania potencjalnego ryzyka podejmowania uznaniowych decyzji przez przewodniczącego Krajowego Biura Sądownictwa. Przewodniczący Krajowego Biura Sądownictwa jest między innymi upoważniony do przenoszenia i przydzielania sędziów oraz odgrywa rolę w obszarze dyscypliny sądowej. Przedstawia on także zalecenie prezydentowi Węgier dotyczące powoływania lub odwoływania kierowników sądów, w tym przewodniczących i wiceprzewodniczących sądów apelacyjnych. GRECO z zadowoleniem przyjęła niedawno przyjęty kodeks etyki sędziów, ale stwierdziła, że mógł on być bardziej czytelny i powiązany ze szkoleniem w miejscu pracy. W sprawozdaniu GRECO uwzględniła także wprowadzone na Węgrzech w latach 2012–2014 zmiany dotyczące zasad rekrutacji i procedur doboru pracowników wymiaru sprawiedliwości, dzięki którym Krajowa Rada Sądownictwa odgrywa ważniejszą rolę nadzorczą w procesie doboru. W dniu 2 maja 2018 r. odbyło się posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa, na którym jednogłośnie przyjęto decyzje dotyczące praktykowanego przez przewodniczącego Krajowego Biura Sądownictwa uznawania zaproszeń do składania kandydatur na stanowiska sędziowskie i stanowiska wyższego szczebla za nieskuteczne. W decyzjach tych uznano takie działania przewodniczącego za niezgodne z prawem.

(14)  W dniu 29 maja 2018 r. rząd Węgier przedstawił projekt siódmej poprawki do ustawy zasadniczej (T/332), którą przyjęto w dniu 20 czerwca 2018 r. Wprowadziła ona nowy system sądów administracyjnych.

(15)  W następstwie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej („Trybunał Sprawiedliwości”) z dnia 6 listopada 2012 r. w sprawie C-286/12, Komisja przeciwko Węgrom(1), który stwierdził, że Węgry uchybiły swoim zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii, przyjmując uregulowanie krajowe, na którego mocy sędziowie, prokuratorzy i notariusze przechodzą obowiązkowo na emeryturę w wieku 62 lat, węgierski Parlament przyjął ustawę XX z 2013 r., która przewidywała, że w okresie dziesięciu lat wiek emerytalny sędziów ma być stopniowo obniżany do 65. roku życia, oraz ustanowił kryteria przywrócenia na stanowisko lub rekompensaty. Zgodnie z tą ustawą istniała możliwość powrotu na poprzednie stanowiska sędziów, którzy przeszli na emeryturę, w tym samym sądzie i na tych samych warunkach, co przed wydaniem przepisów dotyczących przejścia na emeryturę, lub – w przypadku braku chęci powrotu – otrzymania dwunastomiesięcznej ryczałtowej rekompensaty za utracone zarobki, a także dochodzenia dalszego odszkodowania przed sądem, aczkolwiek przywrócenie na kierownicze stanowiska administracyjne nie było zagwarantowane. Niemniej jednak Komisja uznała środki podjęte przez Węgry w celu zapewnienia zgodności prawa emerytalnego z prawem Unii. W swoim sprawozdaniu z października 2015 r. Instytut Praw Człowieka Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawników stwierdził, że większość usuniętych sędziów nie wróciła na swoje pierwotne stanowiska, częściowo dlatego, że były one już zajęte. Stwierdziła także, iż niezależność i bezstronność węgierskiego sądownictwa nie może być zagwarantowana, a praworządność pozostaje osłabiona.

(16)  W wyroku z dnia 16 lipca 2015 r., Gaszó przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego oraz prawa do skutecznego środka odwoławczego. Europejski Trybunał Praw Człowieka doszedł do wniosku, że naruszenia wynikały z praktyki, zgodnie z którą Węgry wielokrotnie nie gwarantowały ukończenia postępowania dotyczącego określania praw i obowiązków obywatelskich w rozsądnych ramach czasowych oraz nie przyjmowały środków umożliwiających wnioskodawcom ubieganie się o rekompensatę z tytułu nadmiernie przedłużających się postępowań cywilnych na szczeblu krajowym. Nadal oczekiwane jest wykonanie tego wyroku. Nowy kodeks postępowania cywilnego przyjęty w 2016 r. przewiduje przyspieszenie postępowań cywilnych dzięki wprowadzeniu dwuetapowej procedury. Węgry poinformowały Komitet Ministrów Rady Europy, że nowa ustawa, która zapewni skuteczny środek odwoławczy w przypadku przedłużonego postępowania, zostanie przyjęta do października 2018 r.

(17)  W wyroku z dnia 23 czerwca 2016 r., Baka przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia prawa do dostępu do wymiaru sprawiedliwości oraz wolności wypowiedzi Andrása Baki, który został wybrany na przewodniczącego Sądu Najwyższego na sześcioletnią kadencję w czerwcu 2009 r., ale utracił to stanowisko zgodnie z przepisami przejściowymi ustawy zasadniczej przewidującymi, że następcą prawnym Sądu Najwyższego będzie Kúria. Nadal oczekiwane jest wykonanie tego wyroku. W dniu 10 marca 2017 r. Komitet Ministrów Rady Europy wystąpił o przyjęcie środków mających na celu zapobieganie dalszym przypadkom przedwczesnego usuwania sędziów na tych samych podstawach, chroniących przed nadużyciami w tym względzie. Rząd Węgier zauważył, że środki te nie mają związku z wykonaniem wyroku.

(18)  W dniu 29 września 2008 r. András Jóri został powołany na stanowisko Inspektora Ochrony Danych na sześcioletnią kadencję. Węgierski Parlament zdecydował jednak – ze skutkiem od dnia1 stycznia 2012 r. – o zreformowaniu systemu ochrony danych i zastąpieniu inspektora krajowym organem ds. ochrony danych i wolnego dostępu do informacji. András Jóri musiał opuścić urząd przed upływem kadencji. W dniu 8 kwietnia 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że niezależność organów nadzoru bezwzględnie obejmuje obowiązek umożliwienia im pełnienia funkcji przez całą kadencję oraz że Węgry nie wypełniły swoich obowiązków na mocy dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady(2). Węgry zmieniły przepisy dotyczące powoływania inspektora, wystosowały przeprosiny i wypłaciły uzgodnioną kwotę odszkodowania.

(19)  W swojej opinii przyjętej w dniu 19 czerwca 2012 r. w sprawie ustawy CLXIII z 2011 r. o prokuraturze oraz ustawy CLXIV z 2011 r. o statusie prokuratora generalnego, prokuratorów i innych pracowników prokuratury oraz karierze prokuratorskiej na Węgrzech Komisja Wenecka stwierdziła kilka niedociągnięć. W sprawozdaniu przyjętym w dniu 27 marca 2015 r. GRECO wezwała władze węgierskie do podjęcia dodatkowych kroków w celu zapobiegania nadużyciom i zwiększenia niezależności prokuratury między innymi dzięki usunięciu możliwości ponownego wyboru na stanowisko prokuratora generalnego. Ponadto GRECO domagała się zwiększenia przejrzystości postępowań dyscyplinarnych wobec zwykłych prokuratorów oraz oparcia decyzji o przekazywaniu spraw między prokuratorami na rygorystycznych kryteriach prawnych i uzasadnieniach. Według rządu Węgier GRECO w sprawozdaniu z 2017 r. dotyczącym zgodności uznało postępy poczynione przez Węgry w odniesieniu do prokuratorów (władze Węgier nie zezwoliły jeszcze na jego publikację pomimo apeli posiedzeń plenarnych GRECO). Oczekuje się na drugie sprawozdanie dotyczące zgodności.

Korupcja i konflikty interesów

(20)  W sprawozdaniu przyjętym w dniu 27 marca 2015 r. GRECO wezwała do opracowania kodeksów postępowania dla posłów do węgierskiego Parlamentu, zawierających wytyczne w sprawie konfliktów interesów. Ponadto posłowie powinni być także zobligowani do zgłaszania konfliktów interesów pojawiających się ad hoc, czemu powinien towarzyszyć bardziej zdecydowany obowiązek ujawniania informacji majątkowych. Powinny temu towarzyszyć także przepisy przewidujące kary za ujawnianie nieprawdziwych informacji majątkowych. Co więcej, informacje majątkowe powinny być podawane do wiadomości publicznej w internecie, aby umożliwić prawdziwy nadzór przez społeczeństwo. Powinno się udostępnić standardową elektroniczną bazę danych, aby wszystkie oświadczenia i modyfikacje tychże były dostępne w sposób przejrzysty.

(21)  We wstępnych ustaleniach i wnioskach przyjętych w dniu 9 kwietnia 2018 r. ograniczona misja obserwacji wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE stwierdziła, że ograniczone monitorowanie wydatków na kampanie oraz brak dokładnych sprawozdań na temat źródeł finansowania kampanii zmniejszają przejrzystość finansowania kampanii i zdolność wyborców do podejmowania świadomych wyborów, co stoi w sprzeczności z zobowiązaniami podjętymi w ramach OBWE i normami międzynarodowymi. Obowiązujące przepisy mówią o mechanizmie monitorowania i kontroli ex post. Państwowy Urząd Kontroli ma kompetencje do monitorowania i kontrolowania, czy wymogi prawne zostały spełnione. We wstępnych ustaleniach i wnioskach nie zawarto oficjalnego sprawozdania z kontroli Państwowego Urzędu Kontroli dotyczącego wyborów parlamentarnych w 2018 r., ponieważ nie była ona w tym czasie ukończona.

(22)  W dniu 7 grudnia 2016 r. Komitet Sterujący Partnerstwa na rzecz Otwartego Rządu otrzymał pismo od rządu Węgier informujące o natychmiastowym wycofaniu się z partnerstwa, które skupia na zasadzie dobrowolności 75 państw i setki organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Rząd Węgier był poddawany przeglądowi przez Partnerstwo na rzecz Otwartego Rządu od lipca 2015 r. w związku z obawami zgłaszanymi przez organizacje społeczeństwa obywatelskiego odnośnie do przestrzeni, w której mogą one prowadzić działalność w tym kraju. Wszystkie państwa członkowskie UE są członkami Partnerstwa na rzecz Otwartego Rządu.

(23)  Wkład funduszy unijnych w PKB Węgier wynosi 4,4 % , co stanowi ponad połowę inwestycji publicznych. Udział zamówień udzielonych po przetargach publicznych, w których wpłynęła tylko jedna oferta, utrzymywał się w 2016 r. na znacznym poziomie wynoszącym 36 %. Węgry mają najwyższy w Unii odsetek zaleceń finansowych z OLAF-u w odniesieniu do funduszy strukturalnych i rolnictwa na lata 2013–2017. W 2016 r. OLAF zakończył dochodzenie w sprawie projektu transportowego o wartości 1,7 mld EUR na Węgrzech, którego głównymi uczestnikami było kilka międzynarodowych specjalistycznych przedsiębiorstw budowlanych. Dochodzenie wykazało bardzo poważne nieprawidłowości, a także możliwe nadużycia finansowe i korupcję przy realizacji projektu. W 2017 r. podczas dochodzeń dotyczących 35 zamówień na oświetlenie uliczne udzielonych spółce kontrolowanej przez zięcia premiera Węgier OLAF wykrył poważne nieprawidłowości” i „konflikty interesów”. OLAF skierował swoje sprawozdanie końcowe z zaleceniami finansowymi dotyczącymi odzyskania 43,7 mln EUR do Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej w Komisji, a z zaleceniami sądowymi – do prokuratora generalnego Węgier. Dochodzenie międzynarodowe, zakończone przez OLAF-a w 2017 r., dotyczyło zarzutów o niewłaściwe wykorzystanie unijnych funduszy w 31 projektach badawczo-rozwojowych. Dochodzenie, które miało miejsce na Węgrzech, Łotwie i w Serbii, ujawniło istnienie systemu podwykonawstwa wykorzystywanego do sztucznego zwiększania kosztów projektów i ukrycia faktu, że końcowi dostawcy byli powiązanymi spółkami. OLAF zakończył dochodzenie, kierując do Komisji zalecenie odzyskania kwoty 28,3 mln EUR, a także wystosował zalecenie do organów sądowych Węgier. Węgry postanowiły nie uczestniczyć w ustanowieniu Prokuratury Europejskiej, która będzie odpowiadać za prowadzenie postępowań przygotowawczych, wnoszenie i popieranie oskarżeń oraz doprowadzanie do osądzenia sprawców i współsprawców przestępstw naruszających interesy finansowe Unii.

(24)  Zgodnie z siódmym sprawozdaniem na temat spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej skuteczność rządu na Węgrzech zmniejszyła się od 1996 r., a państwo to jest jednym z państw członkowskich o najmniej skutecznych rządach w Unii. Wszystkie węgierskie regiony są znacznie poniżej średniej unijnej pod względem jakości sprawowania rządów. Według sprawozdania o zwalczaniu korupcji w UE opublikowanego przez Komisję w 2014 r. korupcja jest postrzegana jako powszechna (89 %) na Węgrzech. Zgodnie ze sprawozdaniem w sprawie globalnej konkurencyjności 2017–2018, opublikowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne, jednym z czynników przysparzających największych problemów w prowadzeniu działalności gospodarczej na Węgrzech był wysoki poziom korupcji.

Ochrona prywatności oraz ochrona danych

(25)  W wyroku z dnia 12 stycznia 2016 r., Szabó i Vissy przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że doszło do naruszenia prawa do poszanowania życia prywatnego z racji niewystarczających gwarancji prawnych wobec ewentualnego bezprawnego tajnego nadzoru w związku z bezpieczeństwem narodowym, w tym z korzystaniem ze środków telekomunikacyjnych. Skarżący nie zarzucali, że byli poddani środkom tajnego nadzoru, i dlatego dodatkowe środki indywidualne nie wydały się konieczne. Jako środek ogólny wymagana jest zmiana odpowiedniego ustawodawstwa. Wnioski dotyczące zmiany ustawy o służbach bezpieczeństwa narodowego są obecnie omawiane przez ekspertów właściwych ministerstw Węgier. Nadal oczekiwane jest w związku z tym wykonanie tego wyroku.

(26)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził obawy, że węgierskie ramy prawne w sprawie tajnego nadzoru do celów bezpieczeństwa narodowego umożliwiają masowe przechwytywanie przekazów telekomunikacyjnych oraz zawierają niewystarczające zabezpieczenia przeciwko arbitralnej ingerencji w prawo do prywatności. Wyraził także zaniepokojenie brakiem przepisów zapewniających skuteczne środki odwoławcze w przypadkach nadużyć oraz jak najszybsze powiadamianie danej osoby, bez uszczerbku dla celu ograniczenia, po zakończeniu obowiązywania środka nadzoru.

Wolność wypowiedzi

(27)  W dniu 22 czerwca 2015 r. Komisja Wenecka przyjęła opinię w sprawie ustawodawstwa dotyczącego mediów (ustawa CLXXXV o usługach medialnych i środkach masowego przekazu, ustawa CIV o wolności prasy oraz przepisy w sprawie opodatkowania dochodów z reklam w środkach masowego przekazu) na Węgrzech, w której domagała się wprowadzenia kilku zmian w ustawie o prasie i ustawie o mediach, w szczególności w odniesieniu do definicji „nielegalnych treści medialnych”, ujawniania źródeł dziennikarskich i kar wobec środków masowego przekazu. Podobne obawy wyrażono w analizie zleconej przez Biuro Przedstawiciela OBWE ds. Wolności Mediów w lutym 2011 r., w opinii byłego Komisarza Praw Człowieka Rady Europy w sprawie ustawodawstwa dotyczącego mediów na Węgrzech w świetle norm wolności mediów Rady Europy z dnia 25 lutego 2011 r., a także w ekspertyzie specjalistów Rady Europy z dnia 11 maja 2012 r. na temat ustawodawstwa dotyczącego mediów na Węgrzech. W oświadczeniu z dnia 29 stycznia 2013 r. Sekretarz Generalny Rady Europy z zadowoleniem przyjął fakt, że dyskusje w dziedzinie mediów doprowadziły do szeregu ważnych zmian. Jednakże pozostałe obawy powtórzył Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w sprawozdaniu opracowanym w następstwie swojej wizyty na Węgrzech, które zostało opublikowane w dniu 16 grudnia 2014 r. Komisarz wspomniał także o kwestiach koncentracji własności mediów i autocenzury oraz wskazał, że należy uchylić ramy prawne kryminalizujące zniesławienie.

