Echa z Salonu Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto

IMG_4228
Jubileuszowe (25-lecie Salonu) wydanie rocznika teatralnego

Teatr bez granic – tak Beata Gołębiowska zatytułowała swój album poświęcony Salonowi Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto. I chyba słusznie. Dziś, z perspektywy blisko 100-letniej historii polonijnej sceny teatralnej w Kanadzie, z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że ten Salon jest najwyższym i najtrwalszym tego stulecia osiągnięciem teatralnym. I to zasługa bardzo wielu osób. Bez wątpienia jednak przede wszystkim dwóch: niezrównanej Marii Nowotarskiej i wspomagającej ją dzielnie Agaty Pilitowskiej. Z wydanego w 2016 roku jubileuszowego rocznika teatru torontońskiego publikujemy dwa teksty związane bezpośrednio z Vancouverem: Agaty Pilitowskiej z ostaniej wizyty Salonu w Vancouverze oraz Krystyny Połubińskiej ze swej wizyty w teatrze w Toronto na uroczystościach jubileuszowych.                                           (Redaktor ‘Monitora’)


Dobry wieczór Monsieur Chopin

by Agata Pilitowska

Dnia 20 października w Toronto odbył się uroczysty jubileusz Fundacji im. A. Mickiewicza w Kanadzie, w którego części artystycznej wystąpili artyści Salonu. Następnie udaliśmy się z „Chopinem” do Vancouver. Dla mnie podróż stawała się coraz bardziej uciążliwa, ale w teatrze krakowskim byłam zawsze przyzwyczajona, że obowiązki trzeba wykonywać ‘mimo wszystko’. Tak też nadal staram się żyć.

chopinPowroty do miejsc, w których nasz teatr jest oczekiwany, budzą w nas niezmiennie wielkie emocje. Głównym organizatorem wydarzenia była niestrudzona pani Krystyna Połubińska, która nigdy nie szczędzi swego cennego czasu i z niezwykłą pasją i profesjonalizmem organizuje przedstawienia Salonu w Vancouver. Pani Krystyna od lat prowadzi Stowarzyszenia Artystów i Przyjaciół Sztuk „Pod skrzydłami Pegaza”. Spektakl ‘Dobry wieczór Monsieur Chopin’ odbył się, jak poprzednio ‘Promieniowanie’, w pięknej, profesjonalnej sali teatralnej w Surrey. Dnia 5 listopada na spektakl przybyła zarówno publiczność polska jak i anglojęzyczna. Sala teatralna licząca 400 miejsc była pełna!

Spektakl nasz włączono w uroczystości 11 listopada – rocznice odzyskania niepodległości przez Polskę. Czujemy wielka wdzięczność dla Konsulatu Generalnego w Vancouver, który wsparł tę ważną uroczystość teatralno-patriotyczną.

Następnego dnia odbyło się spotkanie w gościnnym domu Krystyny i Zdzisława Połubińskich. Przybyło na nie wielu naszych przyjaciół i „Pod skrzydłami Pegaza” przeżyliśmy niezapomniane chwile. Podczas spotkania odbyły się występy artystów z Vancouver – Ryszarda Wrzaskały i Witolda Wardziukiewicza. Otrzymałam również tomik poezji od poety i znanego redaktora pisma „Strumień” – Bogumiła Pacak-Gamalskiego, zawierający piękne wiersze jego autorstwa oraz stanowiące bardzo ciekawy zbiór poezji poetów Zachodniego Wybrzeża. W czasie tego spotkania odbyła się promocja książki Beaty Gołębiowskiej „Teatr bez granic”.  Miło nam było wręczyć tę kronikę naszego teatru platynowym sponsorom książki – Halinie i Januszowi Najfeldtom, którzy specjalnie z Edmonton przybyli na nasz vankuverski spektakl.


