Wyraźny wzrost antysemityzmu w Polsce. Niebezpieczne spotkania z demonami przeszłości.

Pomimo wielokrotnych oświadczeń czołowych przedstawicieli państwa i i partii rządzącej, które często odbierane są jako gołosłowne deklaracje  nie znajdujące potwierdzenia w rzeczywistości krajowej – zaniepokojone środowiska obywateli polskich żydowskiego pochodzenia wydały wspólne Oświadczenie. To ważny dokument. Trzeba dołożyć wszelkich starań by Polacy, gdziekolwiek są: w Kraju czy za granicą, potraktowali ten dokument z należytym szacunkiem i zastanowieniem się. Dobre imię Polski, jej wielowiekowa tolerancja nie mogą być oddane na pastwę ambicji politycznych jakichkolwiek polityków. Państwo Polskie ma obowiązek stawania w obronie wszystkich mniejszości narodowych w Rzeczypospolitej, która jest ich współwłasnością. Zwłaszcza tych mniejszości, które mają wielowiekowe tradycje w Polsce, tradycje patriotyczne, społeczne, socjalne, naukowe, kulturowe. To wyzwanie dla demokracji polskiej i dla wszystkich Polaków. Zwłaszcza dla liderów środowiskowych.  Dobremu imieniu Polski zagraża dziś – i powtarzam ponownie i w tym akapicie:  wbrew gołosłownym deklaracjom władz politycznych – w dużej mierze działalność rządu polskiego. W dekadzie, gdy odchodzą w przeszłość ostatnie generacje tych, którzy są Świadkami strasznej tragedii polskiego żydostwa w latach 2 wojny światowej nie wolno nikomu z nas nie zaświadczyć swą postawą, że to również niepowetowana tragedia i strata Polski. Że polscy Żydzi są nam tak samo ważni, bliscy i istotni, jak polscy Białorusini, polscy Ślązacy, polscy Kaszubi, polscy ewangelicy i polscy katolicy czy polscy ateiści. Ten przymiotnik ‘polski’ nie ma wartościowania. Jest jednoraki i równy dla wszystkich grup, które tworzą polską rodzinę dumnych Obywateli Rzeczypospolitej.

Poniżej tekst Oświadczenia żydowskich Organizacji religijnych i świeckich w Polsce.

Oświadczenie polskich organizacji żydowskich do opinii publicznej

[English translation below]

My, przedstawiciele polskich organizacji żydowskich, wyrażamy nasze oburzenie z powodu narastającego w kraju klimatu nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu. Mowa nienawiści wylewa się z internetu i rozpycha się w przestrzeni publicznej. Rozpowszechniła się w mediach, w tym i tych, które chcą nadal uchodzić za publiczne, i nie zdumiewa już także w słowach radnych, posłów, czy wysokich nawet urzędników państwowych. Ilość pogróżek i obelg, kierowanych pod adresem żydowskich instytucji i placówek, stale rośnie. Doceniamy to, że prezydent, premier  i przywódca partii rządzącej potępili antysemityzm. Ale póki słowa ich nie przekształcą się w czyny, brzmieć będą raczej jak deklaracja bezradności wobec napiętnowanego, a mimo to szerzącego się zła. Potrzebne są stanowcze działania.

Polscy Żydzi – w przeddzień 50. rocznicy marca 68 i 75. rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim – nie czują się dziś w Polsce bezpiecznie. Jest rzeczą oczywistą, że obecne zagrożenia nie przypominają tych z przeszłości, i że – inaczej niż w wielu innych krajach współczesnej Europy – nie przybierają też formy bezpośrednich napaści. Ale brak fizycznej przemocy nie wystarcza przecież, by sytuację uznać za normalną. Oczekujemy od władz publicznych, by nie tylko przyznały, iż antysemityzm jest złem – ale że jest złem tu i teraz, że zagraża w Polsce dziś, i że musi być napiętnowany i ścigany. Brak przeciwdziałania ze strony władz odbierany jest bowiem jako przyzwolenie – i przez sprawców, i przez tych, w których czyny sprawców są wymierzone. Organizacje żydowskie gotowe są do szczegółowej, praktycznej współpracy z instytucjami publicznymi, od policji przez media po szkoły, by stawić temu tamę.

Wiemy też, że nie tylko my, a zapewne nawet nie my najbardziej, padamy ofiarą tego klimatu nienawiści. Wyrażamy naszą solidarność z wszystkimi w Polsce, którzy – jak Romowie, muzułmanie,  uchodźcy, osoby czarnoskóre, Ukraińcy, członkowie pozostałych mniejszości etnicznych, religijnych, seksualnych czy innych – doświadczają wrogości czy wręcz dyskryminacji. Czujemy gniew i wstyd, że w naszym wspólnym kraju kogokolwiek to spotyka. Jesteśmy, w ramach naszych szczupłych możliwości, gotowi współpracować z wami i waszymi organizacjami, by przeciwstawić się złu.