(28)  W opinii z dnia 22 czerwca 2015 r. na temat ustawodawstwa dotyczącego mediów Komisja Wenecka uznała starania węgierskiego rządu o ulepszenie pierwotnych tekstów ustaw dotyczących mediów, prowadzone na przestrzeni lat zgodnie z uwagami różnych obserwatorów, w tym Rady Europy, i z zadowoleniem przyjęła gotowość władz węgierskich do kontynuowania dialogu. Komisja Wenecka nalegała jednakże na konieczność zmiany przepisów regulujących wybór członków Rady ds. Mediów w celu zapewnienia sprawiedliwej reprezentacji istotnych pod względem społecznym grup politycznych i innych oraz stwierdziła, że należy ponownie przeanalizować metodę powoływania i pozycję przewodniczącego Rady ds. Mediów lub przewodniczącego Urzędu ds. Mediów w celu ograniczenia koncentracji władzy i zagwarantowania neutralności politycznej; zgodnie z tymi zasadami należy także zreformować Radę Nadzorczą. Komisja Wenecka zaleciła także, aby zdecentralizować zarządzanie dostawcami mediów publicznych, oraz by krajowa agencja informacyjna nie była wyłącznym dostawcą informacji dla publicznych dostawców usług medialnych. Podobne obawy wyrażono w analizie zleconej przez Biuro Przedstawiciela OBWE ds. Wolności Mediów w lutym 2011 r., w opinii byłego Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z dnia 25 lutego 2011 r. w sprawie ustawodawstwa dotyczącego mediów na Węgrzech w świetle norm wolności mediów Rady Europy, a także w ekspertyzie specjalistów Rady Europy z dnia 11 maja 2012 r. w sprawie ustawodawstwa dotyczącego mediów na Węgrzech. W oświadczeniu z dnia 29 stycznia 2013 r. Sekretarz Generalny Rady Europy z zadowoleniem przyjął fakt, że dyskusje w dziedzinie mediów doprowadziły do szeregu ważnych zmian. Jednakże pozostałe obawy powtórzył Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w sprawozdaniu opracowanym w następstwie swojej wizyty na Węgrzech, które zostało opublikowane w dniu 16 grudnia 2014 r.

(29)  W dniu 18 października 2012 r. Komisja Wenecka przyjęła opinię w sprawie ustawy CXII z 2011 r. o samostanowieniu w dziedzinie informacji i wolności informacji na Węgrzech. Pomimo ogólnej pozytywnej oceny Komisja Wenecka zidentyfikowała potrzebę dalszej poprawy. W następstwie kolejnych zmian ustawodawstwa prawo do dostępu do informacji rządowych zostało jednak w istotny sposób dodatkowo ograniczone. Zmiany te zostały skrytykowane w analizie zleconej przez Biuro Przedstawiciela OBWE ds. Wolności Mediów w marcu 2016 r. Wskazano w niej, że wysokość opłat pobieranych w związku z kosztami bezpośrednimi wydaje się zupełnie rozsądna, ale obciążanie kosztami czasu spędzanego przez urzędników państwowych na udzielaniu odpowiedzi na pytania jest niedopuszczalne. Jak potwierdzono w sprawozdaniu krajowym Komisji za 2018 r., Inspektor Ochrony Danych i sądy, w tym Trybunał Konstytucyjny, przyjęły postępowe stanowisko w sprawach związanych z przejrzystością.

(30)  We wstępnych ustaleniach i wnioskach przyjętych w dniu 9 kwietnia 2018 r. ograniczona misja obserwacji wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE na węgierskie wybory parlamentarne w 2018 r. stwierdziła, że dostęp do informacji, a także wolność mediów i wolność zrzeszania się były ograniczone, w tym przez niedawne zmiany prawne, oraz że przekaz medialny na temat kampanii był szczegółowy, aczkolwiek bardzo spolaryzowany i pozbawiony krytycznej analizy. Nadawca publiczny spełnił obowiązek zapewnienia kandydatom bezpłatnego czasu antenowego, lecz jego serwisy informacyjne i polityka redakcyjna zdecydowanie faworyzowały rządzącą koalicję, co jest sprzeczne z międzynarodowymi normami. Większość nadawców komercyjnych była stronnicza albo na korzyść partii rządzących, albo opozycji. Media internetowe zapewniły platformę dla pluralistycznej, ukierunkowanej na konkretne problemy debaty politycznej. Zauważyła ponadto, że upolitycznienie własności, powiązane z restrykcyjnymi ramami prawnymi, wywiera negatywny wpływ na swobodę dziennikarską, utrudniając dostęp wyborców do pluralistycznych informacji. W dokumencie wskazano także, iż zmiany wprowadziły nieuzasadnione ograniczenia w dostępie do informacji, spowodowane rozszerzeniem definicji informacji niejawnych oraz podwyższeniem opłat za rozpatrywanie wniosków o udzielenie informacji.

(31)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził obawy dotyczące przepisów i praktyk w obszarze mediów na Węgrzech, które ograniczają wolność opinii i wolność wypowiedzi. Wyraził zaniepokojenie, że w następstwie dokonanych zmian w prawie obecne ramy prawne nie zapewniają w pełni wolnej od cenzury i nieograniczonej prasy. Odnotował z zaniepokojeniem, że Rada ds. Mediów i Urząd ds. Mediów nie dysponują wystarczającą niezależnością, aby pełnić swoje funkcje, oraz posiadają zbyt szerokie uprawnienia regulacyjne i do nakładania kar.

(32)  W dniu 13 kwietnia 2018 r. Przedstawiciel OBWE ds. Wolności Mediów stanowczo potępił publikację listy nazwisk ponad 200 osób przez jeden z węgierskich środków przekazu, który twierdził, że ponad 2000 osób, w tym osoby wymienione z nazwiska, rzekomo pracuje nad „obaleniem rządu”. Lista została opublikowana przez węgierski magazyn Figyelő w dniu 11 kwietnia i zawiera nazwiska wielu dziennikarzy, a także innych obywateli. W dniu 7 maja 2018 r. Przedstawiciel OBWE ds. Wolności Mediów wyraził poważne zaniepokojenie odmową udzielenia akredytacji kilku niezależnym dziennikarzom, co uniemożliwiło im relacjonowanie inauguracyjnego posiedzenia nowego Parlamentu Węgier. Ponadto zauważono, że takie wydarzenie nie powinno być wykorzystywane jako narzędzie do ograniczania treści krytycznych relacji i że taka praktyka stanowi zły precedens dla nowej kadencji Parlamentu Węgier.

Wolność nauki

(33)  W dniu 6 października 2017 r. Komisja Wenecka przyjęła opinię w sprawie ustawy XXV z dnia 4 kwietnia 2017 r. dotyczącej zmiany ustawy CCIV z 2011 r. o krajowym szkolnictwie wyższym. Stwierdziła, że wprowadzanie surowszych zasad bez bardzo ważnych powodów, w powiązaniu z rygorystycznymi terminami i poważnymi konsekwencjami prawnymi dla zagranicznych uniwersytetów, które już posiadają siedzibę na Węgrzech i prowadzą zgodną z prawem działalność od wielu lat, wydaje się bardzo problematyczne z punktu widzenia praworządności oraz zasad i gwarancji dotyczących praw podstawowych. Uniwersytety te i ich studenci są chronieni krajowymi i międzynarodowymi przepisami w sprawie wolności nauki, wolności wypowiedzi i zgromadzeń oraz prawa do nauki i wolności nauczania. Komisja Wenecka zaleciła, aby władze węgierskie zapewniły w szczególności, by nowe zasady dotyczące wymogu posiadania zezwolenia na pracę nie wpływały w nieproporcjonalny sposób na wolność nauki oraz były stosowane w sposób niedyskryminacyjny i elastyczny, bez narażania na szwank jakości i międzynarodowego charakteru edukacji już zapewnianej przez istniejące uniwersytety. Obawy dotyczące zmiany ustawy CCIV z 2011 r. o krajowym szkolnictwie wyższym zostały także wyrażone przez specjalnych sprawozdawców ONZ ds. wolności opinii i wypowiedzi, ds. prawa do wolności pokojowego gromadzenia się i zrzeszania się oraz ds. praw kulturalnych w oświadczeniu z dnia 11 kwietnia 2017 r. W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ odnotował brak wystarczającego uzasadnienia dla nakładania takich ograniczeń na wolność myśli, wypowiedzi i zrzeszania się, a także wolność nauki.

(34)  W dniu 17 października 2017 r. węgierski Parlament, na żądanie zainteresowanych instytucji i na podstawie zalecenia Prezydium Węgierskiej Konferencji Rektorów, przedłużył do dnia 1 stycznia 2019 r. termin spełnienia nowych kryteriów przez zagraniczne uniwersytety działające w kraju. Komisja Wenecka z zadowoleniem przyjęła to przedłużenie. Negocjacje między rządem Węgier a zainteresowanymi zagranicznymi instytucjami szkolnictwa wyższego, przede wszystkim Uniwersytetem Środkowoeuropejskim, nadal trwają, w związku z czym stale istnieje niepewność prawa dla zagranicznych uniwersytetów, chociaż Uniwersytet Środkowoeuropejski spełnił nowe kryteria we właściwym terminie.

(35)  W dniu 7 grudnia 2017 r. Komisja podjęła decyzję o pozwaniu Węgier do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żądając zmiany ustawy CCIV z 2011 r. o krajowym szkolnictwie wyższym, która niewspółmiernie ogranicza uniwersytety z Unii i z państw trzecich w ich działalności, a także przywrócenia zgodności ustawy z prawem Unii. Komisja stwierdziła, że nowe ustawodawstwo jest sprzeczne z prawem do wolności nauki, prawem do nauki oraz wolnością prowadzenia działalności gospodarczej przewidzianymi w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej („Karta”) oraz w zobowiązaniach prawnych w ramach międzynarodowego prawa handlowego.

Wolność religii

(36)  W dniu 30 grudnia 2011 r. węgierski Parlament przyjął ustawę nr CCVI z 2011 r. o prawie do wolności sumienia i religii oraz o statusie prawnym kościołów, wyznań i wspólnot religijnych na Węgrzech, która weszła w życie w dniu 1 stycznia 2012 r. Ustawa odebrała osobowość prawną wielu organizacjom religijnym i zmniejszyła liczbę uznanych prawnie kościołów na Węgrzech do 14. W dniu 16 grudnia 2011 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wyraził zaniepokojenie w związku z tą ustawą w piśmie skierowanym do władz węgierskich. W lutym 2012 r., w odpowiedzi na naciski międzynarodowe, węgierski Parlament zwiększył liczbę uznawanych kościołów do 31. W dniu 19 marca 2012 r. Komisja Wenecka przyjęła opinię w sprawie ustawy CCVI z 2011 r. o prawie do wolności sumienia i religii oraz o statusie prawnym kościołów, wyznań i wspólnot religijnych na Węgrzech, w której wskazała, że ustawa określa zestaw nadmiernych i opartych na arbitralnych kryteriach wymogów w odniesieniu do uznawania kościołów. Ponadto wskazała, że ustawa doprowadziła do procesu wykreślenia z rejestru setek uznawanych wcześniej przez prawo kościołów oraz że powoduje w pewnym stopniu nierówne czy wręcz dyskryminacyjne traktowanie wierzeń i wspólnot religijnych, zależnie od tego, czy są uznane czy nie.

(37)  W lutym 2013 r. Trybunał Konstytucyjny Węgier orzekł, że wykreślenie z rejestru uznanych kościołów było niekonstytucyjne. W odpowiedzi na decyzję Trybunału Konstytucyjnego węgierski Parlament zmienił ustawę zasadniczą w marcu 2013 r. W czerwcu i wrześniu 2013 r. węgierski Parlament zmienił ustawę CCVI z 2011 r., aby wprowadzić dwupoziomową klasyfikację obejmującą „wspólnoty religijne” i „zarejestrowane kościoły”. We wrześniu 2013 r. węgierski Parlament zmienił także ustawę zasadniczą wyraźnie w celu zapewnienia sobie uprawnienia do wyboru wspólnot religijnych do „współpracy” z państwem na potrzeby „działań w interesie publicznym”, dając sobie tym samym swobodę decydowania w sprawie uznawania organizacji religijnych większością 2/3 głosów.

(38)  W wyroku z dnia 8 kwietnia 2014 r., Magyar Keresztény Mennonita Egyház i inni przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Węgry naruszyły wolność zrzeszania się w rozumieniu wolności sumienia i religii. Trybunał Konstytucyjny Węgier uznał, że niektóre przepisy regulujące warunki uznawania za kościół są niekonstytucyjne i nakazał ustawodawcy dostosowanie odpowiednich przepisów do wymogów europejskiej konwencji praw człowieka. Odpowiedni akt został przekazany węgierskiemu Parlamentowi w grudniu 2015 r., ale nie uzyskał niezbędnej większości. Nadal oczekiwane jest wykonanie tego wyroku.

Wolność zrzeszania się

(39)  W dniu 9 lipca 2014 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w piśmie do władz węgierskich wyraził zaniepokojenie stygmatyzującą retoryką stosowaną przez polityków kwestionujących legalność prac organizacji pozarządowych w kontekście kontroli, które zostały przeprowadzone przez węgierską Państwową Izbę Obrachunkową w organizacjach pozarządowych będących operatorami i beneficjentami przeznaczonego dla organizacji pozarządowych funduszu dotacji EOG/Norwegia. Rząd węgierski podpisał z funduszem umowę, w wyniku której płatności dotacji są dokonywane bez zakłóceń. . W dniach 8–16 lutego 2016 r. specjalny sprawozdawca ONZ ds. obrońców praw człowieka odwiedził Węgry i w swoim sprawozdaniu wskazał na istotne wyzwania wynikające z obowiązujących ram prawnych regulujących korzystanie z podstawowych wolności, takich jak prawo do wolności opinii i wypowiedzi oraz pokojowego zgromadzania się i zrzeszania się, a także stwierdził, że ustawodawstwo dotyczące bezpieczeństwa narodowego i migracji może wpływać w sposób ograniczający na środowisko społeczeństwa obywatelskiego.

(40)  W kwietniu 2017 r. w węgierskim Parlamencie został przedłożony projekt ustawy o przejrzystości organizacji otrzymujących wsparcie z zagranicy z wyraźnym celem wprowadzenia wymogów związanych z zapobieganiem praniu pieniędzy lub terroryzmowi. Komisja Wenecka uznała w 2013 r., że państwo może mieć różne powody ograniczania finansowania z zagranicy, w tym związane z zapobieganiem praniu pieniędzy lub terroryzmowi, ale takie uzasadnione cele nie mogą być pretekstem do kontrolowania organizacji pozarządowych lub ograniczania możliwości wykonywania przez nie słusznej pracy, m.in. na rzecz obrony praw człowieka. W dniu 26 kwietnia 2017 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy skierował pismo do przewodniczącego węgierskiego Zgromadzenia Narodowego, w którym stwierdził, że projekt ustawy został wprowadzony w warunkach nieprzerwanej antagonizującej retoryki niektórych członków rządzącej koalicji, którzy publicznie określali pewne organizacje pozarządowe mianem „zagranicznych agentów” z powodu źródła ich finansowania, i kwestionowali ich legalność; termin „zagraniczni agenci” jest jednak nieobecny w projekcie. Podobne obawy zostały wyrażone w oświadczeniu przewodniczącego Konferencji Międzynarodowych Organizacji Pozarządowych Rady Europy oraz przewodniczącego Rady Ekspertów ds. Prawa dotyczącego Organizacji Pozarządowych z dnia 7 marca 2017 r., a także w opinii z dnia 24 kwietnia 2017 r. przygotowanej przez Radę Ekspertów ds. Prawa dotyczącego Organizacji Pozarządowych oraz w oświadczeniu specjalnych sprawozdawców ONZ na temat sytuacji obrońców praw człowieka i promocji i ochrony prawa do wolności opinii i wypowiedzi z dnia 15 maja 2017 r.