Królowa Polskiej Sceny Na Emigracji …

by Krystyna Połubińska

Nie wiem dokładnie ile pań tworzyło teatr na emigracji, wiadomo jednak wszem i wobec, ze można byłoby zliczyć tu paręnaście znaczących nazwisk. Żadne jednak, według mnie, nie może równać się Marii Nowotarskiej. Kto bowiem potrafił stworzyć profesjonalny teatr od podstaw i pielęgnować go przez 25 lat, ciągle go rozwijając, zdobywając nowy narybek aktorski, muzyków, śpiewaków, scenografów, grafików, licznych sponsorów, a w końcu zwykłych ludzi czynu, którzy tak jak i ona pokochają teatr i już nie na scenie lecz z boku wspierać będą każdy jej nowy pomysł, aby ożywiać i wzbogacać nasze wspólne życie polonijne. Najcenniejszym osiągnięciem tej wspaniałej aktorki jest to, że przez ćwierć wieku jednała sobie setki przyjaciół, nie tracąc ani jednego z nich.  O wszystkich wyraża się w szczególny sposób, dla każdego z nich ma miłe słowo i ten szczery, ciepły uśmiech, który natychmiast rozbraja i stawia na baczność, nie przed nią, ale przed teatrem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
(od lewej) K. Połubińska, M. Nowotarska, A. Pilitowska

Oprócz wystawianych systematycznie kilku nowych sztuk rocznie, Nowotarska odbywa wraz ze swa wielce utalentowaną córką, Agata Pilitowską, rocznie kilkanaście podróży po świecie do tych bliższych i dalej oddalonych ośrodków polonijnych ze spektaklami o Wielkich Polkach Emigrantkach, niosąc ze sobą piękno polskiej mowy, nasze wartości i dumę narodową, przyozdobiona niezwykłym talentem aktorskim, pasja i urokiem osobistym.

W tym roku (2016 – przyp. Redakcji) aktorka ukończyła 80 lat, lecz jej niespożyta energia i ciężka codzienna praca, czyni cuda … Kiedy przebywasz z nią, obserwujesz jej zajęcia, spotkania, nieustanna walkę o teatr, ciągłe utrzymywanie przyjaźni, czas dla gości, którzy nieustannie pukają do jej drzwi z błahymi czy poważnymi problemami. Jej życzliwość sprawia, że drzwi maleńkiego mieszkanka aktorki prawie nigdy się nie zamykają, a ona z zasady już przyjmuje wszystkich w legendarnym fartuszku, aby za chwile zniknąć w zakamarkach swej maciupeńkiej kuchni, z której zawsze wynosi dla swych gości jakieś pyszności i smakołyki. Na wszystko znajduje czas, każdego z uwaga wysłucha i aż dziw bierze, że przy tym wszystkim potrafi realizować ‘milion’ projektów związanych z powstawaniem wybranych i aranżowanych przez siebie sztuk teatralnych. Wir pracy twórczej i potrzeba działania dodaje jej sił i sprawia, że wydaje się ona być młodszą od niejednego nastolatka… 25 września 2016 roku Toronto świętowało 25-lecie Salonu Poezji, Muzyki i Teatru stworzonego przez Marię Nowotarską. Była niekwestionowaną  gwiazdą wieczoru: uśmiechnięta i radosna, godna lecz nie wyniosła, dostojna i skromna zarazem, piękna i mądra – prawdziwa królowa polskiej sceny na emigracji… Otrzymała ,mnóstwo listów od polityków i instytucji teatralnych i kulturalnych z Polski i Kanady, nie kończące się gratulacje od licznych fundacji i organizacji polonijnych… .

Wydaje się jednak, że największym podziękowaniem dla Marii była bliskość i szacunek zespołu, który stworzyła i uznanie spragnionego dobrego teatru widza. Podczas uroczystości Maria posadziła mnie przy swoim stoliku. Czułam się niezwykle zaszczycona mając po lewej swej stronie profesora Kazimierza Brauna (reżysera, pisarza, teatrologa, wieloletniego dyrektora najważniejszych polskich teatrów, a obecnie profesora State University of New York w Buffalo i reżysera czołowych teatrów amerykańskich – Guthrie Theater w Minneapolis, Oddysey Theater w Los Angeles, McCarter Theater w Princetown i innych) a po prawej Beatę Gołębiowską, autorkę książki-albumu o teatrze M. Nowotarskiej pt. „Teatr bez granic”, której promocja była ważna częścią tego szczególnego wydarzenia. Wieczór był długi, lecz rozmowa z sąsiadami sprawiła, że stał się za krótki na dokończenie tematów o teatrze Nowotarskiej. Bo i w końcu jak tu zmaknac 25 lat pracy w czterech krótkich godzinach…  Spędziłam z Marią, jej wspaniałą córką Agatą oraz grupa otaczających je przyjaciół, siedem niezwykłych i zaczarowanych dni! To były długie, ciekawe rozmowy o teatrze, sprawach codziennych, najbliższych podróżach aktorek, planów repertuarowych i wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia… .