Obecna fala antysemityzmu nastąpiła w związku ze sporem o wchodzącą właśnie w życie nowelizację ustawy o IPN, którą uważamy za źle napisaną i szkodliwą dla swobody debaty historycznej. Ale jeżeli sporadycznie pojawiające się na świecie, godne potępienia, wzmianki o „polskich obozach” wymagają, zdaniem rządu i parlamentu, aż takiej reakcji prawnej, to co powiedzieć o szerzącej się w Polsce nietolerancji i nienawiści? Instrumenty prawne do ich zwalczania istnieją. Brak, jak dotąd, politycznej woli. Oczekujemy, że zostanie okazana.

Apelujemy zarazem do wszystkich, jakiej by nie byli narodowości czy wyznania, z którymi wspólnie udało nam się, na przestrzeni ostatnich 30 lat , zbudować – oparte na wzajemnym szacunku i prawdzie – zbliżenie polsko-żydowskie jakiego w dziejach naszej Ojczyzny dotąd nie było. Nie pozwólmy, by dzieło to zostało zmarnowane. To nie przeszłość nam zagraża, lecz niechęć do uczciwego się z nią rozliczenia. To nie konflikt polsko-żydowski nam grozi, lecz kolejna odsłona sporu o to, jaka ta Polska, wspólna nam wszystkim, ma być. Pozostańmy uczciwi, odważni i solidarni. Nie dajmy się podzielić.

Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP; Naczelny Rabin Polski; Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie; Gmina Wyznaniowa Żydowska w Katowicach; Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie; Gmina wyznaniowa Żydowska w Bielsko-Białej; Żydowski Instytut Historyczny im. E. Ringelbluma; Żydowskie Stowarzyszenie B’nai  B’rith; Żydowskie Stowarzyszenia Czulent; Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego; Fundacja im. Prof. Mojżesza Schorra; Fundacja Shalom; Jewish Community Centre – JCC Warszawa; Towarzystwo Społeczno- Kulturalne Żydów w Polsce; Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu; Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny; Stowarzyszenie Midrasz; JCC Kraków; Fundacja Hillel Polska; Stowarzyszenie Drugie Pokolenie – Potomkowie Ocalałych z Holokaustu; Stowarzyszenie Żydów i Kombatantów i Poszkodowanych w II wojnie światowej; Fundacja Żydowska „Chidusz”; Żydowskie Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe Makabi Warszawa;

 

Open statement of Polish Jewish organizations

We, representatives of Polish Jewish organizations, express our outrage over the growing wave of intolerance, xenophobia, and anti-Semitism in Poland. Increasingly, hate speech has escaped the confines of the Internet to infiltrate the public sphere. It has found its way into newspapers and television broadcasts, including those belonging to public media outlets.

We are no longer surprised when members of local councils, parliament, and other state officials contribute anti-Semitic speech to public discourse. The number of threats and insults directed toward Poland’s Jewish community is rising. While we appreciate verbal condemnations of anti-Semitism on the part of President Andrzej Duda, Prime Minister Mateusz Morawiecki, and Law and Justice party leader Jarosław Kaczynski, these politicians’ words ring empty and do nothing to stop the spread of evil without strong supporting actions.

On the eve of the fiftieth anniversary of the anti-Semitic events of March 1968 and 75 years after the Warsaw Ghetto Uprising, Polish Jews do not feel safe in Poland. In significant ways, present threats to Poland’s Jewish community are different from those we experienced in the past. Unlike many of Europe’s Jews today, we do not now face direct physical threats. Despite a lack of physical violence, however, our situation is far from normal.

It is unacceptable for Poland’s leaders to merely state that anti-Semitism is wrong without recognizing publically that it is a dangerous, growing problem in our country today. We receive authorities’ inaction as tacit consent for hatred directed toward the Jewish community and call upon Polish leadership to punish those whose actions threaten our wellbeing. As representatives of Polish Jewish organizations, we call on public institutions, police, media outlets, schools, and members of the Polish public to combat anti-Semitism, and we are eager to cooperate with them in this critical mission.

We know that Jews are not the only victims of Poland’s current hateful climate. We stand in solidarity with all people in Poland who experience hostility and discrimination, including Roma, Muslims, refugees, people of color, Ukrainians, and members of other national, ethnic, religious, and sexual minorities. As we witness and experience hatred, we feel anger toward and shame in our country.

The current wave of anti-Semitism arose in response to an amendment to the Act on the Institute of National Remembrance. We believe this law to be poorly constructed and detrimental to open discussion of history. If Poland’s government believes that even sporadic mentions of “Polish Death Camps” must be criminalized, certainly the rising intolerance and anti-Semitic hatred in our country should be subject to similarly serious measures. Our government possesses the legal instruments to combat hatred but lacks political will. We call upon our politicians to change course.

At the same time, we reach out to the partners of myriad backgrounds with whom we have built strong Polish-Jewish relations based on mutual respect and truth. Do not allow our collective work to be in vain. The past can no longer threaten us, so long as we grapple with its truths and move forward together. More than a break in relations between Poles and Jews, which have been growing stronger in the decades since Communism, we fear the growing chasm in understandings of our national character. Stand with us as honest, brave, united Poles. We shall not be divided.