(41)  W dniu 13 czerwca 2017 r. węgierski Parlament przyjął projekt ustawy z kilkoma zmianami. W opinii z dnia 20 czerwca 2017 r. Komisja Wenecka stwierdziła, że termin „organizacja otrzymująca wsparcie z zagranicy” jest neutralny i opisowy, oraz uznała, że niektóre z tych zmian stanowiły wyraźny postęp, ale jednocześnie niektóre z pozostałych obaw nie zostały uwzględnione, a zmiany nie były wystarczające, aby załagodzić obawę, że ustawa spowoduje nieproporcjonalną i niepotrzebną ingerencję w wolność zrzeszania się i wolność słowa, prawo do prywatności, a także zakaz dyskryminacji. W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ odnotował brak wystarczającego uzasadnienia do nakładania takich wymogów, które wydają się próbą zdyskredytowania pewnych organizacji pozarządowych, w tym zajmujących się ochroną praw człowieka na Węgrzech.

(42)  W dniu 7 grudnia 2017 r. Komisja podjęła decyzję o wszczęciu przeciwko Węgrom postępowania w związku z niewypełnieniem obowiązków na podstawie postanowień Traktatu w sprawie swobodnego przepływu kapitału, ze względu na przepisy zawarte w ustawie o organizacjach pozarządowych, które zdaniem Komisji pośrednio dyskryminują i niewspółmiernie ograniczają darowizny z zagranicy dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Ponadto Komisja zarzuciła, że Węgry naruszyły prawo do wolności zrzeszania się oraz prawa do ochrony życia prywatnego i danych osobowych zapisane w Karcie, a także w związku z postanowieniami Traktatu w sprawie swobodnego przepływu kapitału, określonymi w art. 26 ust. 2 i art. 56 i 63 TFUE.

(43)  W lutym 2018 r. rząd Węgier przedstawił pakiet legislacyjny obejmujący trzy projekty ustaw (T/19776, T/19775, T/19774). W dniu 14 lutego 2018 r. przewodniczący Konferencji Międzynarodowych Organizacji Pozarządowych Rady Europy oraz przewodniczący Rady Ekspertów ds. Prawa dotyczącego Organizacji Pozarządowych wydali oświadczenie, w którym wskazali, że pakiet nie jest zgodny z zasadą wolności zrzeszania się, w szczególności w odniesieniu do organizacji pozarządowych zajmujących się migrantami. W dniu 15 lutego 2018 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wyraził podobne obawy. W dniu 8 marca 2018 r. specjalny sprawozdawca ONZ ds. propagowania i ochrony prawa do wolności opinii i wypowiedzi, specjalny sprawozdawca ds. sytuacji obrońców praw człowieka, niezależny ekspert ds. praw człowieka i międzynarodowej solidarności, specjalny sprawozdawca ds. praw człowieka w odniesieniu do migrantów oraz specjalny sprawozdawca ds. współczesnych form rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i pokrewnych przejawów nietolerancji ostrzegli, że ustawa doprowadzi do nieuzasadnionych ograniczeń wolności zrzeszania się i wolności słowa na Węgrzech. W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził zaniepokojenie, że przez odniesienie do „przetrwania narodu” oraz ochrony obywateli i kultury, a także przez powiązanie pracy organizacji pozarządowych z domniemaną konspiracją międzynarodową pakiet legislacyjny stygmatyzowałby organizacje pozarządowe oraz ograniczałby ich zdolność do prowadzenia ważnych działań wspierających prawa człowieka, a w szczególności prawa uchodźców, osób ubiegających się o azyl i migrantów. Wyraził także obawę, że narzucanie ograniczeń w finansowaniu organizacji pozarządowych z zagranicy mogłoby być wykorzystywane do wywierania na nie bezprawnych nacisków oraz do bezzasadnego ingerowania w ich działania. Celem jednego z projektów ustaw było opodatkowanie wszystkich funduszy otrzymywanych przez organizacje pozarządowe z zagranicy, w tym z Unii, w wysokości 25 %. Pakiet ustawodawczy pozbawiłby także organizacje pozarządowe środków odwoławczych od decyzji uznaniowych. W dniu 22 marca 2018 r. Komisja Prawna i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zwróciła się o opinię do Komisji Weneckiej w sprawie projektu pakietu ustawodawczego.

(44)  W dniu 29 maja 2018 r. rząd Węgier przedstawił projekt ustawy zmieniającej niektóre ustawy związane ze zwalczaniem nielegalnej imigracji (T/333). Projekt jest zmienioną wersją poprzedniego pakietu ustawodawczego i zawiera propozycje nakładania sankcji karnych za „ułatwianie nielegalnej imigracji”. Tego samego dnia Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców zaapelowało o wycofanie projektu i wyraziło zaniepokojenie, że przegłosowanie tych projektów pozbawiłoby ludzi, którzy muszą porzucać swoje domy, podstawowej pomocy i usług, a także bardziej zaogniłoby już i tak napiętą debatę publiczną oraz sprowokowało do ksenofobicznych zachowań. W dniu 1 czerwca 2018 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wyraził podobne obawy. W dniu 31 maja 2018 r. przewodniczący Komisji Prawnej i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy potwierdził wniosek o opinię do Komisji Weneckiej w sprawie projektu pakietu ustawodawczego. Projekt został przyjęty w dniu 20 czerwca 2018 r., zanim Komisja Wenecka wydała opinię. W dniu 21 czerwca 2018 r. Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka potępił decyzję węgierskiego Parlamentu. W dniu 22 czerwca 2018 r. Komisja Wenecka i Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE stwierdziły, że przepis o odpowiedzialności karnej może zniechęcić do prowadzenia chronionej działalności związanej z organizowaniem i wyrażaniem opinii, a także narusza prawo do wolności zrzeszania się i prawo do wolności wypowiedzi, i dlatego powinien zostać uchylony.

Prawo do równego traktowania

(45)  W dniach 17–27 maja 2016 r. grupa robocza ONZ ds. dyskryminacji kobiet w prawie i w praktyce odwiedziła Węgry. W swoim sprawozdaniu grupa robocza wskazała, że konserwatywny model rodziny, którego ochrona jest gwarantowana jako niezbędna do przetrwania narodu, nie powinien stanowić niezrównoważonej przeciwwagi dla politycznych, gospodarczych i społecznych praw kobiet oraz wzmocnienia pozycji kobiet. Grupa robocza wskazała także, że prawo kobiet do równouprawnienia nie może być postrzegane wyłącznie w świetle ochrony słabszych grup obok dzieci, osób starszych i osób niepełnosprawnych, gdyż stanowią one nieodłączną część wszystkich takich grup. Nowe podręczniki szkolne nadal zawierają stereotypy związane z płcią i przedstawiają kobiety przede wszystkim jako matki i żony, a w niektórych przypadkach opisują matki jako mniej inteligentne od ojców. Z drugiej strony grupa robocza doceniła wysiłki rządu węgierskiego zmierzające do większego godzenia pracy i życia rodzinnego dzięki wprowadzeniu przepisów sprzyjających systemowi wsparcia rodziny oraz dotyczących wczesnej edukacja i opieki nad dzieckiem. We wstępnych ustaleniach i wnioskach przyjętych w dniu 9 kwietnia 2018 r. ograniczona misja obserwacji wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE na węgierskie wybory parlamentarne w 2018 r. stwierdziła, że kobiety są niewystarczająco reprezentowane w życiu politycznym oraz że nie ma wymogów prawnych dotyczących promowania równości płci w kontekście wyborczym. Chociaż jedna duża partia umieściła kobietę na czele swojej listy krajowej, a niektóre partie zawarły kwestie związane z płcią w swoich programach, upodmiotowienie kobiet nie cieszyło się dużym zainteresowaniem jako temat kampanii, także w mediach.

(46)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ z zadowoleniem przyjął podpisanie konwencji stambulskiej, lecz wyraził ubolewanie, że w odniesieniu do pozycji kobiet w społeczeństwie na Węgrzech nadal dominują stereotypowe zachowania patriarchalne oraz odnotował z zaniepokojeniem dyskryminacyjne uwagi wobec kobiet ze strony osobistości politycznych. Zauważył także, że węgierski kodeks postępowania karnego nie chroni w pełni kobiet będących ofiarami przemocy domowej. Wyraził zaniepokojenie faktem, że kobiety nie są wystarczająco reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych w sektorze publicznym, zwłaszcza w rządowych ministerstwach i Parlamencie Węgier. Dotychczas nie ratyfikowano konwencji stambulskiej.

(47)  Ustawa zasadnicza Węgier określa obowiązkowe przepisy dotyczące ochrony miejsc pracy rodziców oraz przestrzegania zasady równego traktowania. Istnieją więc specjalne przepisy prawa pracy dotyczące kobiet oraz matek i ojców wychowujących dzieci. W dniu 27 kwietnia 2017 r. Komisja wydała uzasadnioną opinię wzywającą Węgry do prawidłowego wdrożenia dyrektywy 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady(3), ponieważ węgierskie prawo przewiduje wyjątek od zakazu dyskryminacji ze względu na płeć, który ma o wiele szerszy zakres niż wyjątek przewidziany w dyrektywie. W tym samym dniu Komisja wydała uzasadnioną opinię skierowaną do Węgier w sprawie braku zgodności z dyrektywą Rady 92/85/EWG(4), w której Komisja stwierdziła, że pracodawcy mają obowiązek dostosowania warunków pracy pracownic w ciąży lub pracownic karmiących piersią w celu uniknięcia zagrożeń dla ich zdrowia lub bezpieczeństwa. Rząd Węgier zobowiązał się do zmiany odpowiednich przepisów ustawy CXXV z 2003 r. w sprawie równego traktowania i wspierania równości szans oraz ustawy I z 2012 r. w sprawie kodeksu pracy. W związku z tym w dniu 7 czerwca 2018 r. sprawę zamknięto.

(48)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził zaniepokojenie, że konstytucyjny zakaz dyskryminacji nie wymienia wyraźnie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej wśród przyczyn dyskryminacji oraz że restrykcyjna definicja rodziny może powodować dyskryminację, gdyż nie obejmuje pewnych typów rodziny, w tym par jednopłciowych. Komitet był także zaniepokojony aktami przemocy oraz powszechnością negatywnych stereotypów i uprzedzeń względem lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych, w szczególności w sektorze zatrudnienia i edukacji.

(49)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ mówił także o przymusowym umieszczaniu w zakładach opieki zdrowotnej, izolowaniu i przymusowym leczeniu dużej liczby osób cierpiących na zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność intelektualną i zaburzenia psychospołeczne, a także o zgłaszanych przypadkach przemocy oraz okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania i zarzutach dotyczących wysokiej liczby niezbadanych zgonów w instytucjach zamkniętych.

Prawa osób należących do mniejszości, w tym Romów i Żydów, oraz ochrona przed wypowiedziami nawołującymi do nienawiści wobec tych mniejszości

(50)  W sprawozdaniu opracowanym w następstwie wizyty na Węgrzech, opublikowanym w dniu 16 grudnia 2014 r., Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wskazał, że jest zaniepokojony pogorszeniem się sytuacji w zakresie rasizmu i nietolerancji na Węgrzech, przy czym najbardziej rażącą formą nietolerancji jest antycygańskość, przejawiająca się surowym traktowaniem i przemocą względem Romów, a także marszami paramilitarnymi i patrolowaniem wsi zamieszkałych przez Romów. Wskazał także, że pomimo stanowiska przyjętego przez władze węgierskie potępiającego antysemickie wystąpienia, antysemityzm jest nawracającym problemem, wyrażającym się w mowie nienawiści i przypadkach przemocy wobec Żydów lub ich mienia. Ponadto wspomniał on o nasileniu się ksenofobii ukierunkowanej na migrantów, w tym osoby ubiegające się o azyl i uchodźców, oraz o nietolerancji dotykającej inne grupy społeczne, takie jak osoby LGBTI, osoby ubogie i bezdomne. Europejska Komisja przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji wymieniła podobne obawy w swoim sprawozdaniu w sprawie Węgier opublikowanym w dniu 9 czerwca 2015 r.

(51)  W czwartej opinii w sprawie Węgier przyjętej w dniu 25 lutego 2016 r. komitet doradczy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych odnotował, że Romowie nadal doświadczają systemowej dyskryminacji i nierówności we wszystkich dziedzinach życia, w tym w mieszkalnictwie, zatrudnieniu, edukacji, dostępie do opieki zdrowotnej oraz udziale w życiu społecznym i politycznym. W rezolucji z dnia 5 lipca 2017 r. Komitet Ministrów Rady Europy zalecił węgierskim władzom podejmowanie systematycznych i skutecznych wysiłków na rzecz zapobiegania nierównościom i dyskryminacji doświadczanym przez Romów, zwalczania ich i karania za ich popełnienie, poprawy – w ścisłej konsultacji z przedstawicielami Romów – warunków życia, dostępu do opieki zdrowotnej i zatrudnienia Romów oraz przyjęcie skutecznych środków w celu położenia kresu praktykom prowadzącym do ciągłej segregacji romskich dzieci w szkołach, a także zdwojenie wysiłków na rzecz eliminowania niedociągnięć doświadczanych przez romskie dzieci w obszarze edukacji, zapewnienia, by romskie dzieci miały taki sam dostęp do wszystkich poziomów edukacji o wysokiej jakości, oraz nieprzerwane podejmowanie działań ukierunkowanych na zapobieganie krzywdzącemu umieszczaniu dzieci w szkołach i klasach specjalnych. Węgierski rząd podjął szereg istotnych działań na rzecz większego włączenia Romów. W dniu 4 lipca 2012 r. przyjął plan działania w zakresie ochrony zatrudnienia, aby chronić zatrudnienie pracowników znajdujących się w szczególnie niekorzystnej sytuacji i wspierać zatrudnienie osób długotrwale bezrobotnych. Przyjął także strategię sektorową w dziedzinie opieki zdrowotnej „Zdrowe Węgry 2014–2020” w celu zmniejszenia nierówności związanych z opieką zdrowotną. W 2014 r. przyjął strategię na lata 2014–2020 dotyczącą zajęcia się mieszkaniami o charakterze slumsów w osiedlach dotkniętych zjawiskiem segregacji. Jednakże zgodnie ze sprawozdaniem FRA na temat praw podstawowych z 2018 r. odsetek młodych Romów zajmujących się głównie działalnością inną niż praca, edukacja czy szkolenia wzrósł z 38 % w 2011 r. do 51 % w 2016 r.

(52)  W wyroku z dnia 29 stycznia 2013 r., Horváth i Kiss przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że odnośne węgierskie ustawodawstwo stosowane w praktyce nie zawierało odpowiednich gwarancji oraz skutkowało nadmierną reprezentacją i segregacją romskich dzieci w szkołach specjalnych z powodu systematycznego błędnego diagnozowania zaburzeń psychicznych, co stanowi naruszenie prawa do nauki wolnej od dyskryminacji. Nadal oczekiwane jest wykonanie tego wyroku.

(53)  W dniu 26 maja 2016 r. Komisja wysłała władzom węgierskim wezwanie do usunięcia uchybienia w odniesieniu do węgierskiego ustawodawstwa i praktyk administracyjnych, które skutkują nieproporcjonalnie nadmierną reprezentacją romskich dzieci w szkołach specjalnych dla dzieci cierpiących na zaburzenia psychiczne oraz dużym stopniem segregacji w nauczaniu w zwykłych szkołach. Rząd Węgier nawiązał czynny dialog z Komisją. Węgierska strategia na rzecz integracji społecznej koncentruje się na promowaniu zintegrowanej edukacji, ograniczaniu segregacji, przełamywaniu międzypokoleniowego przekazywania niekorzystnych sytuacji życiowych i tworzeniu integracyjnego środowiska szkolnego. Ponadto od stycznia 2017 r. uzupełniono ustawę o edukacji publicznej o dodatkowe gwarancje, rząd węgierski zainicjował oficjalne audyty w latach 2011–2015, a następnie urzędy państwowe podjęły odpowiednie działania.