Chwile te uzmysłowiły mi jak wielkim żywiołem dla Marii jest teatr. Ona po prostu nie potrafi bez niego żyć i funkcjonować.

 

Advertisements

MARZEC 68 – A SPÓR O CIĄGŁOŚĆ PAŃSTWOWĄ 

OBGbannerEagle

by Michał Stefański / Montreal

Pamiętam dość nieźle ten marcowy dzień (10 marca 1968 roku), kiedy stałem wraz z dwoma czy trzema setkami studentów przed budynkiem Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego słuchając sprawozdań z pamiętnego wiecu w Warszawie dwa dni wcześniej, a także przemówień kilku starszych wiekiem pracowników uczelni wzywających nas aby nie dać się sprowokować. No, bo – z jednej strony – młodzieńczy idealizm nakazywał bronić tych szczątków wolności akademickich, które w gomułkowskim PRL-u jeszcze istniały – a z drugiej strony – mówiono nam, że to po naszych studenckich plecach wspina się do władzy jedna frakcja rządzącej Polską partii komunistycznej kosztem drugiej. A w końcu też – szeptał niejeden z naszych bardziej bojaźliwych kolegów – czy aż tak bardzo się nam spieszy nadstawiać kark w obronie kilku rozhisteryzowanych synalków dawnych stalinowców w sporej części niepolskiego pochodzenia? Wtedy to właśnie dotarła do mnie i do wielu moich kolegów dziwna i niepokojąca świadomość jakiegoś ciągłego rozdwojenia najnowszej historii mojego kraju. Walka o demokrację w Polsce ukazała swoje drugą – niezbyt piękną – twarz. Jednak wówczas w te marcowe popołudnie w Łodzi nie było czasu nad tym wszystkim się głębiej zastanawiać. Ledwo przebrzmiały oklaski, a z kilku stron wokół nas rozległo się wycie syren milicyjnych. To nadjeżdżało „bijące serce partii” – w postaci oddziałów ZOMO. Przy takiej to muzyce w tamtych dniach marca 1968 roku kończyła się powoli „mała stabilizacja” towarzysza Gomułki. Było to dokładnie pięćdziesiąt lat temu.

Przed ok. tygodniem jeden z ważniejszych ideologów prawicy (a może lepiej rzec „neoprawicy”) sen. Jan Żaryn wyraził w mediach opinię – brzmiącą ni to jak odezwa, ni to jak ekspertyza – iż Polska nie ponosi żadnej odpowiedzialności za medialną nagonkę antysemicką w marcu 1968 r. z jednego prostego powodu. W tamtym odległym roku – zdaniem doktora Żaryna i jego kolegów – żadnej Polski nie było – i kropka. Nasz uczony i senator w jednej osobie, ma oczywiście na myśli fakt ówczesnej zależności PRLu od supermocarstwa ze wschodu. Do tego dochodzi demonstracyjne (choć mało konsekwentne) odmawianie ciągłości państwu polskiemu, nawet w jego półkolonialnej postaci jaką posiadała tamta rzekoma Polska Ludowa. Ten brak logiki odzywa sie co i raz w przeróżnych gestach i postanowieniach władz nowej Polski płynącej już ponoć bezpiecznym narodowym kursem. No, bo czy jest sens degradować gen. Jaruzelskiego, jeżeli pomiędzy jego czasami, a współczesnością ciągłości żadnej nie ma? Powiedzmy sobie – oficera obcej, wrogiej (choćby nawet polskojęzycznej) armii można nawet rozstrzelać – ale odebrać mu stopień wojskowy? Trudno by tu szukać jakiegoś głębszego sensu. Chyba, że owa niewidzialna nić ciągłości między tamtym państwem, a obecnym nie należy tylko do przeszłości, jakby się niektórym wydawało ?