 

Advertisements

List otwarty środowisk polonijnych

od Redakcji: poniżej publikujemy List Otwarty grup i organizacji polonijnych z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, Niemiec, Austrii, USA i Kanady w sprawie nowelizacji Ustawy IPN i szkód, jakie ona przynosi dobremu imieniu Polski

1 lutego 2018 roku Senat przegłosował ustawę grożącą trzema latami pozbawienia wolności osobie, która publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”. 6 lutego 2018 roku, mimo apeli środowisk opozycyjnych w kraju oraz gremiów opiniotwórczych za granicą, Prezydent RP Andrzej Duda podpisał nowelizację Ustawy IPN, kierując fragment Ustawy do zależnego od obozu rządzącego Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem o jego konstytucyjność. Jednocześnie, mimo braku pewności czy jest on zgodny z zapisem Ustawy Zasadniczej, stosując rzadko używany kruczek prawny umożliwiający wykonywalność całej nowej Ustawy in corpore, bez oczekiwania na opinię Trybunału.
My, Polacy mieszkający za granicą w sposób szczególny odczuwamy reperkusje tych decyzji polskich władz. W ciągu kilku dni przez kraje, w których mieszkamy, przetoczyła się medialna burza, a społeczność międzynarodowa często mało sympatycznie spojrzała nie tylko na polską historię, ale nawet na nas, Polaków. W ciągu kilku dni zniweczone zostały wieloletnie starania polskich instytucji naukowych, kulturalnych i dyplomacji i – trwające nieustannie od czasów Jałty – starania i pracę nas, Polaków żyjących na obczyźnie, aby godnie reprezentować nasza Ojczyznę. Godnie reprezentować, czyli rozmawiać również na trudne tematy. Dlatego wyjaśnialiśmy za granicą specyfikę i złożoność wojennej historii Polski. Robiliśmy i robimy to nie tylko w ramach działalności zawodowej i społecznej, ale też w rozmowach ze znajomymi, sąsiadami czy współpracownikami. Mówiliśmy o Holokauście, o cierpieniach wszystkich Polaków, o polskich Sprawiedliwych. Nie unikaliśmy też odpowiedzi na pytania o odpowiedzialność niektórych Polaków za znajdujące potwierdzenie w różnych źródłach historycznych (w tym w świadectwach ocalonych z Zagłady) pogromy i zabójstwa żydowskich współobywateli.
Politycy partii rządzącej podkreślają, że chodzi o zwalczanie rzeczywiście mylnego i absurdalnego sformułowania “polskie obozy śmierci”. Obserwowana przez nas reakcja społeczności międzynarodowej w ciągu tych kilku dni najlepiej świadczy o tym, jak bardzo kontrproduktywna jest ta ustawa. Hasło “polskie obozy śmierci” stało się hitem sieci we wszystkich językach, a o antysemityzmie Polaków rozpisują się media i dyskutują ludzie na całym świecie.
Z naszych międzynarodowych doświadczeń wynika, że tylko edukacja oparta o rzetelnie prowadzone badania naukowe pozwala wyjaśnić i zrozumieć ciemne strony historii każdego narodu. Musiały się z nimi zmierzyć również kraje, w których mieszkamy. W naszej ocenie uznanie bolesnej prawdy o swojej historii oraz przekazanie nowym pokoleniom obiektywnego spojrzenia na jego przeszłość jest wyrazem dojrzałości i uczciwości narodu. Ta godząca w wolność słowa ustawa ma na celu zastraszenie badaczy oraz skierowanie ich pracy w stronę innych, mniej kontrowersyjnych” dziedzin badań. Wbrew temu, co utrzymują polskie władze, ustawa godzi również w działalność naukową i artystyczną; co prawda autor artykułu opublikowanego w czasopiśmie naukowym nie będzie podlegał karze, jednak jego publikacja w prasie dla szerokiej publiczności – już tak. Ponadto Instytut Pamięci Narodowej, a także jakiekolwiek stowarzyszenie lub organizacja pozarządowa będą mogły wytoczyć proces komukolwiek, w tym autorowi dowolnego artykułu naukowego, jeśli uznają, że interes tej organizacji został naruszony lub wręcz kuriozalnie zarzutem, że przedmiot badań nie jest oparty na faktach (sic). Badania doszukują się faktów, służą ich odkrywaniu i opisaniu lub negacji z braku faktów.
Straty wizerunkowe, których doznał nasz kraj na arenie międzynarodowej w ciągu tych kilku dni są poważne. Trudno też nie dostrzec antysemickich demonów, które pod pretekstem “obrony honoru narodu”, 50 lat po wydarzeniach Marca ‘68 znowu wyległy na ulice polskich miast. Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, zapowiedział apel do Polonii,by wsparła Polskę”. Polskę zawsze wspieraliśmy i wspierać będziemy, ALE ODMAWIAMY wsparcia działań obecnych polskich władz w tej dziedzinie. Nie zamierzamy wspierać prawa mającego na celu negowanie faktów i podważanie wyników pracy rzetelnych historyków w Polsce i za granicą, a także pozostającego w sprzeczności ze stanowiskiem wszystkich prezydentów Polski od 1990 roku. Przyłączamy nasz głos Polaków mieszkających za granicą do polityków, organizacji pozarządowych, naukowców i ocalałych z Holokaustu, którzy w kraju i na całym świecie wyrażają zdziwienie i oburzenie wobec tej kontrowersyjnej i pozbawionej sensu ustawy.
Podpisali i sygnowali przedstawiciele grup, organizacji
i środowisk demokratycznych Diaspory Polskiej:
Democracy is OK D.OK
ADDP Association Défense de la Démocratie en Pologne
KOD UK
Femini Berlin Polska
Manifest Wolnej Polki
Berliński Kongres Kobiet
Dziewuchy dziewuchom Francja
KOD Polonia Austria
Babski Londyn
Polish Feminists
Dziewuchy Polonia
KOD Polonia Nowy York
KOD Polonia Szwecja
FARSA
Dziewuchy dziewuchom USA
Wioletta Rebecka, Nowy York,
‘Stół Rozmów Polaków’ Vancouver, Kanada
KOD Niemcy
Obywatele Bez Granic, Montreal, Kanada
KOD Polonia Portugalia