(54)  W wyroku z dnia 20 października 2015 r., Balázs przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia zakazu dyskryminacji w kontekście nieuwzględnienia zarzutu antyromskiego motywu ataku. W wyroku z dnia 12 kwietnia 2016 r., R.B. przeciwko Węgrom, oraz w wyroku z dnia 17 stycznia 2017 r., Király i Dömötör przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia prawa do poszanowania życia prywatnego ze względu na niewystarczające dochodzenie w sprawie zarzutów o znęcanie się umotywowane kwestiami rasowymi. W wyroku z dnia 31 października 2017 r., M.F. przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia zakazu dyskryminacji w połączeniu z zakazem nieludzkiego lub poniżającego traktowania, gdyż władze nie zbadały ewentualnych rasowych powodów wspomnianej sprawy. Nadal oczekiwane jest wykonanie obydwu wyroków. W następstwie wyroków w sprawach Balázs przeciwko Węgrom i R.B. przeciwko Węgrom zmiana okoliczności wskazujących na przestępstwo „podżegania do przemocy lub nienawiści wobec społeczności” w kodeksie karnym weszła jednakże w życie dnia 28 października 2016 r. z myślą o wdrożeniu decyzji ramowej Rady 2008/913/WSiSW(5). W 2011 r. zmieniono kodeks karny, aby przeciwdziałać kampaniom skrajnie prawicowych grup paramilitarnych, wprowadzając pojęcie tzw. „przestępstwa w mundurze”, zagrożonego karą trzech lat pozbawienia wolności i polegającego na wszelkich prowokacyjnych, aspołecznych zachowaniach wzbudzających strach w członku społeczności narodowej, etnicznej lub religijnej.

(55)  W dniach 29 czerwca–1 lipca 2015 r. Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE zorganizowało terenową wizytę kontrolną na Węgrzech w następstwie zgłoszeń dotyczących działań podejmowanych przez samorząd Miszkolca w odniesieniu do przymusowej eksmisji Romów. Organy lokalne przyjęły model środków antyromskich, nawet przed zmianą lokalnego dekretu z 2014 r., a osoby publiczne w mieście często wydawały oświadczenia antyromskie. Donoszono, że w lutym 2013 r. burmistrz Miszkolca powiedział, że chce oczyścić miasto z „antyspołecznych, zdemoralizowanych Romów”, którym zarzucał bezprawne korzystanie z programu Nest (program Fészekrakó) obejmującego zasiłki mieszkaniowe i osoby mieszkające w mieszkaniach socjalnych z opłatami za czynsz i utrzymanie. Słowa te dały sygnał do rozpoczęcia serii eksmisji, a w ciągu miesiąca pięćdziesiąt mieszkań zostało usuniętych z 273 mieszkań w odpowiedniej kategorii – również po to, by oczyścić grunty w celu renowacji stadionu. Na podstawie odwołania właściwego urzędu państwowego Sąd Najwyższy unieważnił odpowiednie przepisy decyzją z dnia 28 kwietnia 2015 r. Komisarz ds. praw podstawowych i zastępca komisarza ds. praw mniejszości narodowych w dniu 5 czerwca 2015 r. wydali wspólną opinię na temat łamania praw podstawowych Romów w Miszkolcu, której zalecenia nie zostały przyjęte przez samorząd. Węgierski Urząd ds. Równego Traktowania również przeprowadził dochodzenie i wydał decyzję w lipcu 2015 r., wzywając samorząd do zaprzestania wszelkich eksmisji i opracowania planu działania dotyczącego sposobu oferowania mieszkań przy poszanowaniu godności ludzkiej. W dniu 26 stycznia 2016 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wysłał pisma do rządów Albanii, Bułgarii, Francji, Węgier, Włoch, Serbii i Szwecji dotyczące przymusowych eksmisji Romów. Pismo do władz węgierskich wyrażało zaniepokojenie traktowaniem Romów w Miszkolcu. Plan działania przyjęto w dniu 21 kwietnia 2016 r., a w międzyczasie powołano agencję do spraw mieszkalnictwa socjalnego. W decyzji z dnia 14 października 2016 r. Urząd ds. Równego Traktowania stwierdził, że gmina wypełniła ciążące na niej zobowiązania. Niemniej jednak Europejska Komisja przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji w przyjętych w dniu 15 maja 2018 r. wnioskach w sprawie wdrażania zaleceń dotyczących Węgier stwierdziła, że pomimo pewnych pozytywnych zmian zmierzających do poprawy warunków mieszkaniowych Romów jej zalecenia nie zostały wdrożone.

(56)  W rezolucji z dnia 5 lipca 2017 r. Komitet Ministrów Rady Europy zalecił, by władze węgierskie nadal pracowały nad poprawą dialogu ze społecznością żydowską i zapewnieniem jego zrównoważonego charakteru oraz by nadały najwyższy priorytet zwalczaniu antysemityzmu w przestrzeni publicznej, podejmowały ciągłe wysiłki w celu skutecznego zapobiegania wszelkim aktom wynikającym z pobudek rasowych i etnicznych lub antysemickich, w tym aktom wandalizmu i mowy nienawiści, ich wykrywania, prowadzenia dochodzeń w ich sprawie oraz ścigania i karania za nie, a także by rozważyły zmianę prawa w celu zapewnienia jak największej ochrony prawnej przed przestępstwami na tle rasistowskim.

(57)  Węgierski rząd nakazał podwyższenie renty dożywotniej dla ocalonych z Holokaustu o 50 % w 2012 r., w 2013 r. powołał węgierski komitet pamięci Holocaustu – 2014, ogłosił rok 2014 Rokiem Pamięci Ofiar Holocaustu, uruchomił programy renowacji i odnowy kilku węgierskich synagog i cmentarzy żydowskich, a obecnie przygotowuje się do Olimpiady Machabejskiej w 2019 r., która odbędzie się w Budapeszcie. Węgierskie ustawy identyfikują kilka przestępstw związanych z nienawiścią lub podżeganiem do nienawiści, w tym akty antysemityzmu lub zaprzeczania Holocaustowi bądź umniejszania znaczenia Holocaustu. Węgry otrzymały przewodnictwo w International Holocaust Remembrance Alliance (IHRA) w latach 2015–2016. Jednakże w przemówieniu wygłoszonym dnia 15 marca 2018 r. w Budapeszcie premier Węgier dopuścił się polemicznych ataków, z wykorzystaniem wyraźnie antysemickich stereotypów przeciwko George’owi Sorosowi, które można by ocenić jako karalne.

(58)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził zaniepokojenie doniesieniami, według których społeczność romska nadal doświadcza szeroko rozpowszechnionej dyskryminacji i wykluczenia, bezrobocia oraz segregacji w obszarze mieszkalnictwa i edukacji. W szczególności wyrażał zaniepokojenie, że niezależnie od ustawy o edukacji publicznej wszechobecna jest segregacja w szkołach, zwłaszcza kościelnych i prywatnych, a liczba romskich dzieci umieszczanych w szkołach dla dzieci o niewielkim stopniu niepełnosprawności pozostaje nieproporcjonalnie wysoka. Wyrażał także obawy dotyczące powszechności przestępstw z nienawiści oraz mowy nienawiści w debacie politycznej, mediach i internecie skierowanej przeciwko mniejszościom, w szczególności Romom, muzułmanom, migrantom i uchodźcom, w tym w kontekście kampanii finansowanych przez rząd. Komitet wyraził zaniepokojenie powszechnością antysemickich stereotypów. Komitet odnotował także z niepokojem zarzuty, że liczba zarejestrowanych przestępstw z nienawiści jest niezwykle niska, gdyż policja często nie prowadzi dochodzeń w odniesieniu do wiarygodnych zgłoszeń przestępstw z nienawiści i nawoływania do nienawiści stanowiącego przestępstwo ani nie ściga ich sprawców. Ponadto Komitet wyraził zaniepokojenie doniesieniami na temat utrzymującej się praktyki profilowania rasowego Romów przez policję.

(59)  W sprawie dotyczącej wsi Gyöngyöspata, gdzie policja lokalna nakładała grzywny za drobne wykroczenia drogowe jedynie na Romów, w wyroku pierwszej instancji stwierdzono, że praktyka ta stanowiła prześladowanie i bezpośrednią dyskryminację Romów, nawet jeśli indywidualne środki były zgodne z prawem. Sąd drugiej instancji oraz Sąd Najwyższy orzekły, że Węgierska Unia Wolności Obywatelskich, która złożyła skargę actio popularis, nie przedstawiła dowodów na dyskryminację. Sprawę skierowano do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

(60) Zgodnie z czwartą poprawką do ustawy zasadniczej „wolność słowa nie może być wykorzystywana w celu naruszania godności narodu węgierskiego lub jakiejkolwiek społeczności narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej”. Węgierski kodeks karny karze podżeganie do przemocy lub nienawiści wobec członka jednej z tych społeczności. Rząd powołał grupę roboczą przeciwko przestępstwom z nienawiści zapewniającą szkolenie funkcjonariuszom policji i pomagającą ofiarom współpracować z policją i zgłaszać incydenty.

Prawa podstawowe migrantów, osób ubiegających się o azyl i uchodźców

(61)  W dniu 3 lipca 2015 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców wyraził zaniepokojenie z powodu przyspieszonej procedury zmiany prawa w dziedzinie azylu. W dniu 17 września 2015 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka wyraził opinię, że traktowanie uchodźców i migrantów przez Węgry jest naruszeniem prawa międzynarodowego. W dniu 27 listopada 2015 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wydał oświadczenie, zgodnie z którym reakcja Węgier na problem uchodźców nie przestrzega praw człowieka. W dniu 21 grudnia 2015 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Rada Europy oraz Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE wezwały Węgry do powstrzymania się od stosowania strategii politycznych i praktyk, które propagują nietolerancję i strach oraz pobudzają ksenofobię wobec uchodźców i migrantów. W dniu 6 czerwca 2016 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców wyraził zaniepokojenie rosnącą liczbą zarzutów dotyczących popełnianych na Węgrzech przez organy graniczne nadużyć wobec osób ubiegających się o azyl i migrantów, a także szerszymi restrykcyjnymi środkami stosowanymi przy kontroli granicznej i środkami ustawodawczymi, w tym dostępem do procedur azylowych. W dniu 10 kwietnia 2017 r. Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców wezwało do natychmiastowego zawieszenia transferów na mocy rozporządzenia dublińskiego na Węgry. W 2017 r. na 3397 wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej złożonych na Węgrzech odrzucono 2880, co oznacza bardzo wysoki wskaźnik odmów sięgający 69,1 %. W 2015 r. na 480 apelacji dotyczących wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej pozytywnie rozpatrzono 40, czyli 9 %. W 2016 r. na 775 apelacji pozytywnie rozpatrzono 5, czyli 1 %, natomiast w 2017 r. nie złożono ani jednej apelacji.

(62)  Urzędnik ds. praw podstawowych Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej odwiedził Węgry w październiku 2016 r. i w marcu 2017 r., gdyż obawiał się, że Agencja może działać w warunkach, które nie przestrzegają poszanowania, ochrony i realizacji praw osób przekraczających węgiersko-serbską granicę, co może stawiać Agencję w sytuacjach, które de facto są naruszeniem Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Urzędnik ds. praw podstawowych stwierdził w marcu 2017 r., że ryzyko współodpowiedzialności Agencji za łamanie praw podstawowych – zgodnie z art. 34 rozporządzenia w sprawie Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej – jest nadal bardzo wysokie.

(63)  W dniu 3 lipca 2014 r. Grupa Robocza ONZ ds. Arbitralnych Zatrzymań wskazała, że sytuacja osób ubiegających się o azyl i migrantów o nieuregulowanym statusie wymaga zdecydowanej poprawy i uwagi, aby zapewnić ochronę przed arbitralnym pozbawianiem wolności. Podobne obawy dotyczące zatrzymywania, w szczególności nieletnich pozbawionych opieki, wyraził także Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w sprawozdaniu opracowanym w następstwie wizyty na Węgrzech, które zostało opublikowane w dniu 16 grudnia 2014 r. W dniach 21–27 października 2015 r. Europejski Komitet do spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu odwiedził Węgry i wskazał w swoim sprawozdaniu znaczną liczbę skarg cudzoziemców (w tym nieletnich pozbawionych opieki) w związku z niewłaściwym traktowaniem fizycznym przez funkcjonariuszy policji i uzbrojonych strażników pracujących w ośrodkach dla imigrantów i osób ubiegających się o azyl. W dniu 7 marca 2017 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców wyraził obawy związane z nową ustawą przegłosowaną w węgierskim Parlamencie, przewidującą obowiązkowe przetrzymywanie wszystkich osób ubiegających się o azyl, w tym dzieci, przez cały okres trwania procedury azylowej. W dniu 8 marca 2017 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wydał oświadczenie, w którym wyraził podobne zaniepokojenie w związku z tą ustawą. W dniu 31 marca 2017 r. Podkomitet ONZ do spraw Zapobiegania Torturom wezwał Węgry do natychmiastowego zajęcia się kwestią nadużywania środków pozbawienia wolności i zbadania alternatywnych rozwiązań.

(64)  W wyroku z dnia 5 lipca 2016 r., O.M. przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że doszło do naruszenia prawa do wolności i bezpieczeństwa, mającego postać niemal arbitralnego zatrzymania. Odnośne organy nie dochowały zwłaszcza należytej staranności, nakazując zatrzymanie osoby ubiegającej się o ochronę międzynarodową bez sprawdzenia, do jakiego stopnia osoby szczególnie narażone – w tym przypadku osoby LGBT, tak jak odnośna osoba ubiegająca się o ochronę międzynarodową – były bezpieczne lub nie w zamknięciu z innymi osobami zatrzymanymi, z których wiele pochodziło z krajów o powszechnych kulturowych lub religijnych uprzedzeniach wobec takich osób. Nadal oczekiwane jest wykonanie tego wyroku.

(65)  W dniach 12–16 czerwca 2017 r. specjalny przedstawiciel Sekretarza Generalnego Rady Europy ds. migracji i uchodźców odwiedził Serbię i dwie strefy tranzytowe na Węgrzech. W swoim sprawozdaniu specjalny przedstawiciel stwierdził, że zawracanie migrantów i uchodźców z użyciem przymusu z Węgier do Serbii budzi obawy ze względu na art. 2 (prawo do życia) i 3 (zakaz tortur) europejskiej konwencji praw człowieka (EKPC). Specjalny przedstawiciel zauważył również, że restrykcyjne praktyki w zakresie przyjmowania osób ubiegających się o azyl w strefach tranzytowych Röszke i Tompa często powodują, że osoby ubiegające się o azyl szukają nielegalnych sposobów przekraczania granicy i są zmuszone zwracać się do przemytników i handlarzy ludźmi, narażając się na wszelkie związane z tym zagrożenia. Wskazał też, że procedury azylowe, prowadzone w strefach tranzytu, są pozbawione odpowiednich gwarancji chroniących osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową przed odesłaniem do krajów, w których grozi im traktowanie sprzeczne z art. 2 i 3 EKPC. Specjalny przedstawiciel stwierdził, że węgierskie ustawodawstwo i praktyki muszą być dostosowane do wymogów EKPC. Specjalny przedstawiciel zawarł kilka zaleceń, w tym apel do władz węgierskich o przyjęcie koniecznych środków, także dzięki przeglądowi odpowiednich ram prawnych i zmianie właściwych praktyk, w celu zapewnienia, by wszyscy cudzoziemcy przybywający na granicę lub znajdujący się na węgierskim terytorium mieli możliwość złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. W dniach 5–7 lipca 2017 r. delegacja Komitetu Lanzarote Rady Europy (komitet stron Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych) także odwiedziła dwie strefy tranzytowe oraz przedstawiła szereg zaleceń, w tym wezwanie do traktowania wszystkich osób poniżej 18. roku życia jako dzieci bez ich dyskryminacji ze względu na wiek w celu zapewnienia, by wszystkie dzieci pod węgierską jurysdykcją były chronione przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych oraz w celu systematycznego umieszczania ich w zwykłych instytucjach ochrony dzieci w celu zapobiegania możliwemu wykorzystywaniu lub niegodziwemu traktowaniu w celach seksualnych przez dorosłych i młodocianych w strefach tranzytowych. W dniach 18–20 grudnia 2017 r. delegacja grupy ekspertów do spraw działań przeciwko handlowi ludźmi (GRETA) Rady Europy odwiedziła Węgry, w tym dwie strefy tranzytowe, i stwierdziła, że strefa tranzytowa, która jest faktycznie miejscem pozbawienia wolności, nie może być uznawana za odpowiednie i bezpieczne miejsce zakwaterowania dla ofiar handlu ludźmi. Wezwała organy węgierskie do przyjęcia ram prawnych służących identyfikacji ofiar handlu ludźmi wśród obywateli państw trzecich, którzy nie są legalnymi rezydentami, oraz do usprawnienia procedur identyfikacji ofiar handlu ludźmi wśród osób ubiegających się o azyl i migrantów o nieuregulowanym statusie. Ponadto od 1 stycznia 2018 r. wprowadzono dodatkowe przepisy faworyzujące małoletnich w ogóle, a nieletnich pozbawionych opieki w szczególności; opracowano między innymi specjalny program nauczania dla małoletnich ubiegających się o azyl. ECRI w opublikowanych w dniu 15 maja 2018 r. wnioskach w sprawie wdrażania zaleceń dotyczących Węgier stwierdziła, że uznając ogromne wyzwania, z jakimi zmagają się Węgry w następstwie masowego napływu migrantów i uchodźców, jest niemniej jednak zbulwersowana środkami podjętymi w odpowiedzi na nie i poważnym pogorszeniem sytuacji od czasu piątego sprawozdania. Władze powinny pilnie zakończyć przetrzymywanie w strefach tranzytu, zwłaszcza rodzin z dziećmi i nieletnich pozbawionych opieki.