Z oficjalnych, najnowszych (a więc z definicji „prawdziwych”) podręczników do historii dowiadujemy się, że w czasie zajść marcowych nie było dobrej strony. Na górze w rządzącej partii komunistycznej walczyły o władzę frakcja „żydów” z frakcją „chamów”. [Tak nazwał obie walczące grupy w Komitecie Centralnym PZPR znawca tematu Stefan Kisielewski]. Na dole – zarówno wśród partyjnych, jak i bezpartyjnych – ścierały się ze sobą tendencje liberalno-kosmopolityczne z rygorystycznie-narodowymi. Obie były całkiem autentyczne, przy czym ta druga miała niekiedy odcień antysemicki. Pamiętam mojego rodzonego wujka, obojętnego wówczas wobec Żydów oraz nielubiącego „czerwonych”, którego jednak cieszył widok strzyżenia lokalnych „hippisów” na komisariatach MO. Takich polskich patriotów, wyznających zasadę silnej ręki w służbie narodu było wtedy więcej. Aktualnie sen. Żaryn usiłuje z nich wszystkich zrobić bolszewików i mieć tym samym problem zajść marcowych „z głowy”, ale prawda jest bardziej złożona. Dla mnie np. – marzec roku 68 jest momentem przełomowym w powojennej historii kraju naszego dzieciństwa. Zdecydowanie ukazał on kruchość oficjalnej ideologii marksistowskiej nawet wśród członków partii. Ideologiczne zadęcie zwiędło, a spod ziemi wylazło to co zawsze tam było ukryte od lat trzydziestych. Z jednej strony zorientowani tylko na własny naród Polacy-katolicy, z drugiej rozmaici wolnomyśliciele i rodząca się zwolna po Soborze Watykańskim II „kato-lewica”. Z prawej militarnie nastawieni do życia Sarmaci pielęgnujący rodowe srebra i szable po dziadku, a z lewej pepesowcy, rewizjoniści i wszelkiej maści socjały. Na Leninie, Marksie czy Fidelu Castro prawie nikomu już nie zależało. Po marcu już nie było wielkiego sensu dzielić Polaków na pachołków Rosji i uciemiężony lud. Na placu boju zostali prawie wyłącznie narodowcy i liberałowie – zarówno w rządzącej partii, jak i poza nią. Te marcowe podziały zachowują w dużym stopniu ważność aż do dziś.

Wracając do tematu realności OKRESOWO ZNIKAJĄCEGO PAŃSTWA POLSKIEGO w latach 1945 – 1989, proponuję nie oddawać sprawy do Trybunału Konstytucyjnego w obecnym kształcie. Po co Szanownym Sędziom takie rebusy do rozwiązania? I tak za kilka lat następne wcielenie Trybunału zarządzi co innego. Niech o problemie realności niesuwerennej Polski zdecydują np. miłośnicy sportu. Czy ich zdaniem np. w roku 1974 –kiedy na Wembley wygrywali biało czerwoni – puchar świata pojechał do Polski, czy do kolonii sowieckiej? Czy św. Jan Paweł II w roku 1979 jadąc z pielgrzymką do Ojczyzny i wymieniając uścisk dłoni z Gierkiem uznał realności tzw. „władzy ludowej” czy – jednak niekoniecznie? Czy polscy mistrzowie olimpijscy – ze słynnym Kozakiewiczem na czele – są bytem realnym, a może to wszystko to jedynie ułuda i marność nad marnościami? W tych tematach wybiórczość nadaje sie jedynie do propagandy – z nauką i prawdą historyczną ma to niewiele wspólnego.