KOMPAS Group Danmark R/A/M Polska

Dziewuchy dziewuchom Berlin, Niemcy

Mitte 21, Niemcy

Nowa opera narodowa

imagesZ bohaterskim błyskiem patriotycznego uniesienia, Prezydent Polski podpisał Ustawę o Prawdzie, czyli nowelizację Ustawy IPN. Aby się upewnić czy jest zgodna z Konstytucją RP wysłał ją do Departamentu 7-mego Komitetu Centralnego PiS (czyli Trybunału Konstytucyjnego 4 Rzeczypospolitej) o zbadanie. Mimo to podpisał podpisał nie czekając na wynik tej opinii. Najwyraźniej już ją znał zanim prośba o takową opinię wpłynęła do Trybunału 😉 . Nie będzie Niemiec, Żyd, Amerykanin i Ukrainiec pluł nam w twarz. A tymbardziej Polak!

Podobno Trump zastanawia się czy podobnej nie ustanowić Dekretem Prezydenckim na temat kłamstw i obrażania Ameryki – Latarni wolności i demokracji – w sprawie wojny wietnamskiej, wojny w Iraku, czy więzienia w Guantanamo Bay.
Kanada jakoś tylko szwankuje w tym nowym prawielnym marszu narodów sprawiedliwych (znaczy się: nastojaszczych): a to Ukraińców przepraszała za obozy internowania w czasie I wojny światowej, a to Japończyków za identyczne obozy w II wojnie światowej, a ostatnio od blisko 10 lat przeprasza Indian (nawet już ich tak nie nazywa, bo podobno nie są Indianami, gdyż nie przypłynęli tu żaglowcami z kapitanem Cookiem z Indochin…) za zagładzanie na śmierć, za wysyłanie kilku pokoleń dzieci do szkół zbiorczych, gdzie były bite, gdy odważyły się miedzy sobą w pogańskim, swoim języku rozmawiać, za kradzież przyznanych wcześniej traktatami ziem. Ale jak długo można przepraszać?! O tyle przyjemniej jest być dumnym przecież. Może by jaką ustawkę panie Justin Trudeau wprowadzić, co? Zamknąc im wszystkim gęby i bedzie wszystko dobrze i pięknie. Ostatecznie braliśmy całkiem pokaźny udział w wojnie przeciw Hitlerowi – nawet pod Monte Cassino, obok dzielnych aliantów polskich! Sam ten fakt powinien nas z wszelkich podejrzeń oczyścić i w końcu zamknąć ten temat z przeszłości na zawsze. Co to w końcu kogo obchodzi, co się kiedyś stało? Było i spłyło, ot i wszystko.
Parafrazując naszego poetę, krzyknijmy wszem:
Trzeba z żywymi naprzód iść,
po życie sięgać nowe…
A nie w przegniłych żalów kiść
z uporem stroić głowę.
Daremne jęki, próżny żal,
za utracone chaty, zabrane futro!
Nie cofniecie Nowego Życia fal.
Świat idzie w świetlane Jutro!
(tu powinno być słychać furkot dumnych, wysokich sztandarów ze starożytnym symbolem Oczyszczającego Ognia, a jakiś dorodny, przystojny niebieskooki młodzieniec winien zaintonować pieśń “Jutro należy do nas”) 
To tyle. Tak kończy się epilog Aktu I nowej opery narodowej pt. “Nowy Inteligentny Rząd w Warszawie”. Akt II po przerwie.
Widownia nie chce wychodzić z foteli, z zapartym tchem czekając na ciąg dalszy tej narodowej epopei. Mickiewicz siedzi w pierwszym rzędzie z rozwartą gębą, Słowacki w loży łka, jak dziecko a Gombrowicz dmucha bezsilnie w żagiel transatlantyku, Broniewski zaś (chowając ćwiartkę wódki Baczewskiego do kieszeni) podpiera z całej mocy drzwi, w które ktos wali kułakami … .
Piłsudski wdrapał się na na szczyt kopuły i dosiadł aż cztery Kasztanki galopując w niebiosa starej Rzeczypospolitej; na placu Saskim, poniżej, maszerują dzielne oddziały Brygady Świętokrzyskiej, którym salutują w zwartym szyku bohaterowie Wojsk Obrony Terytorialnej. Nad placem i gmachem Opery unosi się w przestworzach uśmiechnięta, rozpromieniona twarz Romana Dmowskiego. Wizja przesuwa się nad Ogrodem Saskim w kierunku Żelaznej Bramy …