(66)  W wyroku z dnia 14 marca 2017 r., Ilias i Ahmed przeciwko Węgrom, Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że doszło do naruszenia prawa osób ubiegających się o ochronę międzynarodową do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził także, że doszło do naruszenia zakazu nieludzkiego lub poniżającego traktowania w związku z wydaleniem osób ubiegających się o ochronę międzynarodową do Serbii, a także naruszenia prawa do skutecznego środka odwoławczego w odniesieniu do warunków zatrzymania w strefie tranzytowej w Röszke. Sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania przed wielką izbą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

(67)  W dniu 14 marca 2018 r. Ahmed H., Syryjczyk zamieszkały na Cyprze, który próbował pomóc swojej rodzinie w ucieczce z Syrii i przekroczeniu granicy serbsko-węgierskiej we wrześniu 2015 r., został skazany przez węgierski sąd na 7 lat więzienia i 10 lat wydalenia z kraju na podstawie oskarżeń o „akty terrorystyczne”, co podnosi kwestię stosowania prawa antyterrorystycznego na Węgrzech oraz prawa do rzetelnego procesu sądowego.

(68)  W wyroku z dnia 6 września 2017 r. w sprawie C-643/15 i C-647/15 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił w całości skargi wniesione przez Słowację i Węgry przeciwko tymczasowemu mechanizmowi obowiązkowej relokacji osób ubiegających się o azyl, zgodnie z decyzją Rady (UE) 2015/1601. Jednakże od czasu tego wyroku Węgry nie zastosowały się do wspomnianej decyzji. W dniu 7 grudnia 2017 r. Komisja podjęła decyzję o pozwaniu Republiki Czeskiej, Węgier i Polski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z powodu niezastosowania się do obowiązków związanych z relokacją.

(69)  W dniu 7 grudnia 2017 r. Komisja podjęła decyzję o dalszych krokach w postępowaniu w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wobec Węgier, wysyłając uzasadnioną opinię w związku z przepisami w dziedzinie azylu. Komisja uważa, że ustawodawstwo Węgier nie jest zgodne z prawem Unii, a w szczególności z dyrektywami Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/32/UE(6), 2008/115/WE(7) i 2013/33/UE(8) oraz kilkoma postanowieniami Karty.

(70)  W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził zaniepokojenie, że węgierska ustawa przyjęta w marcu 2017 r., która umożliwia automatyczne przeniesienie do stref tranzytowych wszystkich osób ubiegających się o azyl na czas trwania procedury azylowej, z wyjątkiem dzieci poniżej 14. roku życia pozbawionych opieki, nie spełnia norm prawnych ze względu na dozwolony przedłużającą się i nieokreśloną długość izolacji, brak wymogów prawnych w zakresie szybkiego zbadania szczególnych warunków dotyczących każdej osoby oraz brak gwarancji proceduralnych umożliwiających skuteczne zakwestionowanie przeniesienia do stref tranzytowych. Komitet był w szczególności zaniepokojony doniesieniami dotyczącymi powszechnego korzystania z automatycznego zatrzymywania imigrantów w ośrodkach zatrzymań na terytorium Węgier oraz wyraził obawę, że ograniczenia wolności osobistej były wykorzystywane jako ogólny środek odstraszający przed nielegalnym wjazdem, a nie w odpowiedzi na indywidualnie określone ryzyko. Ponadto Komitet był zaniepokojony zarzutami dotyczącymi niezadowalających warunków w niektórych ośrodkach zatrzymań. Odnotował z zaniepokojeniem prawo dotyczące zawracania, najpierw wprowadzone w czerwcu 2016 r. i umożliwiające wydalenie przez policję dowolnej osoby nielegalnie przekraczającej granicę i zatrzymanej na terytorium Węgier w odległości 8 km od granicy, a następnie rozszerzone na całe terytorium Węgier, a także dekret 191/2015 określający Serbię jako „bezpieczne państwo trzecie”, umożliwiający zawracanie osób na granicy Węgier z Serbią. Komitet odnotował z zaniepokojeniem doniesienia, zgodnie z którymi zawracanie było stosowane masowo, a osoby objęte tym środkiem mają bardzo ograniczoną możliwość złożenia wniosku azylowego lub skorzystania z prawa do odwołania. Odnotował także z zaniepokojeniem doniesienia dotyczące zbiorowych i brutalnych wydaleń, w tym zarzuty dotyczące poważnych pobić, ataków z wykorzystaniem psów policyjnych i strzelania gumowymi kulami, skutkujących poważnymi obrażeniami oraz, w co najmniej jednym przypadku, utratą życia przez osobę ubiegającą się o azyl. Wyraził także zaniepokojenie doniesieniami wskazującymi, że ocena wieku dzieci ubiegających się o azyl i nieletnich pozbawionych opieki przeprowadzana w strefach tranzytowych jest nieadekwatna, polega w dużej mierze na ocenie wzrokowej przez specjalistę i jest niedokładna, a także doniesieniami zarzucającymi brak wystarczającego dostępu takich osób ubiegających się o azyl do edukacji, usług społecznych i psychologicznych oraz pomocy prawnej. Zgodnie z nowym wnioskiem dotyczącym rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającego wspólną procedurę ubiegania się o ochronę międzynarodową w Unii i uchylającego dyrektywę 2013/32/UE medyczna ocena wieku będzie środkiem ostatecznym.

Prawa gospodarcze i społeczne

(71)  Dnia 15 lutego 2012 r. i 11 grudnia 2012 r. specjalny sprawozdawca ONZ ds. skrajnego ubóstwa i praw człowieka oraz specjalny sprawozdawca ONZ ds. prawa do odpowiedniego mieszkania wezwali Węgry do ponownego rozważenia przepisów umożliwiających władzom lokalnym wymierzanie kar za bezdomność oraz do podtrzymania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dekryminalizującego bezdomność. W sprawozdaniu opracowanym w następstwie wizyty na Węgrzech, opublikowanym w dniu 16 grudnia 2014 r., Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wskazał, że jest zaniepokojony środkami podjętymi w celu zakazu mieszkania na ulicy oraz budowania chat i szałasów, które to środki były powszechnie uznawane za kryminalizujące bezdomność w praktyce. Komisarz wezwał władze węgierskie do zbadania zgłoszonych przypadków przymusowych eksmisji nieprzewidujących rozwiązań alternatywnych oraz dzieci odbieranych rodzinom na podstawie złych warunków społeczno-gospodarczych. W uwagach końcowych z dnia 5 kwietnia 2018 r. Komitet Praw Człowieka ONZ wyraził obawy dotyczące ustawodawstwa krajowego i lokalnego, opartego na czwartej poprawce do ustawy zasadniczej, które wyznacza wiele obszarów publicznych jako niedostępnych dla osób mieszkających na ulicy i rzeczywiście karze za bezdomność. W dniu 20 czerwca 2018 r. Parlament Węgier przyjął siódmą poprawkę do ustawy zasadniczej, która zakazuje zwyczajowego mieszkania w przestrzeni publicznej. Tego samego dnia specjalny sprawozdawca ONZ ds. prawa do odpowiedniego mieszkania nazwał kryminalizację bezdomności przez Węgry działaniem nieludzkim i niezgodnym z międzynarodowym prawem praw człowieka.

(72)  W konkluzjach Europejskiego Komitetu Praw Społecznych z 2017 r. stwierdzono, że Węgry nie przestrzegają Europejskiej karty społecznej, gdyż osoby prowadzące działalność na własny rachunek i pracownicy domowi, a także pracownicy innych kategorii nie są chronieni przepisami w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy, środki przyjmowane w celu ograniczenia umieralności matek były niewystarczające, minimalna kwota emerytury jest niedostateczna, minimalna kwota zasiłku dla bezrobotnych jest niedostateczna, maksymalny okres wypłaty zasiłku dla bezrobotnych jest zbyt krótki, jak również minimalna kwota świadczeń z tytułu rehabilitacji i inwalidztwa w niektórych przypadkach jest niedostateczna. Komitet stwierdził także, że Węgry nie przestrzegają Europejskiej karty społecznej, gdyż poziom świadczeń pomocy społecznej wypłacanej osobie samotnej nieposiadającej zasobów, w tym osobom starszym, jest niedostateczny, równy dostęp do usług społecznych nie jest zagwarantowany dla przebywających legalnie obywateli wszystkich państw-stron oraz nie określono, nie została też zapewniona odpowiednia podaż mieszkań dla rodzin w najtrudniejszej sytuacji. W dziedzinie praw związkowych Komitet stwierdził, że prawo pracowników do korzystania z płatnego urlopu nie jest w wystarczający sposób gwarantowane, nie przyjęto żadnego środka zachęcającego do zawierania układów zbiorowych, chociaż pracownicy na Węgrzech są zdecydowanie słabo nimi chronieni, a w służbie publicznej prawo do podjęcia strajku jest zarezerwowane dla związków zawodowych będących stronami porozumienia zawartego z rządem; kryteria stosowane do określenia, którym urzędnikom odmawia się prawa do strajku, wykraczają poza zakres stosowania Karty; związki zawodowe w służbie publicznej mogą wezwać do strajku jedynie pod warunkiem wyrażenia zgody przez większość zainteresowanych pracowników.

(73)  Od grudnia 2010 roku, kiedy to rząd Viktora Orbána wprowadził poprawkę do tzw. ustawy o strajkach, strajki na Węgrzech są z zasady niezgodne z prawem. Zmiany oznaczają, że strajki będą zasadniczo dozwolone w przedsiębiorstwach związanych z administracją rządową przez umowy o świadczenie usług publicznych. Poprawka nie dotyczy grup zawodowych, które po prostu nie mają takiego prawa, takich jak maszyniści, funkcjonariusze policji, personel medyczny i kontrolerzy ruchu lotniczego. Problem tkwi gdzie indziej, głównie w odsetku pracowników, którzy muszą wziąć udział w referendum strajkowym, aby uczynić go ważnym – do 70 %. Wtedy decyzja w sprawie legalności strajku zostanie podjęta przez sąd pracy, który jest całkowicie podporządkowany państwu. W 2011 r. złożono dziewięć wniosków o zezwolenie na strajk. W siedmiu przypadkach zostały odrzucone bez podania przyczyny; dwa z nich były rozpatrywane, ale nie udało się wydać decyzji.

(74)  W sprawozdaniu Komitetu Praw Dziecka pt. „Concluding observations for Hungary’s combined third, fourth and fifth periodic reports” [Uwagi końcowe dotyczące połączonego trzeciego, czwartego i piątego sprawozdania okresowego na temat Węgier] opublikowanym w dniu 14 października 2014 r. wyrażono obawy dotyczące coraz większej liczby przypadków odbierania dzieci rodzinie ze względu na trudną sytuację społeczno-ekonomiczną. Rodzice mogą stracić dziecko z powodu bezrobocia, braku mieszkań socjalnych i braku miejsca w tymczasowych instytucjach mieszkaniowych. Z badania przeprowadzonego przez Europejskie Centrum Praw Romów wynika, że praktyka ta nieproporcjonalnie często dotyka rodziny i dzieci romskie.

(75)  W swoim zaleceniu z dnia 23 maja 2018 r. dotyczącym zalecenia Rady w sprawie krajowego programu reform Węgier na 2018 r. oraz zawierającym opinię Rady na temat przedstawionego przez Węgry programu konwergencji na 2018 r. Komisja wskazała, że odsetek ludności zagrożonej ubóstwem i wykluczeniem społecznym spadł w 2016 r. do 26, 3 %, ale pozostaje powyżej średniej unijnej. Dzieci są generalnie narażone na ubóstwo w większym stopniu niż inne grupy wiekowe. Poziom minimalnego dochodu wynosi poniżej 50 % progu ubóstwa dla jednego gospodarstwa domowego, co czyni ten dochód jednym z najniższych w Unii. Adekwatność świadczeń dla bezrobotnych jest bardzo niska: ich maksymalny okres wynoszący trzy miesiące jest najkrótszy w Unii i odpowiada jedynie około jednej czwartej przeciętnego czasu potrzebnego osobom poszukującym pracy na znalezienie zatrudnienia. Ponadto wysokość zasiłków należy do najniższych w Unii. Komisja zaleciła, aby poprawić adekwatność i zasięg świadczeń z pomocy społecznej i zasiłków dla bezrobotnych.

(76)  W dniu [….] 2018 r. Rada wysłuchała Węgier zgodnie z art. 7 ust. 1 TUE.

(77)  Z tych powodów należy stwierdzić, zgodnie z art. 7 ust. 1 TUE, istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Węgry wartości, o których mowa w art. 2 TUE.

PRZYJMUJE NINIEJSZĄ DECYZJĘ:

Artykuł 1

Istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia przez Węgry wartości, na których opiera się Unia.

Artykuł 2

Rada zaleca Węgrom podjęcie następujących działań w terminie trzech miesięcy od notyfikacji niniejszej decyzji: […]

Artykuł 3

Niniejsza decyzja wchodzi w życie następnego dnia po jej opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.

Artykuł 4

Niniejsza decyzja skierowana jest do Węgier.

Sporządzono w Brukseli dnia […] r.

Od Atlantyku do Pacyfiku

Drugi, co do wielkości terytorium kraj na świecie, Kanada, spięty jest niby klamrą, dwoma największymi oceanami świata: Atlantykiem i Pacyfikiem. To okna Kanady na świat i bramy świata do Kanady. Atlantyk oddziela ten piękny Nowy Świat od Starego – Europy – a Pacyfik, otwiera jej okna na Azję.

Tymi ‘oknami i bramami’ Kanady po obu przeciwległych wybrzeżach są Vancouver nad Pacyfikiem i Halifax nad Atlantykiem.  W pięknym, nowoczesnym, wypełnionym wieżowcami ze szkła i metalu Vancouverze, wciśniętym między górami Coastal i cieśniną Georgia, miałem szczęście przeżyć ostatnie ćwierć wieku.  Oglądałem i obserwowałem to miasto zmieniające się w zaskakującym tempie w nowoczesną metropolię pędzącą w jutro i zostawiającą w tyle swą przeszłość i jej ślady. Dzisiejszy Vancouver i jego okoliczne miasta ledwo można rozpoznać od tych, jakimi były w latach 80tych i 90tych ub. stulecia. Po prawdzie ciężko poznać od okresu sprzed 10 lat ledwie. I jakkolwiek nowa, bardzo nowoczesna i oszałamiająco-przytłaczająca architektura, jest imponująca – trochę czasem żal starego, portowo-rybackiego Vancouveru, jego drewnianych domków, uliczek. Trochę z tych staroci gdzieniegdzie zostało, wciśniętych lub wtłoczonych między wielkimi bryłami wielkich wieżowców, ale wyglądają bardziej, jak skanseny niż żywe i tętniące życiem ulice, sąsiedztwa. To miasto zdecydowanie wybrało nowoczesność i jutro niż tradycję i wczoraj. Niewątpliwie ma tu znaczenie olbrzymi napływ nowych mieszkańców z krajów głównie azjatyckich (Indie i Chiny w przeważającej ilości), które nie maja do przeszłości miasta przywiązania. Oraz absurdalnie i sztucznie wytworzony klimat na ‘błyskawicznych milionerów’: właścicieli domów i mieszkań. Podczas, gdy faktycznymi właścicielami są nie ci, którzy podpisali dokument kupna a banki, które udzieliły pożyczek hipotecznych.