(od red. Monitora: przedruk tekstu za zgodą autora z łam stron www Klubu ‘Obywateli bez Granic’)

Członkowie lokalnych grup kodowskich w Kanadzie coraz częściej informują publicznie o swojej działalności, otwierają drzwi dla nowych członków, sympatyków.  Tradycyjnie już w KODzie, którego początki sięgają właśnie grupy obywatelskiej, która spotkała się pierwszy raz właśnie wirtualnie na stronie Facebooka, tak i w Montrealu podstawą kontaktów, dyskusji jest strona Facebooka.  Ale nie musi to oznaczać zamknięcia przed innymi formami kontaktów, spotkań. Stąd decyzja ‘wyjścia’ na zewnątrz i prostej informacji jak i z kim można nawiązać kontakt dla chętnych, lub nawet tylko ciekawskich. Ogłoszenie montrealskiego KODu poniżej.obraz1

Jedna Polska/Jedna Polonia – dość podziałów

KOD_Canada, oddział w Toronto, zorganizował w sobotę 24 września Protest pod budynkiem Konsulatu Generalnego RP w Toronto. W proteście udział wzięła niezależna grupa KOD-Ottawa. Hasło “Jedna Polska – Dość Podziałów’ było tematem masowych protestów Polsce, z kulminacjnym w Warszawie, organizowanym tego samego dnia przez Komitet Obrony Demokracji. Niespotykanie szybki sposób procedowania projektu nowej, drakońskiej Ustawy Anty-Aborcyjnej przez Sejm polski, niejako ‘z rozbiegu’ połączył ten Protest z elementami solidarności z Polkami i silnego sprzeciwu Wolnych Obywateli wobec tego projektu ustawodawczego.

Jednocześnie miała miejsce akcja ‘wirtualnego protestu’ na indywidualnych stronach Facebook’a, gdzie członkowie KOD_Canada publikowali ich wersje plakatu protestującego podział Polski i Polonii. Poniżej tenże plakat.

24wrzesnia

a oddział KOD_Canada w Montrealu tez akcentował swój udział:24wrzesni.jpg

Protest Polaków w Kanadzie

by Komitet Obrony Demokracji_Canada

13592644_10210020694932140_1649363390549637081_n

Oddział KOD_Canada w Toronto organizuje protest Polaków z Toronto i okolicy wobec kolejnego aktu Sejmu RP, łamiącego zapisy konstytucyjne i ograniczającego w sposób zasadniczy niezależność Trybunału Konstytucyjnego w Polsce.

Jak wszyscy już wiemy, Trybunał, który jest trzecią , niezależną od dwóch pozostałych (tj. rządu i Parlamentu) formą władzy w państwie i decyduje o zgodności z Konstytucją wszelkich innych praw, ustaw i decyzji rządowych – jest od początku obecnej kadencji sejmowej obiektem niespotykanego ataku władz politycznych i usiłowań kompletnego sparaliżowania jego działalności.

Trybunał wydał już legalny wyrok nt. poprzedniej Ustawy sejmowej PiS uznając ją w całej pełni za niegodną z Konstytucją RP a więc pozbawioną mocy prawnej. Rząd od miesięcy odmawia publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw i tym samym  uniemożliwia administracji państwowej zastosowanie się do legalnego wyroku sądu polskiego. Z dugiej strony sądy RP stwierdziły, że będą stosowac się do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Mamy więc paradoksalna sytuację otwartej wojny administracji politycznej w Polsce z władzą sądową Polski.Reakcją na taką niebezpieczną i bezprecedensową w całej historii III RP, była ostra krytyka ustawy rządowej przez międzynarodowe instytucje konstytucjonalne oraz samą Komisje Europejską. Nie mówiąc o olbrzymich protestach publicznych organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji i inne organizacje demokratyczne w Polsce. Efektem tej masowej krytyki w Polsce i spoza jej granic była obietnica rządu Beaty Szydło przygotowania nowej Ustawy, która miała ten kryzys konstytucyjny rozwiązać. Jednocześnie Komisja Europejska, Komisdja Wenecka oraz cała opozycja polityczna w sejmie i polskie organizacje demokratyczne NGO stwierdziły, że mowy byc nie może o osiągnięciu jakiegokolwiek kompromisu bez uprzedniego opublikowania legalnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca 2016. Wykazując jednak dobrą wolę zgodziły sie do pewnych konsultacji z wiekszością sejmową PiS przystapić. Lub, jak zrobił KOD, uruchomić inicjatywę obywatelska przygotowania tzw. obywatelskiego projektu nowej ustawy. Była szansa wyjścia z impasu i uratowania opinii Polski w Europie i świecie.