171472
Pogrzeb Romana Dmowskiego w Warszawie. Narodowcy żegnają swego przywódcę. Rok 1939.

List Polaka do kanclerza Niemiec

poniżej podaję bez komentarza – ale z pełnym zrozumieniem emocji i logiki Autora – pełny list znanego artysty pióra, kamery i sceny, Stanisława Brejdyganta, do Angeli Merkel, Kanclerza Republiki Federalnej Niemiec. Tekst List podajemy ze szpalt “Gazety Wyborczej”.

List obywatela Rzeczpospolitej Polskiej do pani kanclerz Republiki Federalnej Niemiec

Chciałem Pani złożyć wyrazy najgłębszego szacunku i podziwu.

Szanowna Pani Kanclerz,

Mam długie życie za sobą i noszę w sobie żywą pamięć tego długiego życia. Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Całe moje dzieciństwo przypadło na tragiczne i okrutne (w tym mieście szczególnie) czasy okupacji niemieckiej. Umyślnie piszę, zgodnie z historyczną prawdą, niemieckiej, bo przecież to Niemcy okupowali mój kraj, a nie jacyś, jedynie, naziści. Mam zatem prawo Niemców bardzo źle wspominać. Oczami dziecka widziałem uliczną egzekucję. Mama próbowała zasłaniać mi oczy. Widziałem też płonące w środku miasta getto. I wiedziałem, że płoną tam ludzie. No a potem widziałem zagładę mego miasta, Powstanie Warszawskie. W tym Powstaniu bohatersko walczyła moja starsza, piętnastoletnia siostra. Jedna z nielicznych ocalała. Ale z rąk Niemców w tamtym czasie, zginęło dwóch braci matki, jeden torturowany w gestapo, drugi na barykadzie Powstania. Także w Powstaniu zginął brat ojca, wyższy oficer Armii Krajowej. Powtórzę, mam prawo Niemców źle wspominać. I wspominam źle, tamtych Niemców.

Ludzie ludziom zgotowali ten los

Myślę, że nic i nikt nie jest w stanie zdjąć z narodu niemieckiego odpowiedzialności za niewiarygodne zbrodnie, których dokonali Niemcy w czasie II wojny światowej. A jednak w mojej świadomości trwa najmądrzejsza, najgłębsza ocena Czasów Zagłady wyrażona w krótkim zdaniu sformułowanym przez polską pisarkę Zofię Nałkowską nazajutrz po wojnie w 1945 roku: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Bo też w minionym XX wieku doświadczyliśmy największej w dziejach kompromitacji człowieczeństwa.

Moje, dość bogate jak widać, doświadczenie życiowe wskazuje na tak oczywistą prawdę jak ta, że rewanż, zemsta niczego nie załatwia, pogłębia jedynie tragizm kondycji ludzkiej. Dlatego dumny jestem, że to jako pierwsi polscy biskupi wyciągnęli rękę w geście pojednania do Niemców. Bo też był to wielki i mądry, prawdziwie chrześcijański gest

Przez kilkadziesiąt lat, jakie minęły od czasów wojny, wyrosły i w Polsce, i w Niemczech kolejne pokolenia. Różne demony, ale także dobre duchy kształtują w różnych okresach losy ludzi i dzieje narodów. Otóż, gdy mój naród przywrócił sens hasłu: „Za naszą i waszą wolność”, gdy Lech Wałęsa mądrze dowodził pokojową armią „Solidarności”, której działania przybliżyły moment zburzenia ładu jałtańskiego i doprowadziły do zburzenia berlińskiego muru, i gdy w tych działaniach nastąpiła przerwa, trudna próba oporu, stan wojenny w Polsce, wtedy ludzie dobrej woli z całego świata przyszli nam z pomocą.

I wówczas, kto wie, czy nie największe wsparcie przyszło do nas z Niemiec. I nie był to pierwszy przykład braterskiej współpracy i pomocy pomiędzy naszymi narodami, bo były też inne w różnych czasach. Najgłośniejszy zaś i najbardziej, powiedzielibyśmy dzisiaj, spektakularny po 1831 roku po upadku powstania listopadowego, kiedy to naszych uchodźców, „żołnierzy tułaczy”, z największym entuzjazmem witano i pomagano im w krajach niemieckich.