Uwagi te w niczym nie ujmują naturalnego piękna tego miasta, które wielokroć określałem, jako Rio de Janeiro północy. Z jego perłą pierwszej piękności: naturalnym Parkiem Stanleya łączącym nowoczesne centrum z Północnym Vancouverem przepięknym wiszącym mostem Lions Gate. Spacer nadbrzeżem tego parku od Akwarium koło Zagubionej Laguny do wyjścia na uliczki Denman i Davie to nie tylko wyczyn sportowo-zdrowotny, ale możliwość cieszenia duszy i oka przepięknymi widokami samego parku, jak i otaczających go fiordu Burard z jednej i Zatoki Angielskiej z drugiej strony.

 

Halifax zachował cały czar i smak starego miasta portowego. Rozbudowuje się zachowując umiar i formę uzupełniającą stare miasto i jego charakter a nie zmieniającą go. Prawie cała linia brzegowa właściwego Halifaxu pozostała poświęcona i utrzymana na usługach oryginalnego charakteru miasta portowego i obronnego i jego przemysłu i celu: porty, stocznie (w tym olbrzymia stocznia Irvinga budująca najnowsze okręty dla kanadyjskiej Marynarki Królewskiej) i główna baza morska Marynarki Wojennej. Z okien domu gdzie mieszkam widzę na wprost okręty wojenne przycumowane do nabrzeża pilnujące mojego spokojnego snu. Co prawda niemieckie u-boty nie węszą już w pobliżu portu, ale … strzeżonego pan Bóg szczerze, ha ha.  Budynków wojskowych jest zresztą w mieście cała masa i chwilami odnosi się wrażenie, że to miasto garnizonowe, co przypomina o tradycji marynarki wojennej w tym mieście, jako głównego bastionu obrony całej wschodniej Kanady. O czym dobitnie świadczą zachowane potężne umocnienia artyleryjskie Cytadeli Halifaxu górującej nad portem i całym miastem. Cały wielki wysiłek wojenny Kanady w I i II wojnach światowych byłby chyba niemożliwy bez Halifaxu i jego portu wojennego i handlowego.

Ze wzgórza cytadeli rozpościera się doskonały widok na centrum miasta i port. Jednym z najokazalszych, potężnych kamiennych budynków jest wyróżniający się gmach urzędu celnego u końca Mola 21 (Pier 21) – stąd wyruszały na zachód Kanady setki tysięcy imigrantów-osadników przybywających głównie z Europy – przede wszystkim z Wielkiej Brytanii i Europy Centralno-Wschodniej – by zasiedlić ten olbrzymi kraj-kontynent i zbudować to, co dziś znamy, jako Kanadę. Ostatnią taką olbrzymią falą była emigracja post-wojenna w latach 1945-52. Tędy przybywały statkami tysiące Polaków – żołnierzy Polskich Sil Zbrojnych.  Potem tą rolę przejęło rozwijające się błyskawicznie lotnictwo cywilne i porty morskie przestały być (w tej części świata) bramami emigracyjnymi.

W samym centrum przeważa zabudowa 5-10 piętrowa. I ta najnowsza i ta sprzed 50, 100 i 250 laty. Prawie nigdzie, w tym i w najnowszych dzielnicach, trudno znaleźć wieżowce wyższe niż 20-piętrowe, a i te niezbyt często. I podoba mi się to, przyznaję. Podobnie, jak tempo życia, które ma charakter dużo spokojniejszy i wolniejszy niż na Zachodnim Wybrzeżu.

Zaś pomiędzy Vancouverem a Halifaxem są nieopisanego piękna połacie kraju, które ostatnio obserwowałem i podziwiałem przez tydzień pokonując tą trasę. Po raz pierwszy od blisko 40 lat od jednego końca do drugiego, w jednej podróży.  Poza Prince Edward Island i North West Territories byłem w każdym regionie, ale nigdy nie przejechałem jednym ciągiem całego kraju. A to przeżycie wyjątkowe. Pewnie coś na kształt podróży Koleją Transsyberyjską.

Spojrzenie wstecz i o ludziach ważnych

Nie wiem, nie pamiętam dokładnie ale musiało chyba to być w pierwszej połowie lat 70. ubiegłego wieku, gdy zetknąłem się po raz pierwszy z pojęciem ‘literatury emigracyjnej’.  Tej, która nie oznaczała pisarzy doby mickiewiczowskiej i norwidowskiej, a współczesnej. Kiedy się już zaczęło czytać Witkacego i Gombrowicza (ze starych, przedwojennych wydań z półek bibliotecznych rodzinnych lub u przyjaciół) to nagle pytania: no dobrze, Witkacy w łeb sobie strzelił w 39, ale co z tym Gombrowiczem? Pisać przestał? A gdzie ten Miłosz i czy Watt zginął?! Od nitki do kłębka i kopie małej, konspiracyjnej „Kultury paryskiej się znalazły i w bibliotekach uniwersyteckich to i tamto nie tak trudno było wyszukać. No a jak się już znało pytania to można je było po prostu zadać bliskim a starszym. I nie mogli po prostu tematu pomijać. Na nic zresztą czasu nie było.  A już szczególnie na dogłębną refleksję. Bo czas się walił i burzył w tych latach 70, które zakończyły się , oczywiście, 1980tym. Co się stało w tym roku – pamiętamy. Jakże to tam było Adasiu na tej Litwie Twojej? „O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju,. A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy o tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy. /…/ Ogarnęło Litwinów serca z wiosny słońcem jakieś dziwne przeczucie, jak przed świata końcem, jakieś oczekiwanie tęskne i radośne.” (Ks. 11 „Pana Tadeusza”) Mickiewicz pisał o 1812, moje pokolenie o 1980. Nawet byłem na tą jego, Mickiewicza, Litwę, do Wilna samego, zawiozłem postanowienia statutowe ‘S” i pełny wyrok Sądu Wojewódzkiego zatwierdzający „S”.  Wydrukowane na pierwszych stronach wielkiej (rozmiarem) ‘Trybuny Ludu” – oficjalnego organu KC PZPR! Co nie przeszkadzało, że przemiła konduktorka-Polka błagała mnie bym przed granicą to zniszczył. Przezornie podpowiedziała, że to, co się drukuje w komunistycznej prasie w Polsce – w Rosji grozi więzieniem. Sposobem swoim, dość dobrym, gazetę przewiozłem razem z ulotkami związkowymi i komu trzeba w Wilnie przekazałem.

W wielkim  skrócie czasowym przeskoczę do Londynu rok później, gdzie mnie losy rzuciły. I spotkania i rozmowy z tymi ludźmi z tej ‘tajemnej’ literatury emigracyjnej. I kilka publikacji w zakazanym (w Polsce) „Tygodniu Polskim”, „Gazecie Żołnierza” czy szanownym „Orle Białym”.  Potem, znowu koleją losów, korespondencja długa z Giedroyciem samym, jego przesyłki dla mnie do obozów uchodźców polskich w Italii, z prośbą o rozdawanie Polakom, by trochę nowoczesnego Zachodu zrozumieli zanim w nim się osadzą. Zacny Pan Jerzy, jak zawsze wiedział, co jest ważne, a co jest mniej ważne. Kolejne generacje jakby trochę ten zegar wartości zatraciły. Skutki w Kraju? Są takie, jakie widzimy

Znowu kolejny skok czasowy i ląduję w Kanadzie, gdzieś pod Górami Skalistymi, w mieście, o którym pierwszy raz usłyszałem przeglądając mapy Kanady w Ambasadzie Kanady w Rzymie… . Jest znowu czas akcji a nie refleksji. W Kraju stan wojenny. Wojna jaruzelska. Nie ma czasu na poszukiwania, dywagacje. Trzeba coś robić. Ten pośpiech i ten nakaz nie zawsze na najlepsze wybory kierował. Ale – cóż, jak ‘pan każe, sługa musi’. Wychowano mnie jednak w tym tradycyjnym poczuciu obowiązku wobec. Wręcz nakazie. A będąc ciągle bardzo młody, czyli w wielu sprawach głupi – za nakazem szedłem niemal ślepo. Mimo to własna już jako-taka wiedza i przezorne napomnienia z czasów obozowych otrzymane od Giedroycia (no i chęć publikowania) szybko utwierdziły mnie w przekonaniu, że najważniejszą z robót pro-polskich jest robota ‘w kulturze’. Zwłaszcza tej przez duże K. Centrum było w Toronto wówczas już. Aż dwa bardzo dobre i poważne tygodniki: „Związkowiec” narodowców i bardziej demokratyczny „Głos Polski”. W Winnipeg był zacny „Czas”. W każdym, często publikowałem, na ogół (co młodego pewnie łechtało ale i w pewną zbyt może ślepą uliczkę talentu i ważności wpędzało, ha ha ha) zawsze na pierwszych stronach. Dzięki temu udało się wiele znajomości dobrych zawrzeć. Potem z obozu internowania przyjechał Edek Zyman, kilka lat dobrych starszy i już z pewnymi osiągnieciami literacko-redakcyjnymi. Wkrótce został naczelnym „Głosu” w Toronto. I był bardzo dobry. Ale też, sprytnie wykorzystując znajomość, trochę mnie do swojego tygodnika ‘przywiązał’ a nie jest dobrze młodemu piszącemu zbyt się wiązać z jednym tylko tytułem… Mroczkowski (naczelny „Czasu”) w porozumieniu z dyrekcją prasową proponuje mi objecie tego „Czasu”. Na szczęście odmówiłem. Pismo już przymierało trochę, warunki finansowe – straszne. Czytam wspaniałych poetów ‘kanadyjczyków’: Iwaniuka i Śmieję z Toronto. Zwłaszcza Iwaniuk mnie poraża potęgą swej poezji. Zaprzyjaźnione małżeństwo pisarskie Adama i Ireny Tomaszewskich  sugeruje bym poznał koniecznie Buszę i Czaykowskiego z Vancouveru. Coś słyszałem, pewnie czytałem coś-gdzieś. Ale nie aż tak specjalnie, bym znał ich twórczość.

Kolejny skok. Ląduje w 1994 tutaj, w Vancouverze właśnie. Na stałe, w każdym razie na bardzo długo. Już kilka lat po wojnie jaruzelskiej. I kilka lat po odzyskaniu suwerenności. Bez jednego de facto wystrzału, bez szubienic i zemsty. Z czego bardzo byłem Polsce wdzięczny i dumny z niej za to. Ląduje już nieco mądrzejszy. Już nie trzeba być w okopach, na przyczółkach. Można robic, co samemu uzna się za ważne. Lub, co samemu umie się robić i ma to, we własnej decyzji, sens większy.  Więc zdecydowanie nie w typowej, tradycyjnej organizacji polonijnej. Po prawdzie, wyznać muszę bez skruchy,  Polonia jako taka bokiem mi już wychodziła. Jacyś panowie tu piszący do prasy lokalnej polonijnej odnajdują mnie tu jednak i przekonują, że takie pióro, jak moje – milczeć nie może. Tym razem, już trochę starszy będąc, na taki lep bezmyślny nie dałem się od razu złapać. Mimo to, po namowach, zgodziłem się czasem coś napisać. Ale o jakimkolwiek ‘dziennikarzeniu polonijnym’ mowy być nie może. I tak zostało. Potem ‘przez Mamę’ wstąpiłem do grupy „Pegaza”. I nagle ciekawych ludzi i trochę wariateńków spotkałem. Zwłaszcza świetnego rzeźbiarza a nade wszystko artysty z krwi i kości (również w tych negatywnych wyobrażeniach o artystach) – Ryszarda Wojciechowskiego. Poetów: Dornię, Piotrowską, Zambrzycką, Tylmana i niesfornego ale zdolnego Siedlanowskiego. Innych ciekawych ludzi tam bywających. Mały skok czasu – i powstaje z tego „Strumień’, rocznik twórczości polskiej tu, na Zachodzie Kanady. Kolosalna praca każdego roku, nad każdym wydaniem. Tylko raz do roku (czasami z przeskokiem) a trudno wyobrazić sobie ile zarwanych nocy, wszystkie dni wolne temu poświęcane przez blisko 10 lat. I satysfakcja potem w odwiedzanych archiwach uczelnianych, bibliotekach w Polsce, instytutach, gdzie tenże „Strumień” każdego roku był z radością oczekiwany. Zapis trwały. Nie zagubiony na kartkach gazetowych, blogowych… Z redakcją podejmują współpracę wspaniali ludzie i fachowcy wyjątkowi w swych dziedzinach, profesorowie: Andrzej Wróblewski (były rektor ASP warszawskiej, jeden z ojców współczesnego polskiego dizajnu) z przeuroczą (i bardzo madrą) małżonką, Ireną; Anna Gradowska, historyk sztuki; Maria Jarochowska, antropolog. I – tu drugi, a być może ważniejszy, temat tego artykułu: poeci Bogdan Czaykowski i Andrzej Busza. W końcu życzenie Adama i Ireny Tomaszewskich z Toronto się ziściło. Poznałem ich. Poznałem też w końcu ich poezje. Ośmielę się powiedzieć, że poezję ich poznałem dobrze. U Czaykowskiego było to łatwiejsze. I rodzaj poezji przez niego tworzony i jego osobowość były jakby łatwiejsze, bardziej otwarte. Bliższe norm do jakich (zwłaszcza w emigracyjnej literaturze polskiej) przywykłem, jakie znałem najlepiej. Do Buszy musiałem się przybliżać, jak kot. Powoli i trochę nieufnie. A dla tych, którzy kotów nie znają bliżej, zdradzić muszę, że jeśli już kot z nieufności zrezygnuje – przyjaźń zachowa do końca dni i bardzo zazdrośnie. I tak któregoś dnia pękła moja nieufność wobec poezji Buszy. To klejnot literatury czystej.  Miejsce, gdzie zlepiają się, jak w rękach dobrego murarza, lepiszcza wszelkich minerałów.  Jego wiersze to spowiedź lub opowieść wędrowca, tułacza. Bez jakiegokolwiek sentymentalizmu czy tradycyjnej tęsknocie za miejscem, czasem, chwilą. Opowieść przez kontynenty, kraje, kultury, cywilizacje. Pewnie trochę, jak jego życie. Jest w niej jednak coś więcej, coś ponad erudycję i spotkania z innymi kulturami i wpływami kulturowymi. To nie pocztówki literackie. Busza nie jest w poezji reporterem Kapuścińskim, nie jest też typowym uchodźcą ani bieżeńcem. Jest człowiekiem dziwnych, jakby rewolucyjnych czasów. Czasów nowej Wędrówki Ludów, która trwa prawie od końca II wojny światowej do dziś i nie widać jeszcze jej zmierzchu, finału. Wędrówka nie tylko ludów ale ich kultur, ich tradycji. I zderzanie się tych tradycji z naszymi. Stąd, gdy pisze o czymś lub kimś z jakiś agor greckich, jakiś piazza lub willi rzymskich, z lasków oliwnych w Palestynie, postaci z kart literatury anglofońskiej – pisze o tym, jakby o kimś, kto wczoraj z nim rozmawiał, jak o znajomym bliskim. Czasy przestają być rozdzielone epokami, przenikają się wzajem. Podobnie, jak odczucia, emocje, refleksje. Nad wszystkim dominuje człowiek. Nie Polak (choć możliwe), nie Anglik (dopuszczalne), nie Palestyńczyk (czemu nie) lub Rzymianin z czasów Cesarstwa – człowiek z tego wszystkiego. Zewsząd i ze wszystkich czasów. Ja. Ty. On.