Ale gdy nadszedł moment procedowania projektu Ustawy – wiekszość sejmowa dość brutalnie odrzuciła wszelkie próby poprawek do ich projektu ustawy a inne projekty nie nalazły się nawet na wokandzie dyskusji sejmowej. Gdy projekt ustawy PiS udostępniono publicznie, okazało się, że zawiera on prawie wszystkie (lub kosmetycznie jedynie zmienione) i uznane już za niekonstytucyjne, zapisy poprzedniej nielegalnej Ustawy z grudnia 2015. Więcej, wprowadzono kolejne zapisy jeszcze bardziej ograniczjące niezależność Trybunału. Bezceremonialnie zlekceważono wszystkie opinie krytyczne środowisk politycznych, legalistycznych i prawnych tak w kraju, jak i z zagranicy. Parlament Polski po prostu uzurpował sobie prawo Konstytuanty Konstytucyjnej i działa poza nawisem Konstytucji RP. Polska coraz bardziej staje sie państwem bezprawia i dyktatury jednej partii.

Polacy spod znaku KOD w Toronto chcą jasno i publicznie zaminifestować, że z takim ‘pełzającym zamachem stanu’ w Polsce się nie zgadzają. Jednocześnie KOD_Canada apeluje do pozostałych członków Polonii, której bliskie są pojecia praworządności i obrony porządku konstytucyjnego w Polsce i którym równie ważna jest opinia naszego Kraju zagranicą – o wsparcie tego protestu obywatelskiego. Nie chcemy aby Polska stoczyła się do poziomu ‘republik bananowych’.

by Bo Kppcewicz i Jacek Szymański; foto – Jacek Szymański
Ottawa, Kanada 10 Maj 2016.  KOD Ottawa przygotowala “powitanie” dla prezydenta Andrzeja Dudy który zaprosił się do Kanady zlecając ambasadzie w Ottawie zorganizowanie wizyty.  KOD Ottawa protestuje przed parlamentem Kanady w trakcie wizyty Prezydenta Polski Andrzeja Dudy aby wyrazić swoje oburzenie na łamanie konstytucji, dzielenie Polaków i braku niezależności Pana Prezydenta w stosunku do rządzącej partii i jej prezesa.
Lokalna Polonia przywitala prezydenta przed budynkiem parlamentu w Ottawie podzielona policyjna linia – po jednej stronie wiwatowali fani prezydenta i PIS- zagluszani gwizdami ze strony KODerow. Prezydent został nie tylko wygwizdany ale otrzymał też “czerwone kartki”, co mialo wymowny przekaz.
Banery KODerow zawieraly hasla takie jak Potrzebujemy prawdziwego prezydenta, Stop breaking the law i Defend the constitution.
Mamy nadzieję, że nasz przekaz dotrze do prezydenta i do uczestnikow marszów anty-rzadowych w kraju. Pozdrawiamy z Kanady.
KOD Protest May 7 2016
Ottawa, Kanada 10 Maj 2016. KOD Ottawa przygotowala “powitanie” dla prezydenta Andrzeja Dudy ktory zaprosil sie do Kanady zlecajac ambasadzie w Ottawie zorganizowanie wizyty. KOD Ottawa protestuje przed parlamentem Kanady w trakcie wizyty Prezydenta Polski Andrzeja Dudy aby wyrazić swoje oburzenie na łamanie konstytucji, dzielenie Polaków i braku niezależności Pana Prezydenta w stosunku do rządzącej partii i jej prezesa. Lokalna Polonia przywitala prezydenta przed budynkiem parlamentu w Ottawie podzielona policyjna linia – po jednej stronie wiwatowali fani prezydenta i PIS- zagluszani gwizdami ze strony KODerow. Prezydent zostal nie tylko wygwizdany ale otrzymal tez “czerwone kartki” co mialo wymowny przekaz. Banery KODerow zawieraly hasla takie jak “Potrzebujemy prawdziwego prezydenta”, “Stop breaking the law” and “Defend the constitution”. Mamy nadzieje ze nasz przekaz dotrze do prezydenta i do uczestnikow marszow anty-rzadowych w kraju. Pozdrawiamy z Kanady.