Od Ottona III do Jana Pawła II

No i wreszcie u progu XXI wieku nastąpiło w naszych dziejach coś najwspanialszego, co mogło się wydarzyć. Wstąpiliśmy do wymarzonej przez upartych wizjonerów i stworzonej przez błogosławionych Chrześcijańskich Demokratów (Schuman, Adenauer, De Gasperi) Unii Europejskiej.

Nareszcie koniec wojen i konfliktów, nareszcie oczekiwana przez wieki, od Ottona III do Jana Pawła II, Wspólna Europa. I my w niej, my, Polacy, i wy, Niemcy. Jeżeli użyję zwrotu „braterska współpraca”, to wiem, że zabrzmi to patetycznie. Może też przesadnie. Ale przecież wspólnota interesów także może być braterska. I mogła być. I była.

Świadczy o tym przecież dobrze funkcjonujący Trójkąt Weimarski, który niestety z winy mego obecnego rządu dziś nie funkcjonuje. Cóż, wiele pięknych, szlachetnych inicjatyw nie funkcjonuje dziś z winy obecnego mojego rządu, który to rząd, istotnie mający mandat większości w wyborach (a co to znaczy ów „mandat większości”, to najlepiej wiecie wy, Niemcy, którzy doświadczyliście upadku demokratycznej republiki w waszym kraj, u progu lat 30. za sprawą wolnych wyborów i „mandatu większości”) uważa, że może być władcą dusz naszych i sumień.

Otóż oświadczam, że nie może. Nasze sumienia i nasza świadomość nie chcą dopuścić, aby nasz naród, nieraz już przegrywający z innymi silniejszymi narodami, a także z nieubłaganymi prawami historii, kierowany przez nieodpowiedzialnych szaleńców po raz kolejny stoczył się w przepaść. A wiem, dziś jest blisko krawędzi.

Tandetna propagandowa zagrywka

Mój rząd wystąpił ostatnio z żądaniami od Niemiec reparacji wojennych. Nie wiem, czy mój rząd ma rację, nie wiem, skłonny jestem przypuszczać, że w swoim czasie, zaraz po wojnie, niemało nam się należało. Wiem, na przykład, jak egzekwowali „rachunek za wojnę” zwycięscy Brytyjczycy. Tylko że my wcale nie byliśmy, jak Pani dobrze wie, zwycięzcami w tamtej wojnie, mimo że niby należeliśmy do obozu zwycięzców.

Byliśmy wasalnym państwem wielkiego zwycięscy (na polach bitew, ale przede wszystkim w Teheranie i w Jałcie), czyli Związku Radzieckiego. Moja młodość i wiek dojrzały upłynęły, podobnie jak Pani młodość, w satelickim państwie, w tak zwanym bloku sowieckim. Zatem nie my – to ktoś za nas Polaków decydował. I zdecydował.

I stało się to, co się stało. Zatem nawet mało inteligentny człowiek, ktoś z niewielkim wykształceniem, nie może nie wiedzieć, że to, co czyni mój rząd obecnie, to jest humbug, tandetna, propagandowa zagrywka obliczona na poklask najbardziej nieświadomych rodaków. Cynizm w stanie czystym. Wszak już nieraz w trudnych dla tego reżimu momentach, podejmowano ten temat.

Był to dyżurny temat PRL-u, niezawodna zagrywka towarzysza Gomułki. Wstyd mi. Trudno opisać, jak bardzo mi wstyd. Wiem, że czyni Pani niemałe wysiłki, by pertraktować z obecnym rządem mego kraju. I wiem, że czyni Pani to bona fide, w dobrej wierze.

I wiem, że moi przywódcy nie rozmawiają, niestety, w dobrej wierze. Mam pełne prawo przypuszczać, że odwołując się, w sposób absolutnie cyniczny, do antyniemieckich fobii ludzi prostych, budząc niechęć, ba, nienawiść, prowadzą mój kraj i mój naród ku zagładzie. Bo wypchnięcie nas z Unii Europejskiej (co jest, niestety, obawiam się, złowrogą intencją prezesa rządzącej partii) oznaczałoby koniec niezawisłości Polski. Przyzna Pani, jak tragiczna jest świadomość przynależności do narodu, którego przywódcy zmierzają wprost, świadomie czy nieświadomie, ku zagładzie tego narodu.

Uratujcie Europę

A teraz powrócę do pierwszego zdania mego listu, do wyrazów szacunku i podziwu dla Pani. Otóż uważam, że jest Pani niezwykłym politykiem. Ratuje Pani bowiem godność polityki, nie odbierając jej walorów moralności. Dla małych, karłowatych politykierów polityka to jedynie gra. Zatem grają oni sobie. Za nas. I niby dla nas. I to jest przerażające, bowiem czynią to ludzie skończenie niemoralni. Dla Pani, wiem to, bo jest to czytelne, moralność jest ważna. To rzadkie, Boże, jak bardzo rzadkie!