Na ogół zamyślony, nawet jeśli czymś bardzo intensywnie zajęty. Bo jakby świadom tego, że to tylko chwila, też może złudna. Stoicyzm? W pewnym sensie – tak. Ale nie w klasycznym rozumieniu, że nic nie jest stałe – przeciwnie, w tym chaosie miejsc, epok i zajść człowiek i jego epos jest pewnym constant, czymś stałym. Z pasjami i ich odpływaniem, z młodością, wiekiem dojrzałym i odchodzeniem.

Ostatnie spotkanie w Surrey, w bibliotece w Guildford w maju tego roku, zorganizowane przez właśnie grupę „Pegaza”, z Andrzejem Buszą, miało za temat nie jego poezje a jego prace związane z Conradem-Korzeniowskim.  I co interesujące, ten temat też w pewnym stopniu pozwolił nam spojrzeć na Conrada z innej perspektywy. Owszem, polskiej. Ale i światowej. Człowieka jakby reprezentującego nowe, ‘nieumiejscowione’ czasy wymieniających się, stykających kultur i ceny globalizacji. Temat pasjonujący i ważny dla Buszy-conradysty. Wymagałby osobnej jednak relacji opisu, który tu mi się nie mieści. Może jeszcze czas nadejdzie na refleksje i o tym. Udało się jednak i przez zapowiedź pani Krystyny Połubińskiej i mój na temat poezji Buszy właśnie, wstęp coś o Buszy-poecie powiedzieć. A pan Konsul wręczył poecie bardzo stosowny dyplom uznania i podziękowania za jego twórczość. Więc i Andrzej Busza nie mógł się do tych sytuacji nie odwołać i wielką nam przyjemność zrobił kilka wierszy swoich czytając. Na zakończenie mieliśmy też możliwość zakupienia najnowszego tomu poezji zebranych, pięknie wydanego „Atolu” Andrzeja Buszy. Ze wszystkich egzemplarzy przyniesionych przez autora ani jeden się nie ostał. I były to zakupy najciekawsze, jakie Państwo zrobiliście w ostatnich czasach. Zaręczam. Nie czytajcie jednym tchem. Dajcie sobie czas na jego poezje. Wracajcie wielokroć na jeden-dwa wiersze. Jak tenże kot – dajcie sobie czas na zaprzyjaźnienie się z nią. Warto.

(zamieszczone zdjęcia poniżej są autorstwa filmografa Krzysztofa Wołoczki)

 

(zdjęcia poniżej autorstwa Andrzeja Sobieskiego)

VCS Gala Concert in Vancouver’s Playhouse Theater

Bogumił Pacak-Gamalski
/synopsis in English – full article in Polish below/
10-DSC00173
R. Blechacz, Vancouver, May 22, 2018 /photo: B. Pacak-Gamalski/

Vancouver Chopin Society presented on April 22, at the Playhouse Theater, a concert of Rafał Blechacz—one of the best pianists of his generation.  It was not the first time Blechacz performed in Vancouver—the same society gave us the opportunity twice before: in May 12, 2013 and May 02, 2008.  In 2013 (at Chan Centre) it was a special Gala Performance for the Society’s 15 Anniversary, this year it was the 20th Anniversary. Are we to conclude that next time Blechacz will play for us on the West Coast is going to be in May 2023, on the 25th Anniversary? If that’s the case—worth waiting for.

The last wonderful concert of this amazing pianist at the Vancouver Playhouse Theater was nothing short of a musical delight. The boyish, almost diminutive body hides a giant of the keyboard. Yet, his touch, the way he plays, seem to be effortless, ever so gentle and delicate. There is very seldom a dramatic gesture or a theatrical swoop of his fingers dropping down like a bird of prey on the black-white keys of the piano. It is much more like a delicate hovering just above them and almost willing them to produce a sound without a physical touch. But let be assured that when it comes to long and very exhausting passages of Schumann’s Sonata in G-minor – he does do the physical work perfectly. And so in the famous, grandiose theme in Chopin’s Polonaise No 6 in A-flat major!
Vancouver Chopin Society – you couldn’t have found a better gift for yourself and for us, Vancouverites, to celebrate your 20th Anniversary!

Rafał Blechacz took us on a chronological  journey through the end of XVIII to the half of XIX century in music.  Definitely most revolutionary 100 years in music development of Western Civilization. In perfectly scored, full of baroque charm of Mozart’s Rondo in A minor; and a full Sonata No 08 of the same Austrian genius. Followed by no other but arguably the greatest of composers, Ludwig van Beethoven ‘s  Sonata No 28 in A major. Both composers in their sonatas heralded at moments the coming of end of both, the classicist and baroque style of music and gave hints of what was to be known in art as the Sturm und Drang—the protagonist to romanticism.

22 maja, w Playhouse Theater miał miejsce szczególny recital:  Koncert Galowy 20-lecia Vancouver Chopin Society, jednej z czołowych organizacji muzycznych wyjątkowo zasłużonych dla kulturalnego milieu Vancouveru.  Naturalnie ze szczególnym naciskiem na propagowanie muzyki Pana Fryderyka, wszak nie jedynie.  Pięć lat temu, 15-lecie organizacji celebrowano w Chan Centre występem właśnie wschodzącej gwiazdy firmamentu pianistycznego, Rafała Blechacza.  Koncert ówczesny był sukcesem. Więc dziwić się nie można, że postanowiono sukces powtórzyć i zaprosić pianistę ponownie w tym roku. Tym razem już zdecydowanie nie wschodzącą, a w pełni już widoczną gwiazdę muzycznego nieba. Co dało się wyraźnie zauważyć już od pierwszych taktów, które popłynęły  z koncertowego Steinwaya ku widowni.03-DSC00164

W spotkaniu i przyjęciu po-koncertowym znajomi zadawali mi pytania dlaczego taki a nie inny repertuar pianista wybrał, co jest lub może być powodem takich a nie innych wyborów muzycznych na koncertach? Zapewne bywa tych powodów wiele: od dość pragmatycznych (muzycy to wszak też ludzie i wolą grać utwory dobrze przez siebie opanowane), sytuacyjnych i wręcz geograficznych (u gospodarzy miło jest zagrać coś, z czego sami są muzycznie dumnie:  w Budapeszcie Liszta, w Warszawie Chopina lub Szymanowskiego, w Niemczech—tu sporo do wyboru— Bacha lub Beethovena, itd..). Podobne pytanie skierowano do obecnego na koncercie cenionego komentatora muzycznego Vancouveru, Geofreya Newmana, który starał się najlepiej, jak potrafił to wyjaśniać. Mnie w doborze Blechacza na ten koncert uderzyła wyraźna chronologia  utworów i kompozytorów.  Wątpię aby przypadkowa. Mozart, Beethoven, Schumann i Chopin. Jeżeli Bachowska fuga i canon były filarami epoki przeszłej baroku i klasycyzmu, to właśnie Mozart i Beethoven, jedni z najbardziej uznanych geniuszy muzycznych czasów nowożytnych, byli heroldami nowego: romantyzmu. Romantyzmu, którego czołowym przedstawicielem był Schumann, a kwiatem najbardziej chyba z tą epoką związanym, właśnie Chopin.

Mozart był tego ‘przechodzenia’ ze starego w nowe chyba przykładem najlepszym. I stąd być może czysto barokowe Rondo c-moll było ukłonem wobec odchodzącej epoki salonowych kontredansów, menuetów i utworów ściśle sakralnych na rzecz tegoż nadchodzącego ‘nowego’ wyrazu muzyki. Blechacz zagrał rondo z wyjątkowa elegancją i starannością godną sztywnych reguł i zasad rządzących ówczesną muzyka salonową. Rondo Mozarta jest utworem tanecznym wedle ścisłych reguł spisanym i jakkolwiek nie do potańcówki go skomponował—ale tańczyć  go bez przeszkody można.  Raczej niemożliwością by było ‘normalne’ tańczenie szopenowskiego mazurka, gdzie melodia i tempo tańca były tylko luźnym szkicem, który posłużył Chopinowi do roztoczenia wizji muzycznej o skali  wielokrotnie wyższej niż sam taniec spod wiejskiej chaty i małych dworków by świadczyć miał.

Grana po Rondzie Sonata a-moll, K310, była już zgoła innym utworem.  Jakkolwiek  w finale (Presto) łatwo  odnaleźć melodie właśnie ronda o tyle Alegro maestoso i Andante cantabile już dają wyraźnie postrzec proto-romantyczne nastawienie na wyrażanie uczuć ludzkich w ich nagim, emocjonalnym kształcie. Jak choćby uczucia kompozytora spowodowane śmiercią matki w 1778.  W nagłych, nie anonsowanych zmianach tempa i ustalonej tonalności.  Cały ten, wypełniony  omal ciemnym żalem pozorny chaos w sposób wyjątkowo czysty i wierny odtwarzał Blechacz bezbłędnie. Każdy dźwięk był wyraźny, niezagubiony i  nie zagłuszony następnymi.

08-DSC00171I w końcu sam wielki Ludwig van Beethoven.  Sonata A-dur Nr 28, op. 101. Ilekroć jej słucham w wykonaniu innych pianistów, zawsze  jakby inaczej brzmiała.  W tempie pozornie tym samym ale jakby mniej lub bardziej ekspresywnie wyrażanym. Być może to  jej ‘specjalność’. Sam kompozytor nie ukrywał pewnego rozczarowania, wewnętrznego smutku wynikającego z czekających Europę wielkich zmian politycznych, własnego zdrowia (zauważalna już utrata słuchu), starzenia się.  Jest bardzo klasycznie zbudowana, ma echa fug, canonów bachowskich. Ale silnie emocjonalna.  Blechacz, wydało mi się i tu, znalazł złoty środek. Być wierny każdej nucie. Bez pośpiechu i bez ukazywania własnych emocji, bez ulegania chęci zabłyśnięcia w trudnych figurach muzycznych, lub raczej bez chęci przygaszenia blasku muzyki blaskiem własnej techniki pianistycznej. A nie łatwo się tego wyrzec przy częstych i dość długich trylach … .

Część druga  koncertu osiadła od razu silnie w muzyce romantycznej.  Robert Schumann, przez wielu uznawany jeśli nie za ‘naj’,  to jednego z  największych kompozytorów Romantyzmu.  Jego Sonata  Nr 2 op. 22, często zwana ‘Wielką’, komponowana była przez artystę w okresie kilkuletnim,  przy surowej asyście Klary Wieck, późniejszej żony kompozytora, zdolnej i popularnej pianistki niemieckiej. To właśnie Klara była finalnym edytorem pierwszej publikacji sonaty i miała duży wpływ na kształt ostatniej części sonaty: słynnego Presto. Ta pełna, czteroczęściowa sonata nie jest utworem łatwym do grania. Wymaga nie tylko wysokiej dyscypliny pianisty ale i dobrze opanowanej techniki. Zwłaszcza w  pierwszej, określonej, jako ‘rasch wie moglich’ (możliwie najszybciej), by potem powrócić z wyższym jeszcze wymaganiem technicznym w końcowej partii (owe słynne presto) ostatniej części ronda.  Końcowej edycji tegoż presto dokonał nie kto inny, jak Joachim Brahms, uznawany przez Schumanna za geniusza muzycznego.

Było wielka przyjemnością słuchać tą sonatę w wykonaniu Blechacza. wydawało się, że całkowicie zanurzył się w jej charakter i grał tak, jakby muzyka sama nadawała mu swoje brzmienie i treść.  Znowu—zasko0czył mnie  swa wewnętrzną dyscypliną, skupieniem się nad kompozycją,  nie siedział na scenie przed setkami osób, a gdzieś w gabinecie, sam tylko z pianinem. Zapewne nie jest trudno wrażliwemu muzykowi wpaść  w taki ‘trans muzyczny’ przy jakimś temacie, jakimś pasażu, figurze muzycznej—ale trwać w nim przez cały, długi utwór (lub takie wrażenie sprawiać) nie jest rzeczą częstą.

Gdy się pisze takie, jak te, wrażenia z koncertu, siłą rzeczy ma się ochotę wtrącić tu i ówdzie: ‘pamiętam, jak X grał to tak i tak a Y w tym miejscu przyspieszył tempo dla  wrażenia’. Czasem jest to zwykła figura stylistyczna, ozdobnik do tekstu, czasem faktycznie czyjąś grę aż tak się pamięta .  Dzisiaj jest to dużo łatwiej zrobić, bo wystarczy  poszukać w swojej domowej muzycznej dyskografii lub zwyczajnie w Internecie danego pianistę i utwór odnaleźć, przesłuchać ponownie.  Ale bez autentycznie idealnej pamięci i idealnego słuchu—któż spamięta , po latach, jak  X czy Y grał tą czy inną sonatę, fugę czy mazurka? Natomiast pamięta się  łatwiej nastrój koncertu, własne wrażenia z odbioru muzyki, urok … lub nudę. Co owszem, nie wstydźmy się przyznać, się zdarza.  Otóż dla mnie, z całego  koncertu (poza jednym szczególnym wyjątkiem, o czym na końcu wspomnę) ta właśnie sonata Schumanna zostanie jako kwintesencja tego wieczoru.  I, podejrzewam, po latach jeszcze słuchając gdzieś Blechacza,  z przyjemnością wspomnę jak grał Schumanna w Vancouverze, w 2018 roku.

Ostatnią część koncertu Rafał Blechacz poświęcił naturalnie panu Fryderykowi.  Jego czarującym mazurkom i ukoronował finał majestatycznym Polonezem As-dur Op. 53.06-DSC00168

Trudno, by nie wpadać w banały wielokroć przez  (pewnie przeze mnie też czasami …) wielu powtarzane, silić się na opis gry Blechacza w tychże kompozycjach Chopina.  Mało chyba z nas, Polaków, nie słuchało po wielokroć tychże utworów. Nawet ci z nas, którzy sal filharmonicznych nie zwykli odwiedzać.  Chopin jest u nas wszak chlebem powszednim od kołyski prawie.  Ktoś by musiał faktycznie tego biednego ‘polskiego’ Chopina niemiłosiernie maltretować,  byśmy  nie klaskali zachwyceni po każdym mazurku, polonezie.  Zwłaszcza po TYM polonezie, którego przewodni temat muzyczny każde polskie dziecko potrafi chyba zanucić, nawet  nie zdając sobie sprawy, że to właśnie Pan Szopen go skomponował.  A przecież odniosłem wrażenie, że Blechacz i ten utwór grał nieco inaczej. Mniej brawurowo, subtelniej.  Jakby za każdym razem przed pojawieniem się tego słynnego tematu-refrenu—pianissimo do granic ‘ssima’ zbliżał, wyciszał, by następujące nieuchronnie forte bez uderzenia silnego w klawisze wyodrębnić, zwielokrotnić efektem. Może był to wynik ‘przyzwyczajenia’ wszystkimi  muzycznymi interpretacjami do tej ostatniej części koncertu?  Może tak już Blechacz moje ucho wytrenował w partiach poprzednich, że nic innego się nie spodziewałem niż kolejnej precyzji i subtelności muzycznej pianisty? Fakt pozostaje faktem, że bez względu czy użył fortelu akustycznego czy grał z wyjątkowym wyczuciem— efekt końcowy  taki, jaki zamierzył osiągnął: zachwyt słuchającego.