W ostatnich kilkudziesięciu latach miała Pani niewielu poprzedników. Najważniejszy z nich, największy, to bohater mego życia Nelson Mandela. Prawdziwa wielkość człowieczeństwa. 24 lata w ciężkim więzieniu i wyjście z tego więzienia bez kropli nienawiści. Komisja Prawdy i Pojednania i krzesło dla strażnika więziennego, pośród prezydentów i monarchów, na uroczystości inauguracji jego prezydentury. Zatem On. A teraz Pani. Na pewno przy swym niewątpliwie dobrym sercu i światłym umyśle popełniła Pani błąd, otwierając, jakby to powiedzieć, zbyt szeroko wrota dla uchodźców. Ale, Boże, jakbym ja chciał mieć takiego przywódcę kraju jak Pani, kogoś, kto popełnia takie błędy! W imię miłosierdzia. I ludzkiej solidarności.

A nie, jak mój rząd, który wiedząc, jak obcy jeszcze nie tak dawno ratowali niezliczone rzesze mych rodaków, dziś bezwzględnie zamyka granice przed obcymi. Ba, nieformalny przywódca narodu judzi hasłami, które przypominają najgorsze czasy historii Pani narodu i uprawianą wówczas propagandę, przekonując o „zagrożeniu, chorobami, zarazą”. Powtórzę, nie jestem w stanie opisać wstydu, jaki mnie ogarnia. Za mój rząd. I za mych rodaków. Tych, którzy być może uwierzyli w te haniebne brednie.

Na koniec to, o czym jestem przekonany: jest Pani prawdziwym mężem stanu. Niech mi darują feministki, ale nie mogę znaleźć innego sformułowania, jeśli chcą takie znaleźć, niech spróbują. Otóż w tym miejscu chcę wyjaśnić to, co niby oczywiste. Polityk, nawet, powiedzmy, dobry polityk, to ktoś, kto jedynie „gra w tę grę”. Walczy o głosy wyborców. Schlebia im i oczywiście ich oszukuje. Mąż stanu, przede wszystkim, mówi prawdę. Czasem niemile widzianą. I wierzy w to, co mówi.

Przypomnę sławne słowa innego męża stanu Winstona Churchilla: „Ofiaruję wam pot, łzy i krew”. Wiem, że nie jest Pani łatwo, demokracja jest bezwzględna, trzeba zdobywać głosy. Ale ja wiem, że to Pani i tylko Pani jest jedynym w mojej ojczystej Europie mężem stanu. Cóż, liczę na młodego człowieka z Francji, na prezydenta Macrona. Oby nas nie zawiódł. Obyście obydwoje uratowali moją większą ojczyznę (bo ta mniejsza, najbliższa memu sercu, to Polska) Europę.

Pozwoli Pani, że zakończę angielskim zwrotem, bo po polsku tak listów się nie kończy, a ja właśnie tak chciałbym go skończyć: God bless you!

Stanisław Brejdygant – ur. w 1936 r., aktor, reżyser, scenarzysta, pisarz i dramaturg

96px-Stanislaw_Brejdygant
St. Brejdygant (fot. C. Piwowarskiego ze zbiorów Wikimedia Commons)

/Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, wydziału aktorskiego Warszawskiej Szkoły Teatralnej i reżyserii w łódzkiej filmówce. Jako aktor występował na deskach teatrów warszawskich: Narodowego, Powszechnego, Nowego i Dramatycznego a także Teatru Bałtyckiego w Koszalinie, Teatru Polskiego w Poznaniu i Teatru Nowego w Łodzi. Jako reżyser pracował w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu i Teatrze Nowym Warszawie. Ma w swoim dorobku role szekspirowskie i w adaptacjach Dostojewskiego, a także w wielu innych. Jako reżyser wystawił m.in. Wiecznego małżonka i Idiotę Dostojewskiego oraz pięć oper (m.in. Damę Pikową Piotra Czajkowskiego). Ma w swoim dorobku kilka filmów, słuchowisk radiowych i widowisk plenerowych.  Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, był członkiem Zarządu Głównego ZASP-u, ZAiKS-u, PEN Clubu, ITI oraz Rady Pisarzy Trzech Mórz. Ojciec aktora Igora Brejdyganta i muzyka Krzysztofa Zalewskiego./

o spacerach, historii i współczesności … o białej róży i drewnianym krzyżu na Krakowskim Przedmieściu

Bogumił Pacak-Gamalski

 

P4100092.JPGLubią warszawiacy chadzać po Trakcie Królewskim. Ujazdowskimi, przez Nowy Świat ku Krakowskiemu. I ja nie raz cały ten szlak od Dolnych Łazienek aż pod Zamek odbyłem. Zawsze w tłumach cieni postaci i wydarzeń znanych z historii tego miasta i kraju. Obrazy Canaletta mijałem, obiady w salonie pani Kalergis, Orzeszkową spotykałem, Prusa, na Nowym Rynku wychodzącą z pensjonatu klasztornego młodą Konopnicką, za Marszałkiem pochylonym szedłem, gdy rano chodził do Ministerstwa Spraw Wojskowych z Belwederu, mijałem Witosa i Daszyńskiego, prezydenta Narutowicza, gdy jechał na otwarcie wystawy w Zachęcie, prezydenta Wojciechowskiego, gdy jechał na Most Poniatowskiego, młodego Baczyńskiego, gdy ze śmiechem wybiegał z bramy uniwersyteckiej… Widziałem przez mgłę historii sotnie kozackie pędzące w 1905 demonstrantów w tym samym miejscu, w którym milicja pędziła studentów w 1967.
Teraz widzę na filmach i zdjęciach tysiące policjantów, ludzi wciąganych do wozów policyjnych …

Trakt Smoleński

Chodziłem tym Traktem Króli i Prezydentów,
spacerowałem od Belwederu, przez parki kolejne
ku gmachom Ministerstwa,
śladami smutnego Pana w maciejówce
na głowie i Polsce w sercu.
Potem dalej nieco, gdzie skręcało
się w Wiejską, gdzie chodził
poważny wiejski gospodarz
z podkrakowskiej wsi, gdy
rolę krajową przyszło mu chędożyć.
Za kościołem św. Aleksandra Trakt
zwęża się w kupiecką uliczkę nowo-światową,
kawiarnianą, aż do bram uniwersyteckich.
Pani – w sukniach długich, z parasolką – Orzeszkowa,
tam spacerowała, pan Prus przechadzał się do sklepu
kolonialnego pana Wolskiego.
Pałac Namiestnikowski złe chwile przypominał,
więc szybko go mijam, by nahajką kozacką
przez plecy nie być pogłaskanym.
Ot i znowu, policja jawna i tajna kordonami
go otoczyła, mały człowiek w czarnym surducie
z uporem policmajstra i wiarą Czarnej Sotni
w świętość Ławry Poczajowskiej,
mówi, że kto w Boga wierzy – wierzy w Cara.
Już widać fasadę św. Anny i katolickiego
Szweda z krzyżem w dłoni na kolumnie.
I czerwoną fasadę Zamku Królewskiego.
Ale do placu ze Szwedem kolumnowym
dostać się nie sposób. On swojej kolumny
krzyżem i szablą broni, a kolumny jazdy kozackiej
bronią dojścia do Zamku. Policmajster – dowódca Sotni –
w czarnym surducie sortuje obywateli
na prawilnych i tych mniej, pół-szwedzkich prawie.
Ławra Poczajowska rozwija sztandar najświętszy
Bojarów Wyklętych: Boh, Cześć i Car.

/B. Pacak-Gamalski, 11 sierpnia , 2017/

TRAKT ZNIEWOLENIA

Miesięcznice smoleńskie. Taką nazwą określono odbywające się od kilku lat manifestacje  organizowane przez Jarosława Kaczyńskiego, posła na Sejm RP i Prezesa PiS. Od końca 2015 roku te miesięcznice stały się jakoby symbolicznym centrum zmian zachodzących w Polsce. Zmian systemowych, samego charakteru państwa polskiego.

Jakkolwiek boje polityczne, ideologiczne odbywają się wewnątrz gmachów publicznych: w Sejmie, w Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, Pałacu Prezydenckim i budynku Rady Ministrów oraz na sąsiadujących z nimi ulicach i placach (demonstracje i protesty ludności) – to właśnie tu, na tych miesięcznicach smoleńskich, na krótkim odcinku od archikatedry św. Jana do Pałacu Prezydenckiego odbywa się główna walka moralna, walna bitwa wojny o duszę i charakter państwa. Nic z katastrofą smoleńską nie mająca już wspólnego. I co raz bardziej przypominająca wielomiesięczne, wieloletnie wręcz, wielkie bitwy Frontu Zachodniego I wojny światowej. Ofiary się piętrzą a nikt ani o krok nie jest bliższy zwycięstwa. Jeśli zaś nie ma zwycięzców – nie ma też przegranych. Poza jednym.  Poza twarzą Polski. Z każdym miesiącem mniej sympatyczną, mniej dobrosąsiedzką. Pokazują się co raz bardziej widoczne rysy zaciętości, nieustępliwości, wrogości między sobą. Braku zaufania jednej strony konfliktu wobec drugiej.

Na północno-zachodnim krańcu warszawskiego Traktu Królewskiego powstaje trakt inny, dotąd nieznany warszawiakom i turystom krajowym i zagranicznym. Trakt Zniewolenia. To nie trakt Orląt a trakt Kruków i Wron.

Niechże symbolem tego nowego Traktu będzie ten, wyrywkowy, personalny a jakże charakter tych zmian nastrojów wyraźnie zarysowujący, reportaż ze stron organizacji Obywatele RP.

(tekst pod linkiem tutaj): KLIKNIJ NA LINK