Takoż i zbliżyliśmy się do zapadnięcia kurtyny.  Zwykle jednak, rozpieszczani przez  muzyków, oczekujemy zawsze prawie na bis, na encore.  I teraz mowy nie było by oklaski ucichły zanim młody, szczupły pianista nie zasiądzie  ponownie do fortepianu.  I tu, co zapowiadałem wcześniej. Ów moment czaru muzycznego. Spod palców popłynęło cudeńko muzyczne urzekające wszystkich. Tak byłem się w to wsłuchałem, że za nic potem w stanie nie byłem przypomnieć sobie kogoż ten klejnocik był autorstwa.  Tak przecież znany, lubiany! Aż zły na siebie byłem. Jakby celowo tenże młody pianista tak mnie tą muzyką oczarował, żem o świecie zapomniał.  Na szczęście w sukurs przyszedł sam odchodzący Prezydent Chopin Society, Iko Bylicki, podszeptując: Brahms. Ach!  No właśnie, przez Shumanna już obwołany geniuszem, jeden z ostatnich wielkich niemieckich kompozytorów blisko 200 lat, od XVIII do początków XX wieku. Czasem właśnie geniusz nie po dziełach wielkich, monumentalnych poznać można , a od drobnych kwiatków, od pierścioneczka kunsztownego, a nie od kolii wielkiej. Intermezzo Nr 2, Op. 118. Perełka muzyczna najczystszej barwy.  Widać było, że coś, co wytchnienie i radość sprawia samemu pianiście. A bez wątpienia słuchającym.

Po koncercie miał miejsce uroczy ‘wine and cheese’, możliwość spotkania i wymiany kilku (dla niektórych zwyczajem nie zawsze miłym: kilkuset) słów z pianistą, spotkań i wymiany wrażeń ze znajomymi od dawna nie widzianymi (lub widzianymi po raz pierwszy). Trochę śmietanki ,socjetowej’, typowej na takich spotkaniach. Miło było przedstawicieli Konsulatu Generalnego (zdaje się—nie od nich tą wiadomość dostałem–niezbyt już długo tu pozostającego, ale komuż potrzebna placówka w mieście-bramie z Ameryki Północnej do Azji?) spotkać, którzy Gala Koncert patronatem objęli. Miło było rozmowę dłuższą i mądrą z profesorem Lee Kum-Singiem uciąć.  Zdań kilka zamienić ze znanym komentatorem życia muzycznego Vancouveru Geoffreym Newmanem (dobrze, że niezbyt długiej, bo dwie osoby o silnych przekonaniach o swojej racji nie najlepszymi są partnerami do rozmów, ha ha ha).

11-DSC00178
Zarząd Vancouver Chopin Society /photo: B. P-G/

Bardzo miłym akcentem było spotkanie całego, lub większości, Zarządu Stowarzyszenia Chopina, gdzie w sposób niezwykle miły podziękowano za wieloletnią pracę przewodzenia organizacji  Prezesowi Iko Bylickiemu i przedstawienia nowego Przewodniczącego. Życzyć należy nowemu Zarządowi podobnych sukcesów, jakie do tej pory organizacja odnosiła.

 

Literatura, która przetrwała

Bogumił Pacak-Gamalski

Kanada, której dzisiejsza rzeczywistość nie zawsze przypomina wyidealizowaną Fiedlerowską wizję, wciąż jednak bezustannie fascynuje i magnetyzuje, zostawiając równocześnie swój ślad na ludziach, którym przyszło się z nią zetknąć. Dlatego nawet dziś, kiedy upłynęło ponad dwadzieścia lat od pamiętnego roku 1989, niwelującego bolesny podział literatury polskiej na krajową i emigracyjną, geograficzna kwalifikacja w odniesieniu do polskiej twórczości literackiej w Kanadzie nie powinna budzić zdziwienia. Kanada bowiem była i wciąż jest, obok Wielkiej Brytanii, Niemiec czy USA, krajem osiedlenia dość dużej grupy Polaków, która stworzyła tam prężnie działające i dobrze zorganizowane środowisko literackie (myślę tu na przykład o Polskim Funduszu Wydawniczym czy Fundacji Władysława i Nelli Turzańskich). Z kolei kanadyjska polityka wieloetniczności służy rozwojowi twórczości w językach innych niż oficjalnie obowiązujące angielski i francuski, a bezkresny Kraj Klonowego Liścia wciąż zachwycając i inspirując, ale często także prowokując do buntu i krytyki, niezmiennie odciska stygmat swojej obecności na dziełach literackich tam powstających. (“Strumień” nr 08, 2012)

Tym fragmentem artykułu dr. Bożeny Szałasty-Rogowskiej chciałbym zacząć kreślenie kilku refleksji nt. poezji Andrzeja Buszy. Artykuł krajowej badaczki literatury polskiej w Kanadzie opisuje okres ‘zjednania się’ literatur polskich : krajowej i emigracyjnej. Rok 1989 był cezurą, który te rozłączenie, trwające od lat 40.tych ubiegłego wieku, niweczył. Blisko półwiecze. Strasznie długi czas, który owocował na emigracji wielkimi dziełami, fascynującymi talentami, które w olbrzymiej większości były klejnotami ukrytymi przed licznymi rzeszami czytelnika krajowego. O ile ta literatura w bardzo wąskim zakresie istniała w krajowym środowisku literackim i badawczym – o tyle jej rzeczywisty udział w literaturze krajowej był w najlepszym wypadku minimalny i bardziej mityczny niż rzeczywisty. Nawet gdy mówimy o takich wielkich, jak Miłosz i Gombrowicz. Obaj istnieli, jako autorzy przedwojenni. Ich autentyczne, największe osiągnięcia literackie przypadały na lata powojenne, emigracyjne. I ogółowi czytelnika krajowego były nieznane. Mówienie inaczej jest fałszowaniem rzeczywistości historycznej. Indywidualne kontakty twórców krajowych przy okazji niezbyt częstych wyjazdów na Zachód, bardzo ograniczone funkcjonowanie przemycanych do Kraju wydawnictw emigracyjnych, wpływu na szeroka opinie czytelnicza nie miały. I znowu: czytelnik cos słyszał, czegoś się domyślał i nie wiele ponad to. Rosła mitologia bez towarzyszącej jej wiedzy.

Stąd tak ważne, nie do przecenienia, było stworzenie warunków funkcjonowania i samej instytucji ‘pisarza- twórcy’ i minimalnego choćby rynku czytelniczego. Tu należy bardzo nisko (dziś zwłaszcza, gdy rynek ten prawie całkowicie zanikł) pochylić głowy wobec poprzednich generacji emigranckich, które to zrobiły. To dzięki nim, ludziom, z którymi dane mi było jeszcze współpracować w latach 80tych ub. wieku i ich poprzednikom,  polska literatura emigracyjna nie umarła, przetrwała. Przetrwała dzięki nim też w Kanadzie. Dzięki tym działaczom, organizatorom, wydawnictwom, pismom. Pisarz, poeta może w pewnych okresach czasu milczeć lub pisać ‘do szuflady’. Ale nie przez pół wieku.  To dzięki nim powstawały świetne wiersze, powieści, dramaty autorów tej klasy, co Czaykowski, Śmieja, Iwaniuk, Busza,  Tomaszewski, Jurkszus-Tomaszewska i inni. Jakąż wielka by było stratą dla literatury polskiej w całości, gdyby ich twórczość do Polski nie wróciła w całej pełni po roku 1989.  A mogło tak się zdarzyć. Że się nie zdarzyło – wymagało to wielkiego wysiłku i zrozumienia roli kultury wśród rzesz emigranckich.  I wysiłku, upartości pewnej, wiary w sens tego, co się robiło tychże twórców, pisarzy.  Wielu wyrzeczeń i poświęceń.

guildford
spotkanie poetów z Czytelnikami w Seattle (od lewej: L. Chudziński, A. Busza, K. Piotrowska i B. Pacak-Gamalski)

Cały ten wstęp daje by uzmysłowić nam, ze ten rok, rok stulecia Niepodległości Polski jest wyjątkową okazją pamiętania i okazania wdzięczności tym twórcom, ich pracy na zagonie kultury narodowej. Mamy wyjątkowe szczęście, że w Vancouverze jest jeden z tych znanych i ważnych twórców literatury polskiej: Andrzej Busza.  I jako działacz Stowarzyszenia “Pod skrzydłami Pegaza” od 20 lat już, z satysfakcją dużą cieszę się, że ta zacna Organizacja tak właśnie zaznaczy ten rok – spotkaniem z Andrzejem Buszą.  I za Mikołajem z Nagłowic oświadczam, że narody postronne niechaj znają, iż Polacy w Kanadzie nie gęsi a swój język mają. By to podkreślić zacnym rodakom wszem ogłaszają: Stow. Artystów i Przyjaciół Sztuk „Pod skrzydłami Pegaza” organizuje kolejne ‘spotkanie z twórcami kultury polskiej’. Gościem, kolejny już raz, będzie wybitny poeta polski i literaturoznawca literatury angielskiej, conradysta, Andrzej Busza.

Profesor Andrzej Busza – “POLSKIE UPIORY I DUCHY JOSEPHA CONRADA KORZENIOWSKIEGO”

6 MAJA 2018, GODZ. 16:0  GUILDFORD RECREATION CENTRE 15105  105 AVENUE, SURREY, BC    WSTĘP WOLNY

(ZA WEJŚCIEM DO BIBLIOTEKI W PRAWO)


Czytając tomik wierszy „Atol” Andrzeja Buszy…

 

atolBusza, który całe prawie życie spędził jako wykładowca i badacz literatury na katedrze uniwersyteckiej nie jest typowym przykładem literaty, pisarza.  Jak w każdym zawodzie, powołaniu w czasach współczesnych, tak i pisarz swojej karierze zobowiązany jest (lub takie zobowiązanie narzuca mu i czytelnik, i wydawca) o dbanie o tą karierę, zabieganie o nią, o usilne i stałe ‘uczestnictwo’ w debacie literackiej.  Słowem o to, co dziś określa się mianem PR – public relations.

Profesor Andrzej Busza, a zapewne i cechy własne charakteru, stał na przeszkodzie poety Andrzeja Buszy w robieniu tegoż ‘pi-aru’.  Być może wychodząc z naiwnego przekonania, że dobra poezja sama świadczyć będzie o sobie, takowoż talent.  Niestety, świat współczesny dawno był zarzucił te staroświeckie mrzonki. I owszem, częstokroć  – podejrzewam – za namową i szturchaniem przyjaciół –literatów pokazywał się tu i ówdzie, jako poeta, zabierał głos. Mówił: jestem tu i mam coś na ten temat do powiedzenia.  A miał i ma ‘na ten temat’ wiele do powiedzenia.  I równie łatwo wracał do zacisza swoich książek, badań literackich, jakby chował do szafy na dłuższe okresy czasu garnitur ‘poety’.  Do tego stopnia, że przez pewne okresy czasu w ogóle nie pisał. Z wielką stratą dla literatury polskiej. Lub rezygnował z pisania po polsku i pisał po angielsku. Zabawne jest to, że te właśnie jego ‘angielskie’ wiersze są wręcz przesiąknięte specyficzną wrażliwością polskiej tradycji poetyckiej. Nie w sposób nachalny, krzyczący: jestem Polakiem, vivat Polska! Nie wyobrażam sobie wręcz sytuacji, w której Busza potrafiłby być nachalny w czymkolwiek. Mimo to, parafrazując popularne porzekadło, można rzecz: Busza wyprowadzał się z literatury polskiej, ale literatura polska nigdy nie wyprowadziła się z Buszy.

Nie będę tłumaczył i polemizował z jego własną, autonomiczna decyzją zaprzestania pisania wierszy po polsku. Kilkakrotnie na ten temat dyskutowaliśmy i dość jasno i racjonalnie i to wyłożył.  W typowy, ‘buszowski’, nad wyraz skromny i pełen szacunku wobec słowa pisanego i czytelnika sposób.  I nigdy mnie do tej decyzji nie przekonał. Ale to jego suwerenne prawo poety, które uszanować należy. Na szczęści dobrzy tłumacze i jego świetna (z tego przymiotnika się nie wycofam, Panie Andrzeju) znajomość polszczyzny zaowocowały dziesiątkami wierszy Buszy, które w tłumaczeniach na polski wydają się nie tylko nie tracić, a być może wręcz zyskiwać. Co dziwić nie może. Jeśli ktoś oczekuje przeprowadzenia dowodu badawczego takiej supozycji – to odsyłam akapit wyżej, do parafrazy przytoczonego porzekadła.

Jeden z najlepszych badaczy poezji Buszy, prof. Janusz Pasterski z Uniwersytetu w Rzeszowie, z którym miałem możliwość dłuższych dyskusji o Buszy, najbardziej zdaniem moim zbliża się do rozwiązania ‘zagadki’ Buszy-poety pisząc : w cieniu poetyckiej dokładności kryje się ostra wizja, dramat intelektu zakorzenionego w nie do końca określonym sensie ciemności i bezradności (tłumaczenie własne,  z eseju J.P.”Other fragrances. The poetry of Bogdan Czaykowski, Andrzej Busza and Florian Śmieja” „Strumień”, nr 08, s.43).  Nie określa to charakteru jego poezji jako katastroficznej ale nadaje jej wymiar pewnego metafizycznego smutku, pogodzenia się z bezradnością człowieka wobec ‘losów’ życia, świata i kosmosu.

Trudno jest mi pisać o poezji Buszy. Mnie jest trudno. Nie dlatego, że go znam osobiście i bardzo cenię. Łatwiej mi to było z poezją innych autorów, których znałem, choćby niezapomnianego, wspaniałego Bogdana Czaykowskiego. Trudno, bo wiersze Buszy wrastały we mnie bardzo powoli, a przez to głębiej, przebijały się przez kilka warstw intelektualnych, racjonalnych, czysto literackich, by dotrzeć do czystej formy emocjonalnej. Gdy już dotarła – wrosła w nią, jak tkanka żywa, prawie genetyczna, własna. A opisywanie czegoś tak intensywnie emocjonalnego jest bardzo trudno. Kolejna ‘zagadka’ poezji Buszy. Filozoficznej, bogatej w całe pokłady tradycji kulturowych obszarów nie tylko polskich lub angielskich ale i śródziemnomorskich z klasyką i wcześniejszym antykiem – a tak w swym sednie, jadrze po prostu ludzkiej i mądrej. Mądrej nie przez to bogactwo kulturowo-literackie (jakim jest bezwzględnie nasycona) a przez głębokie człowieczeństwo.  Którą pisze nie profesor, akademik i literaturoznawca a człowiek, który przysiadł na moment na wzgórku, gdzieś nad jakimiś polami, rzeczkami, patrzy na nie , jak stroskany gospodarz, uśmiecha się smutno niby, a z pełnym zrozumieniem kolei losów i życia. Widział już , jak rzeczki zamieniały się w potężne fale zalewając okoliczne łąki, widział, jak latem te łąki kwieciły się dywanem ziół i kwiatów i jak – nieuchronnie – bladły, brązowiały i przymierały jesienią. Jak drzewa od mrozu pękały zimą srogą, wiedział, że nie każde stworzenie i nie każdy krzak wiosny doczeka … Pamiętał (siebie może?) chłopaków i dziewki okoliczne ukradkiem się w trawach wysokich całujących.  Wiedział, że jak te stworzenia, rośliny i oni nie wszyscy wiosny doczekają. Czy myślał, tak siedząc na wzniesieniu, o Persefonie, o Eurydyce? Zapewne. Wszak ważne było, nie to że boginką była lub ukochaną ulubieńca bogów. Ważny był ich los. Fatum może. Może ethos. Jak sam pisze w wierszu ‘Wiosna’: program miałem minimalistyczny / lecz całkiem wygodny / … / kiedy / marcową pogodą / wtargnęłaś w moje podwórza / z wiatru śpiewem syrenim / w pochodniach / rozjęzyczonych drzew / … .

Kto szuka spaceru z poezją, nie biegu, kto szuka dostrzeżenia Losu-etosu w chaosie i bezwzględności życia – niechże na spacer weźmie tomik wierszy Andrzeja Buszy. Spacery i tak długie, a zdecydowanie niekończące się,  nie są, być nie mogą. Kiedyś, gdzieś kresu dobiegają. I tak było od początku, pewnie będzie i na końcu.  Niechże i nadlecą nad ścieżkę muzy greckie, niech łacińscy dziejopisi wtrącą echa dziejów Rzymu i Petrarki – jakże podobni będą do tych chłopców i dziewczyn znad łąk przycupniętych u brzegów rzeczek i strumieni …

Z tym większym entuzjazmem i nadzieją spotkania w wami, czytelnikami, zachęcam do przybycia na spotkanie z Andrzejem Buszą w salce przy Bibliotece Miejskiej w Surrey, organizowane przez SAiPS ‘Pod skrzydłami Pegaza’.